Kraj

Trybunał Przyłębskiej uderza w Sąd Najwyższy

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska i prezes PiS Jarosław Kaczyński Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska i prezes PiS Jarosław Kaczyński Mateusz Włodarczyk / Forum
Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej „zawiesił” działanie uchwały Sądu Najwyższego w sprawie badania prawomocności powołań sędziów przez neo-KRS. Co najmniej cztery argumenty przemawiają za tym, że to „zawieszenie” nie ma podstaw prawnych.

Uchwałę Trybunał Konstytucyjny podjął wczoraj w pełnym składzie. Dziś ukazała się w „Monitorze Polskim”. Co dalej? Po kolejnej wizycie prezesa partii rządzącej u szefowej TK można się np. spodziewać zawieszenia w ogóle Sądu Najwyższego. Władzę PiS ogranicza już tylko wyobraźnia. To w sferze faktów. A w sferze prawa? Są co najmniej cztery argumenty za tym, że to „zawieszenie” nie ma podstaw prawnych.

Czytaj także: Stan dwuprawia. Oto chaos, który zafundował nam PiS

Beton PiS zwycięża

Podstawą przyjęcia uchwały przez TK jest rzekomy spór kompetencyjny między Sądem Najwyższym a Sejmem oraz między SN a prezydentem. Ów „spór” Trybunał Przyłębskiej ma rozsądzić 25 lutego (wystąpiła o to tuż przed uchwałą SN marszałek Sejmu Elżbieta Witek).

„Teraz wszystkie orzeczenia TK są łatwe do przewidzenia. Mamy realizację tego, czego można było się spodziewać. Ostatnie ruchy polityczne władzy, które mają niby iść w stronę okrągłych stołów, dialogu – są pozorne. Beton zwycięża, nie bacząc na Komisję Wenecką czy inne międzynarodowe ciała. Będzie zmierzał do końca, do realizacji politycznego planu” – skomentował rzecznik SN sędzia Michał Laskowski.

Czy Sąd Najwyższy się podporządkuje? „Nie konsultowaliśmy się jeszcze w tej sprawie” – mówi Laskowski.

Trybunał Przyłębskiej powołał się na przepis ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK. Mówi on, że w sprawie o spór kompetencyjny „Trybunał, po zapoznaniu się ze stanowiskiem uczestników postępowania, może wydać postanowienie o tymczasowym uregulowaniu kwestii spornych, a w szczególności o zawieszeniu czynności egzekucyjnych, jeżeli jest to konieczne dla zapobieżenia poważnym szkodom lub podyktowane szczególnie ważnym interesem społecznym”.

A więc Trybunał powinien był najpierw zwrócić się do marszałka Sejmu, prezydenta i Sądu Najwyższego o ich stanowisko w sprawie zawieszenia uchwały SN. „Nikt się do nas o to nie zwracał” – mówi Laskowski.

To podważa legalność uchwały TK o zawieszeniu uchwały SN. Podważa ją także udział trzech tzw. dublerów: Mariusza Muszyńskiego, Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka. Ten ostatni złożył zresztą zdanie odrębne, podobnie jak Piotr Pszczółkowski i Leon Kieres.

Czytaj także: Wojna rządu z SN. Krajobraz po przełomowej uchwale

Działanie Trybunału Przyłębskiej jest obraźliwe

Wreszcie podstawowa wątpliwość: czy Trybunał Konstytucyjny w ogóle może zawiesić uchwałę Sądu Najwyższego?

Prof. Ewa Łętowska, sędzia TK w stanie spoczynku: „Zawsze – zarówno w 2008 r., jak i teraz – uważałam i uważam, że używanie przepisów kompetencyjnych po to, aby kontrolować uchwały Sądu Najwyższego, jest niewłaściwe. Stanowi nadużycie kontroli konstytucyjności. A obecnie, z uwagi na czas i sposób – gdy prezydent zaprasza kluby parlamentarne do dyskusji – jest to działanie obraźliwe: dla konstytucji, prawa i sprawiedliwości”.

Wspominając 2008 r., prof. Łętowska ma na myśli wyrok Trybunału w sprawie innej uchwały Sądu Najwyższego. Był to precedens i sześciu sędziów – w tym prof. Łętowska – złożyło zdania odrębne, uznając, że TK w ogóle nie może orzekać w sprawie uchwał SN.

Chodziło o rozliczenia historyczne. Sąd Najwyższy na wniosek ówczesnego pierwszego prezesa Lecha Gardockiego podjął uchwałę, że sądy dyscyplinarne mogą bez rozpatrywania oddalać wnioski IPN o uchylenie immunitetu sędziom i prokuratorom, którzy stosowali dekret o stanie wojennym, zanim został opublikowany – a więc wstecz. SN stwierdził, że nie było w polskim prawie zakazu stosowania prawa karnego wstecz. Wynikał on tylko z Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych ONZ, a nie było w PRL obyczaju, by stosować międzynarodowe prawo bezpośrednio. Trybunał pod przewodnictwem Bohdana Zdziennickiego uznał wtedy, że uchwała SN jest sprzeczna z konstytucją. Wyrok miał jednak tylko znaczenie moralne. Prawnie TK nie mógł wyeliminować uchwały SN z obrotu prawnego i dalej była stosowana.

To trzeci argument: postanowienie TK o zawieszeniu uchwały SN po prostu nie ma mocy prawnej.

Jerzy Baczyński: Obrzydliwa retoryka Dudy i jego partii

Sądy i tak obowiązuje wyrok TSUE

A czwarty jest taki, że nie ma żadnego sporu kompetencyjnego, sprawa jest fikcyjna. Sąd Najwyższy ma rzekomo uzurpować sobie uprawnienie Sejmu do „dokonywania zmian stanu normatywnego w sferze ustroju i organizacji wymiaru sprawiedliwości”. Tymczasem SN nie dokonał żadnej zmiany prawa.

Uchwała podjęta przez trzy połączone izby – Cywilną, Karną oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych – wiąże tylko Sąd Najwyższy i sądy, które zadały mu pytanie prawne. Dla innych jest wskazówką interpretacyjną.

Natomiast „spór kompetencyjny” z prezydentem ma polegać na uzurpowaniu sobie przez SN prawa do dokonywania oceny prerogatywy Andrzeja Dudy do powoływania sędziów. Tymczasem uchwała trzech izb SN w ogóle prezydenta nie dotyczy. Zajmuje się wyłącznie konkursami na sędziów przeprowadzonymi przez powołaną przez tę władzę Krajową Radę Sądownictwa. A konkretnie: interpretacją dwóch przepisów z procedury karnej i cywilnej, które mówią o badaniu prawidłowości składu sędziowskiego. I to jak najbardziej należy do kompetencji SN.

Niezależnie od prawomocności postanowienia TK o zawieszeniu uchwały Sądu Najwyższego, nawet jeśli sądy uznają, że powinny się do tego zawieszenia stosować, to nie zmienia faktu, że obowiązuje ich wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada. On także zaleca badać legalność powołań sędziów przy udziale neo-KRS. Adresowany jest do wszystkich sędziów europejskich, co TSUE wyraźnie zaznaczył w uzasadnieniu.

Czytaj także: Pisowska ekipa wypycha nas na margines Unii

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Kryzysowe relacje dzieci z rodzicami

Prof. dr hab. Katarzyna Schier o tym, jak polska historia wpływa na polskie rodziny.

Katarzyna Czarnecka
06.05.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną