Kraj

„Piątka dla zwierząt”. Nie cofajmy się ani o milimetr

Za przyjęciem ustawy głosowało 356 posłów, przeciw 75, m.in. Zbigniew Ziobro, Henryk Kowalczyk i Jan Krzysztof Ardanowski. Za przyjęciem ustawy głosowało 356 posłów, przeciw 75, m.in. Zbigniew Ziobro, Henryk Kowalczyk i Jan Krzysztof Ardanowski. Andrzej Hulimka / Forum
Niesłychane, że ustawa wzbudza tyle wściekłości i z jej powodu rozgorzała kłótnia prowadząca do kryzysu, chyba największego od czasu objęcia rządów przez Zjednoczoną Prawicę.

Ustawę o ochronie praw zwierząt, zwaną też „piątką dla zwierząt” Kaczyńskiego, głosowano w środku nocy, być może licząc na zmęczenie po wielu godzinach obrad. Okazało się nagle, że dobrostan zwierząt jest sprawą do gruntu polityczną. Rzecznik PSL Miłosz Motyka nazwał tryb i sposób procedowania skandalicznym i naprawdę trudno się z tym nie zgodzić. Niesłychane, że ta właśnie ustawa wzbudza tyle namiętności, a raczej wściekłości, że to z jej powodu rozgorzała w koalicji kłótnia prowadząca do kryzysu chyba największego od czasu objęcia rządów przez Zjednoczoną Prawicę.

Kryzys w rządzącej koalicji

Czy koalicja ten kryzys przetrwa? W powietrzu zawisła groźba przedterminowych wyborów, w których PiS miałby wystąpić bez koalicjantów. Wybory nie są dziś nikomu na rękę, ale słowo się rzekło. Wniosek niestety jest smutny: traktowanie zwierząt jak rzeczy, jak własności, z którą można zrobić, co się chce, nie licząc się nawet z ich cierpieniem czy bólem, tkwi głęboko w mentalności. Tak głęboko, że o prawa zwierząt trzeba walczyć, zamiast o nie dbać. Czy to lata zaniedbań dają o sobie znać, brak edukacji i wiedzy, brak wrażliwości, arogancja człowieka i przekonanie o jego władzy? A może pazerność, chęć zysku? Albo wszystko razem?

Za przyjęciem ustawy głosowało 356 posłów, przeciw 75, m.in. Zbigniew Ziobro, Henryk Kowalczyk i Jan Krzysztof Ardanowski. Wstrzymało się 18 osób. Przeciw ustawie opowiedziało się aż 38 posłów PiS, choć Jarosław Kaczyński zapowiedział srogie kary, a ustawę nazwał kluczową.

Dlaczego prezes zajął się prawami zwierząt w pośpiechu i z niebywałą determinacją? Być może rzeczywiście wstrząsnął nim materiał Onetu o realiach hodowli zwierząt futerkowych oraz niedawne relacje o horrorze w schroniskach dla zwierząt. Przedstawia się jako miłośnik zwierząt i za takiego uchodzi – nie mógł postąpić inaczej. Zwłaszcza że trzy lata temu pod naciskiem lobby futrzarskiego, choć nie tylko, upadł projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt zabraniający m.in. hodowli na futra. Wówczas Kaczyński musiał się pogodzić z przegraną: hodowcy, popierani przez Radio Maryja, odnieśli zwycięstwo. Teraz stanął do walki.

Koniec z hodowlą zwierząt futerkowych

Piątka dla zwierząt wprowadza zakaz hodowli zwierząt futerkowych, z wyjątkiem królików. Nie do końca wiadomo, dlaczego właśnie królików nie oszczędzono, mówi się, że w sprawie tych zwierząt ma się wypowiedzieć Bruksela i dopiero wtedy można będzie wprowadzić stosowne regulacje także i u nas.

Tak, koniec z hodowlą zwierząt, bestialsko traktowanych i uśmiercanych. Mimo wrzasku, jaki się podniósł w tej sprawie, okres przejściowy ma trwać rok. Rok to dużo, ale lobby futrzarskie mówiło o dziesięciu latach. Więc jednak sukces.

Większość krajów europejskich odchodzi lub odeszła już dawno od hodowli i zabijania na futra, a my byliśmy w ogonie. Nie musimy mieć tego rodzaju przemysłu, świat się zmienił, zmieniły się realia, inne jest wreszcie podejście do cierpienia zwierząt, które niczym nie różni się od cierpienia ludzi. Tak jest i trzeba to sobie w końcu uświadomić.

Hartman: Lepiej zwalczyć część zła niż żadnego. O mięsie i futrach

Przeciwko Kaczyńskiemu wytoczono najcięższe działa, nawet takie, że sprzyja Niemcom, bo to oni będą czerpać zyski, zagospodarowując odpady zwierzęce z polskich rzeźni. Teraz, blisko połowę, zagospodarowywały fermy lisów czy norek.

W koalicji zazgrzytało, partia Zbigniewa Ziobry wyraźnie szła na konflikt z PiS, walcząc o twardy pisowski elektorat, domagała się wycofania tego punktu. Kaczyński się nie ugiął, zawieszono rozmowy o rekonstrukcji rządu. Na razie.

Ubój rytualny na potrzeby rynku krajowego

Ustawa wprowadza też zakaz uboju rytualnego – z wyjątkiem odbywającego się na potrzeby lokalnych wspólnot religijnych. Straszny to proceder: ubój rytualny. Polska sprzedawała duże ilości mięsa koszernego i halal, to biznes przynoszący duże pieniądze, czyli ważny dla gospodarki i rolnictwa. Dlaczego Polska? Bo nasze mięso było (jest) tanie w porównaniu z cenami zachodnimi, robotnik też jest tani. To hańba, że się w tym wyspecjalizowaliśmy.

W zasadzie należało znieść ubój rytualny. Jak wyznał rabin Schudrich, widząc podczas studiów, jakie cierpienia powoduje taki ubój, stał się wegetarianinem. Musi jednak dbać o dostępność mięsa koszernego dla swoich wiernych. To wstrząsające: świat się zmienił, zmienia się Kościół, dostosowując do wymogów otoczenia. Jestem przekonana, że Bóg Żydów to rozumie i wcale nie wymaga dręczenia innych istot. Nie to jest wyraz prawdziwej wiary ani przywiązania do religii. To tylko interpretacja Biblii. Średniowiecze dawno minęło i czas to sobie uświadomić.

Zabijanie zwierząt jest straszne w ogóle, a zabijanie rytualne jest nie tylko straszne – jest niepotrzebne. Dobrze się stało, że wreszcie będzie ograniczone, przynajmniej w Polsce. Jedząc mięso, szkodzimy sobie, niszczymy świat. Walcząc ze zmianami klimatu, warto zacząć od siebie. Wierzę, że tak jak przestaliśmy używać DDT, tak kiedyś przestaniemy jeść mięso, a przynajmniej jeść go tak dużo.

„Nie” dla zwierząt w cyrkach

Nowa ustawa zakazuje także „występów” zwierząt w cyrkach. Też można powiedzieć: nareszcie. Wiele miast od dawna nie wpuszcza cyrkowców, to przykład zmiany obyczajów. Czy przyjemnością jest patrzenie na niedźwiedzia czy lwa skaczącego przez płonącą obręcz? To hołdowanie niskim instynktom, potrzebie czynienia sobie zwierząt posłusznymi. Kto dał nam takie uprawnienia? Nie wierzę, że Stwórca, to my sami uzurpowaliśmy sobie takie prawo. Świat zmienia ogrody zoologiczne w parki przyrody, a my, jak na głębokiej prowincji, mamy się gapić na lwa uwięzionego w ciasnej klatce? Najwyższy czas to przerwać.

Obrońcy zwierząt mogą się cieszyć z jeszcze jednego zapisu: o wzmożonej kontroli wobec schronisk dla zwierząt. To, co działo się w wielu takich miejscach, za zamkniętymi bramami, to koszmar i trudno uwierzyć, że sprawcą może być człowiek. Ludzie. Jeżeli w ogóle tak można ich nazwać. Mam nadzieję, że to nie będzie suchy zapis na papierze, ale egzekwowany bezwzględnie.

Czytaj też: Ardanowski powołuje pełnomocnika... ds. ochrony zwierząt

„Piątka dla zwierząt”. Niedoskonały krok naprzód

Nie wszystko się jednak udało. Nie wprowadzono całkowitego zakazu trzymania zwierząt na uwięzi, wydłużono tylko łańcuch o kolejny metr. Nie udało się zakazać używania koni na drodze do Morskiego Oka: poprawka odpadła już w komisji.

Prawnicy i obrońcy zwierząt zwracają uwagę na wiele szczegółów, jakie trzeba dopracować, na sprawy wymagające dalszych rozporządzeń. Ale ustawa, choć niedoskonała (może dlatego, że procedowana w pośpiechu), jest mimo wszystko postępowa. Jest krokiem do przodu. Teraz można robić kolejne, ale nie wolno się cofnąć nawet o milimetr.

A co z koalicją? Jakoś mi to nie spędza snu z powiek. I tak jest skazana na siebie, więc będzie się zapewne dogadywać do skutku.

Czytaj też: Zwierzęta do konstytucji!

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Prof. Marcin Król: Obyśmy znów nie byli głupi

Prof. Marcin Król, historyk idei, o tym, że czeka nas koniec starego świata i nic dobrego z tego na razie nie wyjdzie.

Jacek Żakowski
01.01.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną