Kraj

Środkowy palec posłanki Lichockiej trafił na plakaty

Plakat „Gazety Polskiej” ze zdjęciem posłanki Joanny Lichockiej Plakat „Gazety Polskiej” ze zdjęciem posłanki Joanny Lichockiej WILK / Polityka
Aktywiści ożywili się po wulgarnym geście posłanki Joanny Lichockiej. W Warszawie pojawiły się plakaty skierowane do wyborców PiS. Mają im uświadomić butę i pogardę partii rządzącej.

Zdjęcia z posłanką Lichocką wystawiającą środkowy palec po przegłosowaniu decyzji o przekazaniu 1,95 mld zł na rzecz mediów publicznych, a nie na onkologię, wstrząsnęły opinią publiczną i obiegły niemal cały polski internet. Teraz ich wydruki naklejane są w różnych częściach miasta. Przede wszystkim na starych plakatach „Kasta? Basta!”, które zapraszały zwolenników klubów „Gazety Polskiej” na demonstrację przed Trybunałem Konstytucyjnym, by wspierać tam zmiany w sądownictwie. Znaleźć je można także na plakatach promujących samą „Gazetę Polską” i w wielu innych miejscach Warszawy.

Plakatową akcję prowadzą różne grupy aktywistów. Widać, że ich przekazy powstały w różnych technikach – od zwykłych kartek po profesjonalnie wykonane postery. Ich apele są bardzo widoczne, bo działacze naklejają je na rzucające się w oczy prawicowe materiały z charakterystycznym żółtym tłem.

Jan Hartman: Walentynka dla Lichockiej

Paski i zdjęcia w obronie wolnych sądów

Zaklejanie plakatów „Kasta? Basta” trwa od początku lutego, gdy „Gazeta Polska” zapraszała na swoją demonstrację przed siedzibą TK. Tuż po niej na plakatach można było zobaczyć duże białe paski papieru z czarnymi napisami „Ludzie Ziobry” i „neo-KRS”.

Teraz przy al. „Solidarności” na plakatach „Gazety Polskiej”, na których widnieje okładka pisma z tytułem „Wielka demonstracja przeciw bezprawiu sędziów”, naklejono zdjęcia posłanki Lichockiej z hasłem „Taka będzie reforma!” oraz zdjęcia sędziego Nawackiego drącego projekt uchwały olsztyńskich sędziów z napisem „To ja rządzę w sądzie!”. Zdjęcia posłanki wraz z paskami „ludzie Ziobry” widoczne są także na plakatach „Kasta? Basta!” wywieszonych przy pl. Bankowym.

Opozycyjne plakatowanie to oczywiście niejedyne akcje odbywające się w ostatnim czasie w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa. Obywatele RP od 27 stycznia prowadzą akcję składania zawiadomień o możliwości popełnienia deliktu dyscyplinarnego przez członków KRS. Seria pikiet zaczęła się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Śródmieście i dotyczyła rzecznika Rady, sędziego Macieja Mitery. Protestujący złożyli zawiadomienia do zastępcy rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym.

„Dlaczego to robimy? Członkostwo neo-KRS, tworu, który wprowadził bezprecedensowy chaos prawny w Polsce, utworzonego wyłącznie po to, by obsadzić kluczowe stanowiska sędziowskie poplecznikami koalicji rządzącej, jest samo w sobie kompromitujące dla sędziego. Potwierdzają to wyroki: TSUE z 11 listopada 2019 r., Sądu Najwyższego z 5 grudnia 2019 r. i 23 stycznia 2020 r. Większość członków neo-KRS ma jednak więcej na sumieniu, w tym udział w aferze hejterskiej” – twierdzą Obywatele RP.

Członkowie ruchu protestowali także w styczniu w Olsztynie, gdzie w sprawie sędziego Nawackiego złożyli zawiadomienie do zastępcy rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym. I kontynuowali akcję 14 lutego przed Sądem Okręgowym w Warszawie, gdzie ich zawiadomienia o możliwości sprzeniewierzenia się przysiędze sędziowskiej dotyczyły sędziego Dariusza Drajewicza.

Piotr Pytlakowski: Mrożenie sędziego Pawła Juszczyszyna

Plakaty skierowane do chorych na raka

Zdjęcie wulgarnego gestu Joanny Lichockiej posłużyło także aktywistom do akcji uświadamiającej ogrom problemów dotyczących diagnostyki i leczenia nowotworów. Takie przesłanie można zobaczyć m.in. na ul. Marszałkowskiej (też na plakatach „Gazety Polskiej”).

Fotografii towarzyszy tekst skierowany do osób z nowotworami oraz ich rodzin. Czytamy więc: „Prawo i Sprawiedliwość zabrało 2 miliardy złotych chorym na raka – takim jak ty, i przekazało je na media publiczne. Na zdjęciu posłanka PiS Joanna Lichocka pokazująca chorym na raka, co o nich myśli. Zdjęcie zrobiono 13 lutego 2020 r. po głosowaniu o przekazaniu pieniędzy mediom publicznym”.

Te same kartki rozklejono w warszawskim Centrum Onkologii – Instytucie Marii Skłodowskiej-Curie, przyjmującym rocznie ok. 86 tys. pacjentów z całego kraju. Co ciekawe, zanim wydruki tam zawisły, ktoś wcześniej na tablicy informacyjnej przed budynkiem zostawił satyryczny rysunek. Przedstawiał parę oglądającą posłankę Lichocką w telewizji z komentarzem: „Chorzy na raka dostają fucka”.

Adam Szostkiewicz: PiSoPolo. A jak ci się nie podoba, to fak z tobą

Aktywiści prowadzący edukację na temat podejścia rządzących do problemu leczenia chorych na raka i stanu polskiej onkologii wiedzą, jakie informacje przynosi raport „Nowotwory złośliwe w Polsce” opracowany przez Centrum Onkologii. Dane w nim zawarte są alarmujące: „W 2017 r. do Krajowego Rejestru Nowotworów wpłynęły informacje o niemal 165 tys. nowych zachorowaniach i stwierdzono 99,6 tys. zgonów z powodu nowotworów. (...) Nowotwory złośliwe stanowią drugą przyczynę zgonów w Polsce, powodując w 2017 r. 26,3 proc. zgonów mężczyzn i 23,1 proc. zgonów kobiet. Nowotwory złośliwe stanowią istotny problem zdrowotny przede wszystkim u osób w młodym i w średnim wieku (25–64 lat). Zjawisko to jest szczególnie widoczne w populacji kobiet – nowotwory przed 65. rokiem życia już od kilku lat są najczęstszą przyczyną zgonów i stanowią 33 proc. zgonów młodych i 49 proc. zgonów kobiet w średnim wieku”.

Czytaj też: Tylko w Polsce rośnie umieralność na raka piersi

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Historia, jakiej nie znacie: Zarazki na wojnie

Przerażające pojęcie „broni biologicznej” kojarzy się z XX w. Ale na pomysł, by wykorzystywać trucizny i choroby, wojskowi wpadli na długo, zanim ktoś po raz pierwszy wypowiedział słowo „wirus”.

Jan M. Długosz
27.03.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną