Dla podlaskich Białorusinów Romuald Rajs ps. „Bury” to zbrodniarz, dla IPN bohater

Podzielona pamięć
W 1946 roku „Bury” ze swym oddziałem przeprowadził pacyfikację kilku miejscowości w okolicach Bielska Podlaskiego, zamieszkałych przez prawosławną ludność białoruską.
Żołnierze 3. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej w Turgielach. Romuald Rajs „Bury” na zdjęciu trzeci od prawej
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Żołnierze 3. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej w Turgielach. Romuald Rajs „Bury” na zdjęciu trzeci od prawej

Artykuł ukazał się w internetowym wydaniu Nowej Europy Wschodniej

Dla podlaskich Białorusinów Romuald Rajs był, jest i pozostanie zbrodniarzem. Czy wobec jego publicznej rehabilitacji będą oni mogli dalej czuć się pełnoprawnymi obywatelami Rzeczpospolitej? „Nie będziemy robić sądu nad »Burym«, bo nie będziemy sądzić bohaterów. Będziemy wynosić ich na piedestały” – te słowa wicedyrektora TVP Historia, dr. Jędrzeja Lipskiego, padły na zorganizowanej 11 stycznia w warszawskim Przystanku Historia dyskusji wokół filmu Ewy Szakalickiej „Podwójnie wyklęty”.

Podlaska trauma

Romuald Rajs „Bury” był oficerem Armii Krajowej, m.in. uczestnikiem operacji „Ostra Brama” – wyzwolenia Wilna z rąk niemieckich. W lipcu 1944 roku udało mu się uniknąć aresztowania przez Sowietów. Przedarł się na tereny Podlasia, gdzie przystał do antykomunistycznego podziemia, najpierw poakowskiego, a od września 1945 roku do Narodowego Zjednoczenia Wojskowego – formacji sympatyzującej z ruchem narodowym.

Gdyby w tym miejscu zakończyć biografię „Burego”, byłby on pewnie oczywistym kandydatem na bohatera. Rajs był zdolnym i odważnym dowódcą, za udział w walkach na Wileńszczyźnie został odznaczony Krzyżem Walecznych i Orderem Virtuti Militari. Nie złożył broni, gdy w Polsce rozpoczęto ustanawianie władzy komunistycznej. Ujęty przez UB został skazany na śmierć i stracony w 1949 roku.

O jego losie przesądziły jednak wydarzenia stycznia i lutego 1946 roku. Jako dowódca Pogotowia Akcji Specjalnej NZW „Bury” ze swym oddziałem przeprowadził pacyfikację kilku miejscowości w okolicach Bielska Podlaskiego, zamieszkałych przez prawosławną ludność białoruską. Pretekstem była rzekoma współpraca mieszkańców z władzami komunistycznymi i organami bezpieczeństwa. Jednak oddział „Burego” nie ograniczył się do likwidacji domniemanych konfidentów. Podpalono gospodarstwa, otwarto ogień do mieszkańców, rozstrzelono także kilkudziesięciu wozaków. Łącznie zginęło 79 osób, w tym kobiety i dzieci.

Sprawę badał pion prokuratorski IPN w Białymstoku: w komunikacie ogłoszonym po zakończeniu śledztwa w 2005 roku stwierdza się, że działań PAS NZW w styczniu i lutym 1946 roku nie można usprawiedliwiać ani utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż noszą znamiona ludobójstwa. Zdaniem prokuratury IPN działania „Burego” wpłynęły negatywnie na stosunki polsko-białoruskie na terenie Białostocczyzny i były na rękę władzy komunistycznej, dostarczając jej argumentu o bandyckim charakterze podziemia.

Przez wiele lat, już po 1989 roku, postać „Burego” budziła emocje głównie na Podlasiu, przede wszystkim w społeczności miejscowych Białorusinów. Emocje te nasiliły się w ostatnich latach, wraz z podniesieniem na poziom państwowy upamiętnienia żołnierzy antykomunistycznego podziemia. O ile w skali kraju postać Rajsa nie była jeszcze jakiś czas temu eksponowana w równym stopniu co na przykład Witold Pilecki czy Zygmunt Szendzielarz, o tyle na Podlasiu już od dłuższego czasu działały inicjatywy na rzecz jego upamiętnienia. Był on popularną postacią w szeregach zwolenników ruchów narodowych, ale pozytywnie o jego działalności w podziemiu wypowiadają się także niektórzy historycy.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj