Polityka. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

Subskrybuj
Kraj

Straszenie ludźmi i płot. Taki jest standard humanitaryzmu w XXI w.

Uzbrojeni funkcjonariusze Straży Granicznej byli tłem konferencji prasowej szefa MON Mariusza Błaszczaka. Uzbrojeni funkcjonariusze Straży Granicznej byli tłem konferencji prasowej szefa MON Mariusza Błaszczaka. Grzegorz Dąbrowski / Agencja Gazeta
Nie ulegamy szantażowi Białorusi, zwalniając się z humanitaryzmu, bo ci tam, na granicy, „to nie są ludzie, tylko broń biologiczna Łukaszenki”.

24 osoby proszące o azyl koczują uwięzione pomiędzy białoruską i polską granicą. Polska Straż Graniczna nie przyjmuje ich złożonych przez pełnomocników wniosków o azyl i nie dopuszcza pomocy humanitarnej. Premier Mateusz Morawiecki, pytany przez dziennikarzy, czy ci ludzie dostają jedzenie i picie i jak rząd zamierza zareagować, odpowiedział: „Przede wszystkim jesteśmy zobowiązani bronić naszej granicy. Inaczej pistolet przyłożony przez pana Łukaszenkę do naszej głowy mógłby wypalić”.

Czytaj też: Afganistan. Wizja kryzysu migracyjnego

To nie ludzie, tylko broń biologiczna Łukaszenki

Od dwóch miesięcy władze białoruskie podrzucają uchodźców najpierw na litewską, a teraz na polską granicę. Podobno sprowadzają ich za 15 tys. dol. od głowy z Iraku (na naszej granicy są Afgańczycy, więc to nie ci sprowadzani). Przewożą ich jako turystów, obiecując pomoc w przerzuceniu przez granicę. Robią na tym biznes, ale przede wszystkim szantażują Unię, żeby cofnęła sankcje gospodarcze.

No więc nie ulegamy szantażowi Białorusi, zwalniając się z humanitaryzmu, bo ci tam, na granicy, „to nie są ludzie, tylko broń biologiczna Aleksandra Łukaszenki”. Niech wracają na Białoruś, która ich nie wpuszcza i nie jest „państwem bezpiecznym”, bo przecież udzielamy azylu prześladowanym tam ludziom.

Spodziewamy się kolejnych ataków bronią biologiczną, więc minister obrony Mariusz Błaszczak chwali się sprawnie rozciąganymi na 150 km polsko-białoruskiej granicy zasiekami z drutu kolczastego i wsparciem w sile 900 żołnierzy. Zapowiedział też zbudowanie płotu wzdłuż granicy. Rząd, jak mówił wicepremier Gliński, „broni Polski przed uchodźcami”. Jakie stanowią zagrożenie w kraju, w którym tak brakuje rąk do pracy, że rząd ściąga dziesiątki tysięcy pracowników z samej tylko Azji?

Czytaj też: Granica białorusko-litewska przecieka jak durszlak

Polska łamie konwencję

Władza łamie konwencję genewską, która mówi, że każdy, kto stanie na granicy, prosząc o azyl, musi zostać wpuszczony, a jego wniosek – rozpatrzony w uczciwej procedurze. I może być odrzucony, jeśli osoba nie spełnia kryteriów uchodźcy. Wiceszef MSWiA Maciej Wąsik wie to bez sprawdzania. „Jest to ciąg do Unii Europejskiej, ciąg do tego luksusu, ciąg do miejsc, gdzie można sobie żyć, dostawać zasiłki i nie pracować” – uznał. Polska przegrała przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka sprawę za odmowę dopuszczenia do procedury azylowej Czeczenów koczujących na dworcu w Brześciu. Teraz więc rząd szykuje nowe prawo, które ma „zalegalizować” takie praktyki, co zaprzeczy istocie konwencji uchodźczej.

Polski rząd odmawia koczującym na granicy pomocy humanitarnej, żeby odstraszyć potencjalnych naśladowców. Rzecznik praw obywatelskich zapytał podlaskiego komendanta Straży Granicznej, czy ludzie uwięzieni między granicami dostają pożywienie. Odpowiedział, że nie są na terenie Polski. Czyli mogą sobie tam sczeznąć – nie nasza sprawa. Dał nam przykład Frontex, który patrolując wybrzeża Włoch i Grecji, odpycha ludzi na pontonach na pełne morze. Potopiło się już co najmniej 10 tys.

Czytaj też: Czy Unia odpowiada za śmierć ponad 2 tys. uchodźców?

Europa skazana na migrantów

Przedtem usprawiedliwiano to zagrożeniem „islamizacją” i „utratą tożsamości narodowej”. Tożsamość ważniejsza od humanitaryzmu! Teraz ludzie uciekają z Afganistanu przed talibami – więc są bronią biologiczną. Taki jest standard humanitaryzmu w XXI w. Humanitaryzmu możemy się uczyć od Afgańczyków uwięzionych między granicami: uciekli z kotem, który jest w obozowisku na granicy. A w poprzedniej fali migracji afgańska rodzina przeniosła przez góry sparaliżowanego dziadka na krześle.

Starzejąca się Europa skazana jest na migrantów. Z Afryki i Azji wygna ich prędzej czy później katastrofa klimatyczna. Dziś odpychanie ich od granic można nazwać antyhumanitarnym pragmatyzmem. Niedługo będzie to antyhumanitarna głupota.

Czytaj też: Nielegalni imigranci: palący problem Europy

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Blue monday. Dlaczego ten koncept nie ma sensu?

20 stycznia 2020 – w ten dzień wypada w tym roku tzw. blue monday, trzeci poniedziałek stycznia, zwany także „najbardziej depresyjnym dniem roku”. Termin zrobił zawrotną karierę w mediach, ale pojawia się też w publikacjach naukowych. Czy słusznie?

Marcin Nowak
20.01.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną