Kraj

PiS zmienia palce. Teraz wygraża swoim byłym działaczom

Prezes NIK Marian Banaś. Listopad 2019 r. Prezes NIK Marian Banaś. Listopad 2019 r. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Od rana Centralne Biuro Antykorupcyjne przeszukuje mieszkania Mariana Banasia, który nie chce odejść z NIK. Dziś także zatrzymano byłego agenta Tomka, który publicznie opowiedział o kompromitującej dla CBA sprawie willi Kwaśniewskich.

Partia Jarosława Kaczyńskiego zadała nowy cios. Tym razem środkowy palec swojej posłanki zastąpiła palcem karząco-grożącym wobec Mariana Banasia i agenta Tomka, niegdyś swoich bardzo bliskich funkcjonariuszy.

Czytaj także: Tak się bawi CBA

CBA wchodzi do mieszkań

Jak stara tradycja nakazuje: bladym rankiem do paru mieszkań kojarzonych z Banasiem wkroczyli agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Według „Gazety Wyborczej” szukali gotówki, kosztowności i dzieł sztuki – a wszystko w związku z postępowaniem dotyczącym nieścisłych zeznań majątkowych prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Jak podał portal Onet, przeszukiwane mają być mieszkania w Warszawie i Krakowie, a także mieszkanie jego córki.

Według adwokatów reprezentujących Banasia „nie ma podstaw faktycznych i prawnych do przeszukania”. Ich zdaniem mieszkanie prezesa NIK chroni immunitet, dlatego „czynności CBA i Prokuratury Regionalnej w Białymstoku są niedopuszczalne”. Zapowiedzieli zażalenie.

Także bladym rankiem samochody CBA zajechały drogę agentowi Tomkowi (takie swawolne określenie przylgnęło do byłego funkcjonariusza Biura Tomasza Kaczmarka). Byłego kolegę i posła PiS oficerowie służb wyjęli z auta, zakuli w kajdanki i przewieźli z Olsztyna do Białegostoku. Tam ma być – wedle wyjaśnień jego dawnej „firmy” – przesłuchany na okoliczność dodatkowych zarzutów. Chodzi o śledztwo dotyczące nadużyć finansowych w prowadzonej przez niego z żoną, a zajmującej się pomocą osobom starszym fundacji Helper.

Tak się składa, że zarówno Marian Banaś, jak i Tomasz Kaczmarek grubo się ostatnio obecnej władzy i CBA narazili.

Czytaj także: PiS broni Mariusza Kamińskiego. Nocna debata w Sejmie

Co chcą przykryć, komu pogrozić?

Jak się narazili? Pierwszy – bo mimo nacisków partii nie chce ustąpić z posady szefa NIK, choć po aferze z wynajmowaniem pokoi na godziny w swojej krakowskiej kamienicy powinien to natychmiast uczynić. Co więcej, prezes Banaś zadecydował się na kontratak, rozpoczynając serię kontroli w szczególnie wrażliwych dla PiS instytucjach: Narodowym Banku Polskim, TVP, resorcie sprawiedliwości czy samym CBA.

Z kolei agent Tomek naraził się, bo zdradził detale dawnej operacji swojej „firmy” o kryptonimie „Krystyna”, która miała uderzyć w byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, jego żonę Jolantę oraz dostarczyć propagandowej amunicji w walce politycznej. Tomek uderzył, co ważne, po nazwiskach w samą wierchuszkę CBA. Sprawa ta – podobnie jak afera gruntowa – była kompromitująca dla służb, które kupiły wart miliony złotych dom i niczego nie wykryły.

Tak się składa, że niedawno władza PiS zanotowała sporą wpadkę wizerunkową – przynajmniej dla mniej żelaznego kręgu potencjalnych wyborców. Stało się tak za sprawą publicznego gestu prominentnej i lubianej przez prezesa aktywistki Joanny Lichockiej. Skumulowane w czasie operacje wobec Banasia i Kaczmarka mogą mieć więc prosty cel – cóż z tego, ze równocześnie prostacki. Otóż ten niby-karzący, a przy okazji grożący nielojalnym palec może – jak to się mówi w piarowym żargonie – być próbą przykrycia „faka” Lichockiej.

I na koniec rzecz nie mniej ważna. Mariusz Kamiński razem z kolegami ze szczytów CBA chce się wyraźnie tą ofensywą wykazać. On i jego kumple zaliczyli przecież ostatnio jeszcze jedną poważną wpadkę: zniknięcie paru milionów złotych z tzw. funduszu operacyjnego CBA. Aż tyle w jednym Biurze – duża sztuka!

Czytaj także: Paragraf się znajdzie. CBA szuka haków na Grodzkiego

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Jak leśnicy sami sprywatyzowali Lasy Państwowe

Prywatyzacją lasów politycy straszą nas regularnie. Zawsze wtedy, gdy partykularne interesy leśnego lobby i jego politycznych protektorów wydają się zagrożone. Samym jednak lasom przekazanie w prywatne ręce nigdy nie groziło. PiS wykreowało wroga, żeby nas przed nim bronić.

Joanna Solska
01.09.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną