Kraj

Kaczyński robi porządki i grozi koalicjantom

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Sejmie. 24 lipca 2020 r. Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Sejmie. 24 lipca 2020 r. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Przyszedł czas na naszkicowanie stref wpływów w koalicji. Kaczyński przypomina Gowinowi i Ziobrze, że to PiS dominuje. Postanowił im pogrozić nawet przyspieszonymi wyborami.

Kolejny tydzień trwają coraz intensywniejsze negocjacje rekonstrukcyjne na Nowogrodzkiej. Nie wiadomo, kiedy panowie (wśród ośmiu uczestników nie ma ani jednej kobiety) się dogadają ani jak się dogadają, ale powolne tempo rozmów jest zrozumiałe. To nie jest tylko odchudzenie rządu o kilku ministrów i ministerstw. Jeśli oderwiemy się na chwilę od politycznej bieżączki, nielicznych i często sprzecznych przecieków, to łatwiej będzie dostrzec, co się rozstrzyga w siedzibie PiS.

Czytaj też: W co grają ziobryści

Kaczyński wskazuje miejsce Ziobrze i Gowinowi

Dopiero teraz, niemal rok po wyborach parlamentarnych, tak naprawdę zaczyna się ta kadencja Sejmu. Po zwycięstwie w 2019 r. Jarosław Kaczyński chciał mieć spokój aż do rozstrzygnięcia kwestii reelekcji Andrzeja Dudy. Rząd został rozbudowany poza granice absurdu, by wszyscy byli szczęśliwi, koalicjanci z Porozumienia i Solidarnej Polski dostali dużo prezentów, żeby za bardzo nie brykali, było raczej cicho o mediach, sądach, zwierzętach futerkowych, podziale Mazowsza itp.

Teraz przyszedł czas na naszkicowanie prawdziwych stref wpływów i ustalenie planu na resztę kadencji. Kaczyński musi przypomnieć Jarosławowi Gowinowi i Zbigniewowi Ziobrze, że to PiS ma pozycję dominującą w koalicji. Że Gowin nie może grać z opozycją jak przy batalii o wybory korespondencyjne, że to nie Ziobro z Patrykiem Jakim będą dyktowali, jak powinien wyglądać program ideowy Zjednoczonej Prawicy.

To naturalne, że mniejsi partnerzy stawiają opór prezesowi. Solidarna Polska niemal w całości głosowała za odrzuceniem w pierwszym czytaniu ustawy o ochronie zwierząt, Porozumienie w większości się wstrzymało, a ustawę uratowały Koalicja Obywatelska i Lewica. Nie jest przypadkiem sprzeciw partii Ziobry wobec projektu zapewniającego immunitet politykom i urzędnikom za czyny związane z walką z koronawirusem. Złamanie tego oporu chwilę Kaczyńskiemu zajmie, zwłaszcza że po odrzuceniu oferty koalicji przez PSL nie ma na horyzoncie żadnej innej większości. Ale to są drobne w sumie potyczki, nikt nie pali się do użycia broni atomowej, czyli zerwania koalicji.

Czytaj też: Przemysław Czarnek. Kozak prezesa

Za pasem zmiany w PiS

Realnie zatem w negocjacjach rekonstrukcyjnych chodzi o spacyfikowanie gowinowców i ziobrystów przy jednoczesnym zachowaniu pewnych pozorów. Obie partie dostaną po ministrze bez teki, Gowin wróci do rządu z tytułem wicepremiera i ministra rozwoju (warto odnotować polityczny upadek Jadwigi Emilewicz), a jego resort zostanie delikatnie powiększony. Szef Porozumienia zabiegał ponoć o cyfryzację, ale kompetencje tego resortu ma przejąć kancelaria premiera. Być może partia Ziobry będzie miała wicepremiera bez teki (Michał Woś? Michał Wójcik?), ale taki tytuł to tylko splendor i limuzyna, a nie władza, o czym najlepiej mogłaby opowiedzieć Beata Szydło, wicepremier w poprzednim rządzie Mateusza Morawieckiego.

Negocjacje trwają tak długo nie tylko dlatego, że buntują się koalicjanci. Kaczyński równolegle zamierza posprzątać w pisowskiej części rządu. Nie jest wciąż przesądzone, które ministerstwo zniknie (a zniknie pewnie cztery–pięć resortów) ani którzy ministrowie się ostaną. Na liście do dymisji są m.in. minister edukacji Dariusz Piontkowski, minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, minister infrastruktury Andrzej Adamczyk (weteran takich list – być może przetrwa i teraz, choć byłaby to niespodzianka), minister klimatu Michał Kurtyka.

Za pasem są także zmiany w PiS. RMF FM donosi, że wieloletni wiceprezes PiS Adam Lipiński odejdzie wkrótce do zarządu NBP, co zwolni miejsce w ścisłym kierownictwie dla Morawieckiego. Zmienić ma się statut partii w kierunku jeszcze większej centralizacji. Kaczyński nie zgodził się też na wysuniętą przez Ziobrę propozycję fuzji PiS z Solidarną Polską, co jest widomym znakiem, że nie widzi w nim swojego następcy.

A gdy już Kaczyński skończy porządki u siebie (a przynajmniej zamknie negocjacje koalicyjne), to zacznie się JOP – Jesienna Ofensywa Programowa. Jak ni to obiecuje, ni to grozi poseł PiS: będziemy mieli o czym pisać.

PS Wydarzenia pogalopowały od czasu napisania tego tekstu; Jarosław Kaczyński postanowił jednak pogrozić koalicjantom przyspieszonymi wyborami, jeśli ci nie uspokoją się i nie zaczną głosować po linii PiS w sprawie ochrony zwierząt. Sprawdzian już dziś wieczorem, jeszcze spokojnie można uzbroić się w popcorn.

Czytaj też: Totalny odlot tzw. dobrej zmiany w kierunku PRL

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Polska bordową wyspą

Mimo antysmogowego wzmożenia marsz do oczyszczenia polskiego powietrza będzie długi.

Jędrzej Winiecki
01.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną