Kraj

„GW”: Kasta Ziobry spiskuje od lat. I robi zrzutki na walkę z sędziami

Screeny zamkniętej grupy „Kasta” Screeny zamkniętej grupy „Kasta” Gazeta Wyborcza
Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, pracownik resortu Jakub Iwaniec, członkowie neo-KRS, rzecznicy dyscyplinarni i prezesi sądów. „Gazeta Wyborcza” poznała skład „Kasty” Zbigniewa Ziobry i ma dowody na to, że działała już od kilku lat.

W poniedziałek wieczorem Onet opublikował artykuł na temat szerokiej akcji dyfamacyjnej sterowanej z Ministerstwa Sprawiedliwości przez prawą rękę Zbigniewa Ziobry wiceministra Łukasza Piebiaka (podał się do dymisji), a także pracującego w resorcie Jakuba Iwańca (zwolniony). Główną jej koordynatorką była „MałaEmiEmi”, czyli Emilia S., żona sędziego i urzędnika neo-KRS Tomasza Szmydta. „GW” dotarła do materiałów potwierdzających, że sędziowie „dobrej zmiany” przygotowywali działania wobec krytyków reform Ziobry już dużo wcześniej.

Ewa Siedlecka: Hejterka i wiceminister. Jak powinno się wyjaśnić aferę Piebiaka?

KastaWatch, czyli kto

Tajna grupa „Kasta” powstała pod koniec 2016 r. na WhatsAppie. Przewodził jej „Herszt” (użytkownik o nicku „MS II”), czyli wiceminister Łukasz Piebiak. W jej skład wchodzili także Jakub Iwaniec, Tomasz Szmydt, szef wydziału prawnego neo-KRS, dwaj zastępcy głównego rzecznika dyscyplinarnego sędziów – Przemysław Radzik (na grupie „Rzeźnik”) i Michał Lasota, sędziowie neo-KRS – jej wiceszef Dariusz Drajewicz, Jarosław Dudzicz i Maciej Nawacki, sędziowie Konrad Wytrykowski z Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, były prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach Arkadiusz Cichocki (dziś delegowany do Sądu Apelacyjnego w Katowicach), wiceprezes Sądu Okręgowego w Gliwicach Ireneusz Wiliczkiewicz, były prezes Sądu Okręgowego w Katowicach Rafał Stasikowski (dziś w Naczelnym Sądzie Administracyjnym), prezes Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze Dariusz Kliś i inni jej członkowie. A także rzecznicy dyscyplinarni i prezesi sądów.

Daniel Passent: Piebiak i Ziobro idą ręka w rękę

Kasa za hejt. „Podajesz tylko kwotę. Polska jest tego warta”

W środę wieczorem „GW” opisała, jak sędziowie „dobrej zmiany” zaangażowani w akcję kompromitowania kolegów po fachu przekazywali pieniądze hejterce, rozpowszechniającej pomówienia na temat prezesa stowarzyszenia Iustitia Krystiana Markiewicza i innych sędziów krytykujących reformy Ziobry.

„GW” dotarła do prywatnego czatu MałejEmiEmi z Arkadiuszem Cichockim, wówczas prezesem Sądu Okręgowego w Gliwicach z nominacji Ziobry, który wraz z Iwańcem przekazywał jej dane z teczek personalnych nielubianych przez „dobrą zmianę” sędziów. „Podajesz tylko kwotę. To żadne poświęcenie, Polska jest tego warta” – pisał do MałejEmiEmi Cichocki.

Rozmowa Cichockiego (od wybuchu afery nieosiągalny) z Emi odbyła się 20 lipca 2018 r. „Arek Sędzia GLIWICE” to właśnie Arkadiusz Cichocki, „Emi” – Emilia, żona sędziego i członka neo-KRS Tomasza Szmydta (w rozmowie „Tomasz”). W czacie przewija się także „Łukasz” (Piebiak). Przytaczamy za „GW” (pisownia oryginalna):

emi: To na drobiazgi dla dziennikarzy
Arek Sędzia GLIWICE: Oczywiście, bez zbędnych pytań. Konto?
Arek Sędzia GLIWICE: Zostawia ślad?
Arek Sędzia GLIWICE: Mogę wysłać np Andrzejowi, składka na parapetówkę czy coś. Albo Tomkowi – zrzutka na race na 11.11?
emi: To na drobiazgi dla dziennikarzy. A warto niektórym podziękować
Arek Sędzia GLIWICE: Emi, zarabiam w tej chwili naprawdę dobrze. Umówmy się, że w tego typu sprawach podajesz tylko kwotę. Ale przelewy idą do Tomka. Nie zostawiamy śladów, a Ciebie przeciez nie znam. Łukasz dał mi dodatkowe zadania. Wchodzę w to. Z czasem, zaangażowaniem i portfelem. To żadne poświęcenie, Polska jest tego warta. Dawaj znać co potrzeba i działamy.
emi: Dziękuję. Tak jak mówiłam to na drobiazgi w podziękowaniu dla kilku dziennikarzy.

Tajna akcja „pozyskiwania dziennikarzy”

Z rozmowy nie wynika, którym dziennikarzom Emilia chciała „podziękować”, wiadomo jednak, że utrzymywała kontakt z TVP (program „Alarm” zajął się plotkami dostarczonymi przez MałąEmiEmi i przedstawił historię internetowych kontaktów sędziego Piotra Gąciarka z kobietą, która wyłudziła od niego pieniądze) i prorządowego serwisu wPolityce.pl (któremu Emilia S. przekazała informacje o wypadku jednego z sędziów).

Sędzia Cichocki w rozmowie z Emi przekonuje, że „potrzebna jest grupa profesjonalnych ludzi z doświadczeniem. Najlepiej niezwiązanych instytucjonalnie”, bo ministerialne biuro prasowe jest „amatorskie”. I ma pomysł na „pozyskiwanie dziennikarzy”. Cichocki sugeruje, że „za zgodą premiera można nawiązywać tajną współpracę z dziennikarzami”. Co uzasadnia: „Słuchaj, toczy się regularna wojna. (...) Nie możemy bawić się w amatorskie komunikaty medialne MS”.

Czytaj też: W aferze Piebiaka PiS trzyma się sprawdzonej taktyki

Pocztówki do Gersdorf: „Wyp...aj”

W środę wieczorem Onet opisał także inicjatywę sędziego Konrada Wytrykowskiego, obecnie członka Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Sędzia zaproponował akcję wysyłania pocztówek do Małgorzaty Gersdorf. Miała to być odpowiedź na falę poparcia dla zwalczanej przez „dobrą zmianę” pierwszej prezes SN – pocztówki z wyrazami uznania i wsparcia wysyłali do niej wówczas sędziowie i prawnicy z całej Polski. Tyle że pocztówki według pomysłu Wytrykowskiego miały się streszczać w wyrażeniu „Wyp...aj”.

Wytrykowski to wieloletni dobry znajomy Łukasza Piebiaka. Jeszcze w 2016 r. był sędzią sądu rejonowego, ale jego kariera nabrała zawrotnego tempa: via Sąd Okręgowy w Legnicy trafił do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu i w grudniu 2017 r. został jego... prezesem. Na stanowisko Wytrykowskiego powołał Zbigniew Ziobro – faksem, odwołując (jak przypomina Onet) poprzednią prezes w trakcie kadencji.

Od września 2018 r. Wytrykowski jest członkiem Izby Dyscyplinarnej SN. I jako taki, z pensją o 40 proc. wyższą niż sędziowie innych izb SN, ocenia sędziów z całej Polski. Szczególnie: ich standardy zawodowe i etyczne.

Akcję pocztówek „Wyp...aj” do prezes Gersdorf w życie wprowadziła Emi – m.in. zachęcając do niej w publicznym wpisie na Twitterze. Jak dopowiada „GW”, tweeta podało dalej fejkowe konto najprawdopodobniej prowadzone przez Tomasza Szmydta.

Już za pierwszych rządów PiS tworzono i zbierano kompromaty na polityków opozycji

PiS od wielu lat zbierał haki na polityków opozycji, o czym „Polityka” piórem Bianki Mikołajewskiej pisała już w 2010 r. Jak zeznał były szef MSWiA Janusz Kaczmarek na sejmowej komisji ds. służb specjalnych, wszystkie sprawy z prokuratury, w których pojawiały się nazwiska znanych polityków, za pierwszych rządów PiS natychmiast trafiały na biurko ówczesnego ministra sprawiedliwości – Zbigniewa Ziobry. „Haki” i „niby-haki” zbierano na Radosława Sikorskiego, ale też Mirosława Drzewieckiego, ówczesnego lidera SLD Wojciecha Olejniczaka czy Krzysztofa Janika.

Ziobro i prezes PiS poczuli się urażeni informacjami zawartymi w tekście Mikołajewskiej i podali ją do sądu. W lutym 2015 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał, że „Polityka” i autorka nie muszą przepraszać szefa resortu sprawiedliwości ani PiS.

Czytaj więcej: „Polityka” ostatecznie wygrała proces z PiS i ze Zbigniewem Ziobrą

Reklama

Czytaj także

Świat

NIEMCY: Berlin ciągnie do Moskwy

Osiem dekad po pakcie Ribbentrop-Mołotow w Niemczech rośnie presja na kolejną odwilż w relacjach z Rosją. Działania polskiego rządu raczej nie studzą tego zapału.

Adam Krzemiński
02.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną