Kraj

Ziobro traci najważniejszą broń?

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro Łukasz Błasikiewicz / Kancelaria Sejmu RP
Po ostatnim wzburzeniu prokuratora Zbigniewa Ziobry wyraźnie widać, że sprawy wymykają mu się spod kontroli.

Prokuratura poniecha sprawy sędzi Beaty Morawiec po poniedziałkowej odmowie akceptacji dla uchylenia jej immunitetu przez drugą instancję Izby Dyscyplinarnej. Prokurator generalny Zbigniew Ziobro ogłosił to na specjalnej konferencji prasowej.

Czytaj też: Trybunał Julii Przyłębskiej pęka: maszyna nie trybi

Ziobro mówi o „bezwstydnej” decyzji

Zaznaczył, że nie przesądza o winie sędzi Morawiec (miała nie napisać opinii, za którą wzięła wynagrodzenie, choć napisała, i wydać wyrok w zamian za telefon komórkowy), ale sprawę przedstawił tak, by wyglądało na to, że są niezbite dowody (Izba Dyscyplinarna, orzekając, że prokuratura nie przedstawiła dowodów wystarczająco uprawdopodobniających tę winę, „zablokowała” osądzenie sędzi). I całkiem wyraźnie zagroził sędziom, którzy odmówili podtrzymania zawieszonego w pierwszej instancji immunitetu: „Sąd, który nie jest uprawniony do tego, żeby badać i rozstrzygać o winie, przystąpił do oceny dowodów w zakresie, w którym nie jest kompetentny, ocenił je bez możliwości przeprowadzenia postępowania, bez możliwości przesłuchania świadków i zderzenia ich relacji z materiałem dowodowym w bezpośrednim kontakcie z tymi osobami na sali rozpraw, i zablokował możliwość wyjaśnienia tej sprawy. Sprawa została zablokowana poprzez tę bezwstydną decyzję sądu drugiej instancji. Nie zapadła zresztą jednogłośnie. To rozstrzygnięcie zapadło decyzją dwóch sędziów, pana sędziego Łodko i pana sędziego Zuberta, i warto te nazwiska zapamiętać w kontekście tej sprawy, bo na pewno nie zostanie zapomniana” – powiedział prokurator Ziobro.

Mówi to minister sprawiedliwości, który jest przełożonym rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów Piotra Schaba. Mówi o decyzji „bezwstydnej”, a nie „bezprawnej”, co wskazuje na to, że widzi raczej odpowiedzialność dyscyplinarną niż karną. Widzi. Nie znaczy, że musi się ta groźba zmaterializować. To raczej pierwsze ostrzeżenie. Nie tylko wobec tych dwóch neosędziów, ale wobec wszystkich członków Izby Dyscyplinarnej SN, której ostatnie orzeczenia dotyczące uchylenia immunitetu sędziemu SN Włodzimierzowi Wróblowi i doprowadzenia do prokuratury siłą sędziego Igora Tulei były równie „bezwstydne”.

Czytaj też: 13 sędziów wezwanych przez prokuraturę. „Presja i zastraszanie”

Sprawy wymykają się spod kontroli

Po wzburzeniu prokuratora Zbigniewa Ziobry wyraźnie widać, że sprawy wymykają mu się spod kontroli. Tak bardzo, że posuwa się do publicznego karcenia „własnych” sędziów – tych, którzy mieli być jego zbrojnym ramieniem. Nie są oczywiście jedynym narzędziem. Ma rzeczników dyscyplinarnych, którzy mogą uprzykrzać sędziom życie licznymi przesłuchaniami, ma wizytacje, którymi może ich prześladować, ma prezesów, którzy mogą przerzucać niepokornych sędziów do innych wydziałów, jak ostatnio sędziego Piotra Gąciarka. Ale tracąc władzę nad sędziami Izby Dyscyplinarnej, traci najważniejszą broń: odsunięcie od orzekania, czyli sędziowską karę śmierci. Swoją ulubioną.

Czytaj też: Jedzie walec PiS. Sędzia zdyscyplinowany za niezawisłość

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Wszechobecny Krzysztof Stanowski. Jak wyjaśnić ten fenomen?

Wyrósł najwyraźniej na pierwszego dziennikarza w Polsce, którego koniecznie trzeba przekonać do swoich racji. Bo można się ze Stanowskim nie zgadzać, ale „trzeba go szanować”.

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk
13.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną