Kraj

Różne Polski stawiły się w Warszawie 11 listopada

Różaniec na rondzie Dmowskiego Różaniec na rondzie Dmowskiego Anna S. Kowalska / Polityka
Jedni drżą przed imigrantami i LGBT, inni nawołują do tolerancji. Jedni chcą „bić czerwoną hołotę”, inni apelują o zgodę. Marsz Niepodległości i wszystko, co się działo wokół, przypomina, że Polska jest przede wszystkim pęknięta.

Polska jest w modzie już od rana. O 10, na cztery godziny przed oficjalnym rozpoczęciem marszu, pojawia się na „Patelni” na czapkach, chorągiewkach, bluzach, proporcach i szalikach. „Opaski, kotyliony” – reklamuje się na przydrożnym kartonie jeden ze sprzedawców patriotycznych gadżetów. Kolega obok ma ciut szerszą ofertę („Opaski, flary, flagi”). Handlarze sprzedają Polskę z kramów, wózków i koców. Młodzież Wszechpolska nieco ją zresztą przeceniła; kubki „Defend Europe” da się kupić za raptem 20 zł (o 10 zł taniej!), acz koszulek „Deus vult” (łac. „Bóg tak chce”) z zatroskanym krzyżowcem obniżka nie obejmuje.

Najwidoczniejszym z Polaków jest rotmistrz Pilecki, którego zdjęcie zdobi 10 namiotów (vel „rot niepodległości”), pod jakimi narodowi aktywiści zbierają podpisy za projektem ustawy „Stop 447”. „Rotmistrz Pilecki ryzykował życie. A ty podpiszesz się, żeby uchronić Polskę przed niesprawiedliwością?” – słyszę przez nagłośnienie lektora przestrzegającego przed Amerykanami, domagającymi się zwrotu zagrabionego żydowskiego mienia. Jego natchniony głos niknie pod hukami pierwszych petard.

PiS i narodowcy – miłość na pokaz

Pod Pałacem Kultury i Nauki od 10 stoi kilkunastoosobowa straż, strzegąca miejsca, w którym dwa lata temu podpalił się Piotr Szczęsny. Na okalających zgromadzenie barierkach działacze rozwiesili hasła: „Faszystom stop”, „Każdy inny, wszyscy równi”, „Wywal fobię z głowy, rób świat kolorowy”. Organizatorka akcji „To było tutaj” Ewka Błaszczyk bierze pod rękę pijanego mężczyznę i pyta, czy sam opuści teren, czy może woli odejść w asyście policji. W rozmowie z „Polityką” wyjaśnia, że warta jest potrzebna nie tylko ze względu na podchmielonych przechodniów. – Dwa lata temu to miejsce zostało zbezczeszczone. O poranku zebrała się tutaj grupa nacjonalistów, którzy oddawali mocz na zdjęcie Piotra Szczęsnego. Pojawiły się napisy „Cwel”, „6. dzień tygodnia jak żywa pochodnia” – relacjonuje. Jak podkreśla, manifest Szczęsnego zawierał treści o charakterze antyfaszystowskim, a on sam sprzeciwiał się homofobii, ksenofobii i nienawiści w życiu publicznym.

I dziś Błaszczyk ma niełatwe zadanie. Kontrmanifestanci przybyli tłumnie, wymachując flagami z Mieczykiem Chrobrego i przekreśloną Unią Europejską. Czasem robią sobie selfie i porównują zgromadzonych do małp w zoo. Rzadziej do „morderców z ubeckich katowni”. Błaszczyk: – Mówią, że trzeba nas zagazować jak Żydów i, przepraszam za wulgaryzm, że jesteśmy popierdolonym lewactwem. Według Nikoli z Małopolskiej Młodzieży Wszechpolskiej obelgi, owszem, się zdarzają. Ale są w jakimś stopniu uzasadnione. – Przyjechaliśmy do Warszawy po to, żeby uczcić tych, którzy poświęcili swoje życie, którzy okupili polską ziemię polską krwią. Czemu oni nie pójdą z nami, nie wezmą biało-czerwonej flagi, tylko się barykadują z tęczą? Po co to komu? To jest totalna prowokacja, dzisiaj czcimy bohaterów!

Na posterunku jest również Joanna Scheuring-Wielgus (Lewica). – Nasz rodak wykonał czyn straszny. Wykonał go z niemocy, z niezgody na to, co się dzieje... Czekam na moment, kiedy Polki i Polacy się obudzą. Kiedy zrozumieją, że maszerowanie z nacjonalistami oznacza popieranie ich idei. Kiedy rodziny z dziećmi uzmysłowią sobie, że za marszem stoją organizacje o faszystowskim rodowodzie. Gdy pytam, dlaczego w tym roku marsz idzie bez prezydenckiego patronatu, a w jednym szeregu z ONR i Młodzieżą Wszechpolską nie stoją politycy Zjednoczonej Prawicy, marszczy brwi. – To dla rządzących niewygodne. I oni dobrze to rozumieją. PiS to jest wahadło. Kiedy narodowcy są im potrzebni, romansują z nimi. Kiedy są niewygodni, czyli np. teraz, gdy cały świat patrzy na Polskę, udają, że tego romansu nie ma. To miłość na pokaz.

Czytaj także: Dlaczego PiS nie zdelegalizuje ONR

„Wyjazd” z konstytucją!

Kilometr dalej, na zbiegu Al. Jerozolimskich i Smolnej, zbierają się od 12 Obywatele RP. Przed słynną palmą rozwieszają czarno-białą plandekę z napisem „Konstytucja” (za kilka godzin zwinie ją policja, nie chcąc prowokować uczestników marszu). W rękach trzymają tabliczki: „Mamy prawo tutaj stać”, ale przechodnie krzykiem dają do zrozumienia, że nie, nie mają („Wyjazd!”).

Transparent Konstytucja pod palmąAnna S. Kowalska/PolitykaTransparent Konstytucja pod palmą

Zgromadzenie odbywa się pod hasłem „Stańmy tam, gdzie należy”. Czyli gdzie, pytam Wandę Nowicką, byłą wicemarszałkini Sejmu. – Na trasie! Przyszliśmy zamanifestować, że nie ma zgody na dzielenie społeczeństwa, na szerzenie nienawiści, na wyłuskiwanie grup, które się komuś nie podobają. Polska była i jest krajem zróżnicowanym, w którym każdy, bez względu na pochodzenie, religię, wybory życiowe i płeć, ma prawo mówić własnym głosem.

Według Nowickiej mamy z różnorodnością coraz większy problem, czego kwintesencją były tegoroczne uchwały anty-LGBT, które podpisało już niemal 30 samorządów, oraz wlepki „Strefa wolna od LGBT”. – Nie ma zgody na nawiązywanie do faszystowskich haseł, bo przecież takie hasła nawiązują do stref wolnych od Żydów. Nie ma również zgody na bicie kobiet. – Dwa lata temu mieliśmy słynny protest „Kobiety przeciw faszyzmowi”. Te nieliczne obywatelki odważnie zdecydowały się wejść w ziejący nienawiścią, rzucający niebezpieczne przedmioty tłum. To był akt wielkiej odwagi. Jak jednak przypomina: policja nie zapewniła im należytej ochrony, prokuratura umorzyła śledztwo w ich sprawie, a ofiary same zostały później oskarżone o utrudnianie legalnej manifestacji i ukarane grzywnami.

Czytaj także: Ważny wyrok w sprawie „Kobiet z mostu”

Zdjęty już przez policję transparent Obywateli RPAnna S. Kowalska/PolitykaZdjęty już przez policję transparent Obywateli RP

Morawiecki ulegnie presji?

O 13 na rondzie Dmowskiego robi się punkowo: „Nikt cię nie broni Polsko / gdy wokół głodne psy / Upokorzony naród / Cierpienie, nędza, łzy” – słychać przebój KSU. Dwóch mężczyzn rozwija pod sceną transparent „Maryjo, królowo Polski, miej w opiece naszą ojczyznę, Królestwa swego strzeż”. Obok, z pewną nieśmiałością, formuje się kolumna regionalnych reprezentacji narodowców. Przyszła „Młodzież Wszechpolska Podkarpacie”, jest „Nacjonalistyczne Południe”, „ONR Podhale”, są „Narodowe Żory”, „Małopolscy patrioci”.

Różne PolskiAnna S. Kowalska/PolitykaRóżne Polski

Gdy wybrzmią rockowe riffy, Marcin Dybowski z Krucjaty Różańcowej unosi w górę krzyż. Wita tłum modlitwą: „Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna”, po czym – wespół z obecnymi na scenie duchownymi – intonuje hymn krucjaty („Krzyż jest zbroją, Polsko, twoją”). Tłum spuszcza głowy w zadumie. Niewielu więc zauważa, że na Hotelu Metropol pojawia się hasło „Naziole, won”, zakończone tęczowym grotem (do jego rozwieszenia przyzna się później Ogólnopolski Strajk Kobiet).

Różaniec na rondzie DmowskiegoAnna S. Kowalska/PolitykaRóżaniec na rondzie Dmowskiego

Gdy wybrzmiewają modlitwy, poseł Krzysztof Bosak (Konfederacja) pozuje za sceną do zdjęć z sympatykami. Panie pośle, tegoroczny marsz rusza z hasłem: „Miej w opiece naród cały”. Przed kim Matka Boska ma nas chronić? – Przed siłami globalistycznymi, międzynarodowymi organizacjami, które próbują zabrać nam naszą niepodległość, przed międzynarodowymi trybunałami, które reprezentują inne wartości – wylicza. Inne, czyli jakie? Według Bosaka stanęliśmy przed wyborem między chrześcijańską moralnością i prawem naturalnym a pozytywizmem prawnym „bazującym na rozwijanej przez europejską lewicę ideologii praw człowieka”.

Zapytany, czy prawa człowieka to rzeczywiście ideologia, ripostuje: – To jest doktryna. W tej chwili lewica zalicza do praw człowieka prawo do zabijania dzieci, co jest w oczywistej sprzeczności z chrześcijańską etyką. A czy zbieranie podpisów pod projektem „Stop 447” to rzeczywiście palący problem, skoro premier Morawiecki podkreślał, że „nie ma zgody” na wypłatę Żydom jakichkolwiek odszkodowań? Poseł uśmiecha się pod nosem. – Znamy demokrację wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że politycy ulegają presji i często jedno mówią, a drugie robią.

Czytaj także: Jak skrajna prawica gra roszczeniami

Odśpiewanie Mazurka Dąbrowskiego wymagało odpalenia rac.Anna S. Kowalska/PolitykaOdśpiewanie Mazurka Dąbrowskiego wymagało odpalenia rac.

Festiwal sympatii dla biało-czerwonej

Organizatorzy przypominają, by „nie nosić transparentów z hasłami zabronionymi prawem” i nie odpalać środków pirotechnicznych. Na niewiele się te przestrogi zdadzą; gdy z głośników płyną takty „Mazurka Dąbrowskiego”, akompaniuje im syk rac i wybuchy petard. Dym jest gęsty jak mleko. Wynurza się z niego „niesłyszący tenor”, czyli znany z „Must be the Music” Oliver Palmer. Zanim zaśpiewa, głos zabiera jego matka: – Gdy byłam w szóstym miesiącu ciąży, wystąpiły problemy kardiologiczne u dziecka. Zaproponowano mi aborcję. Wyszłam z gabinetu. I oto stoi przed nami, śpiewa, żyje, jest! Tłum nagradza ją oklaskami. Głośniejszymi, niż nagrodzi za moment występ syna.

Gdy manifestanci wysłuchują oliverowego „Gdybyś była moja” (cover duetu Bregović & Krawczyk), koło przystanku „Centrum” – poruszenie. Nieco uwagi zgarnia dwóch chłopaków w biało-czerwonych kominiarkach, wspinających się na przystanek, by odpalić race. (Pod wiatą grupka mężczyzn rozlewa do plastikowych kubków żołądkową gorzką).

A po racy – obowiązkowa foteczka.Anna S. Kowalska/PolitykaA po racy – obowiązkowa foteczka.

Bryluje natomiast były poseł Marek Jakubiak, niemogący się opędzić od fanów. – Pan po zdjęcie? – Nie, chciałem zapytać, czy nie skomentowałby pan marszu dla „Polityki”. – Moment, najpierw obowiązki. Jakubiak bierze pod rękę młodego chłopaka. Błysk flesza. – Ja tu przychodzę spotkać się z Polakami. Zresztą – nie tylko Polakami. Tu stoi Meksykanin, przed chwilą rozmawiałem z panami z Berlina, ze Sztokholmu, mijali nas Koreańczycy... Robi się z tego festiwal sympatii dla biało-czerwonej. – Ale symbolem marszu jest zaciśnięta pięść z różańcem, a jego hasłem: „Miej w opiece naród cały”. Przed czym? – Wie pan, jak się rano człowiekowi życzy „dobrego dnia”, to się nie docieka, czego dotyczą te życzenia – karci mnie polityk.

Czytaj także: Komu grozi pięść z różańcem? Bulwersujące logo marszu

Hollywood promuje LGBT

Po występach muzycznych mikrofon przejmują organizatorzy. Bosak przypomina, że 10 lat temu „Gazeta Wyborcza” porównywała narodowców do „szczurów, które schodzą do kanału”. – Zobaczcie, jak się przez tych 10 lat zmieniła Polska. (...) Przez lata dziennikarze i mądre głowy mówiły, że narodowcy potrafią tylko organizować marsze, ale do polityki się nie nadają, nic im nie wychodzi. Po 10 latach znów jesteśmy w Sejmie, jesteśmy silną drużyną, która będzie służyć Polsce. Ktoś skanduje klasyczne: „Chłopak i dziewczyna, normalna rodzina”, jednak zaraz zostaje zagłuszony przez równie klasyczne „Bóg, honor, ojczyzna”.

Młodzież Wszechpolska czeka na start marszu.Anna S. Kowalska/PolitykaMłodzież Wszechpolska czeka na start marszu.

Pałeczkę przejmuje Ziemowit Przebitkowski (Młodzież Wszechpolska). – Nam zależy na dobru narodu i musimy wysuwać postulaty, które będą kreowały morale narodowe. Takie, które są dobre. Prezes obficie cytuje Dmowskiego, ale większość czasu przeznacza na przestrogę przed LGBT. – Najświętsza Maryja Panna jest w tęczowej aureoli, na paradach równości jest wyśmiewana msza święta, monstrancja jest ubrana w waginę, a aktywiści LGBT sprzedają, za przeproszeniem, cipkomaryjki.

Jeszcze dosadniej wybrzmiewa głos Paula Camerona, kontrowersyjnego psychologa wykluczonego przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne za nierzetelność badań. (Według organizatorów: „szykanowanego przez lewicę, marksistów i poprawność polityczną”). – Osoby LGBT mają niewiele dzieci, popełniają więcej przestępstw i chcą mieć kontrolę nad naszymi dziećmi – grzmi. Wina, wskazuje naukowiec, leży po stronie Hollywood i nauczycieli. – Kłamią, że homoseksualizm jest równie zdrowy i wartościowy jak normalny seks. Mówi się, że okaleczenie narządów płciowych zmieni cię na inną płeć.

Czytaj także: Homofobia powoduje stres u osób LGBT

„Muzułmanizm nie jest polski”

Dzieci na oko 10-letnie dzierżą biało-czerwone proporce o starannie wystruganych drzewcach. „Ave, ave, Christus rex” – powtarzają piskliwymi głosami za dorosłymi. O 15:20 marsz rusza Al. Jerozolimskimi przy wtórze pieśni patriotycznych. Dym błyskawicznie zasnuwa pole widzenia, da się wypatrzeć jedynie czerwone ogniska rac. Przez chwilę widzę jeszcze iglicę Pałacu Kultury i Nauki. Wkrótce znika i ona. Mijamy kilka ambulansów i wóz obwieszony transparentem „Stop masowej migracji”. Im bliżej czoła marszu, tym śmielsze hasła. „Transwestyty, kurwy, geje, cała Polska się z was śmieje” – słyszę. Pod podeszwami mam szkło, wypalone race, opróżnione małpki i puste butelki piwa.

Race i dzieciAnna S. Kowalska/PolitykaRace i dzieci

W oknach biało-czerwone flagi, ale jedna z nich budzi w zgromadzeniu nerwowość. – Przed nami jest prowokacja. Nie dajmy się sprowokować – krzyczy ktoś przez megafon. Prowokacją okazuje się rozwieszona tuż nad Zarządem Oczyszczania Miasta polska flaga, na którą naniesiono symbole różnych religii i tęczę. Tłum: – Mogliby sobie, kurwa, odpuścić. Tu jest nawet symbol muzułmanizmu, obok naszego krzyża! Ktoś pojawia się na dachu. Unosi ręce w geście zwycięstwa. Zrzuca sztandar, ale ten wciąż smętnie zwisa na jednej lince. „Przetnij sznurek, przetnij sznurek” – podpowiadają maszerujący. Na Al. Jerozolimskich się kotłuje, ludzie chcą „spalić szmatę”.

Czytaj także: Tradycyjne i dosłowne zamiatanie po nacjonanlistach

Narodowy SandomierzAnna S. Kowalska/PolitykaNarodowy Sandomierz

A co ze śladem węglowym?

Obywateli RP wyniosła spod palmy policja. Gdy docieramy w okolice ronda de Gaulle′a, zamiast „Konstytucji” pojawia się baner „Katów niezłomnych” (wśród kilkunastu zdjęć i nazwisk wyróżniają się Stefan Michnik, Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak). Narodowcy otaczają demokratów kordonem sanitarnym, rozpościerając zgniłozielone plandeki i odgradzając ich od Marszu Niepodległości ciężarówkami (za którymi ciasno zbił się zresztą szpaler policji). Wszystko po to, by oszczędzić uczestnikom widoku flag KOD, białych róż i transparentów „Nacjonalizm to nie patriotyzm”. No i dźwięków „Bella Ciao”, hymnu włoskich antyfaszystów z czasów II wojny światowej. Narodowcy próbują go zagłuszyć. „Sodomici, sodomici” – skandują jedni. „Znajdzie się kij na lewacki ryj” – deklarują inni.

Samotnie protestuje młody chłopak trzymający napis: „Przyjdzie taki czas, kiedy Polak Polakowi będzie bratem”. – Jesteśmy podzieleni na wielu różnych płaszczyznach: prawica i lewica, LGBT i hetero, religia i brak religii. To hasło ma zmuszać ludzi do refleksji – mówi mi. Zmusza. Starsza pani rzuca w jego stronę: – To już Polak Polakowi nie jest bratem? Pomieszało ci się w głowie!

.Anna S. Kowalska/Polityka.

ONRAnna S. Kowalska/PolitykaONR

Na Moście Poniatowskiego huk nie do opisania. W powietrzu gęsto i czerwono. Mężczyzna w średnim wieku rzuca: – A co ze śladem węglowym? Ziemia płacze, hehe. Płonie unijna flaga. Organizatorzy napominają, by nie korzystać z materiałów pirotechnicznych. Zaraz jednak robi się weselej. „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” miesza się z „Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela suwerenność nam odbiera”, które płynnie przechodzi w spontaniczne „Jebać TVN”. Pod Narodowym starszy pan przypomina transparentem: „Bądź dumny, że jesteś Polakiem. Polska ratunkiem dla ogłupionej Europy”.

.Anna S. Kowalska/Polityka.

Na Błoniach rozprężenie. Ludzie robią sobie zdjęcia z rekonstruktorami w strojach husarii, zamawiają piwo w okolicznych knajpach. Marsz spokojnie dociera do celu. W przeciwieństwie do wrocławskiego (który został, po czterech ostrzeżeniach, rozwiązany z powodu rac i antysemickich haseł). Nie ma zgodności odnośnie do jego liczebności. Organizatorzy mówią o 150 tys. osób, według warszawskiego ratusza – było ich „zaledwie” 47 tys. Szli, nawołując do ogólnonarodowej jedności. Może i słusznie, bo w Warszawie stawiło się tego dnia bardzo wiele Polsk.

Czytaj także: Co zrobić z faszystami? Zdelegalizować? Nie tędy droga

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Między pracą a harówką

Dlaczego współcześnie praca – jeśli już nawet nie zabija – to tak wiele osób dobija psychicznie.

Piotr Kaczmarek-Kurczak
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną