Polityka. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

Subskrybuj
Kraj

Kobiety z Mostu odwołały swój marsz. „Sojusz rządu i neofaszystów jest faktem”

Marsz Niepodległości w Warszawie, 2019 r. Marsz Niepodległości w Warszawie, 2019 r. Mateusz Włodarczyk / Forum
„Niepodległa dla wszystkich” nie odbędzie się. Antyfaszystowska grupa 14 Kobiet z Mostu, która ubiegła swoim zgłoszeniem Marsz Niepodległości, właśnie odwołała swój przemarsz ze względów bezpieczeństwa. Ale nacjonaliści wcale nie wygrali.

Trzy wyroki sądowe, przepisy prawne i dopełnienie wszystkich wymaganych formalności przez Kobiety z Mostu pozwalają im na przejście trasą narodowców, mimo że PiS oraz Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych ogłosiły wczoraj, że Marsz Niepodległości zyskał rangę uroczystości państwowej. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski na wtorkowej konferencji prasowej mówił, że manifestacja „Niepodległa dla wszystkich” ma prawo się odbyć. Wspomniał też, że uroczystość państwowa z zajęciem pasa ruchu powinna być zgłoszona do miasta na 30 dni przed planowanym wydarzeniem.

Prawo prawem, ale w chwili, gdy organizator wydarzenia państwowego – w tym przypadku Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych – zajmuje teren, termin i trasę innego zgromadzenia, to najbardziej prawdopodobnym scenariuszem byłoby po prostu niewpuszczenie za barierki organizatorek „Niepodległej dla wszystkich”. Takie kontrowersyjne sytuacje miały już wszak miejsce podczas tzw. miesięcznic smoleńskich, gdy aktywiści, którzy mieli zgłoszone manifestacje pod Kordegardą, po prostu nie byli dopuszczani przez policję na miejsce swojego zgromadzenia.

Mogłoby dojść także do aktów przemocy ze strony nacjonalistów, a Kobiety z Mostu nie chcą powtórki z 11 listopada 2017 r., kiedy zostały znieważone, zwyzywane i pobite na Marszu Niepodległości. Ich celem nie było eskalowanie konfliktu, lecz próba pokazania, że patriotyzm można celebrować inaczej, a rocznicy odzyskania niepodległości nie trzeba oddawać w ręce nacjonalistów i neofaszystów. Ich marsz miał być afirmacją różnorodności, swoistą uliczną debatą o prawach człowieka, świętowaniem w duchu akceptacji i tolerancji.

Czytaj też: Władza znów nacjonalizuje Marsz Niepodległości

„Sojusz partii rządzącej i neofaszystów jest faktem”

Przeciwko antyfaszystowskiej grupie zaangażowano aparat państwa; najpierw minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego, a po oddaleniu jego wniosku o niewykonywanie wyroku Sądu Apelacyjnego, który był nieprzychylny narodowcom, Marsz Niepodległości – największe w Europie zgromadzenie skrajnych środowisk nacjonalistycznych – niespodziewanie stał się wydarzeniem firmowanym przez rząd.

Grupa 14 Kobiet z Mostu tak komentuje całą sytuację: „Sojusz partii rządzącej i neofaszystów jest faktem. Organizacja obchodów państwowych święta 11 listopada przez brunatną koalicję nie będzie jej oficjalnym zawiązaniem, a spektakularnym potwierdzeniem współpracy, która trwa od dawna i jest opłacana przez PiS z naszych pieniędzy. Warszawę czeka zatem pochód z hasłami nienawiści. Będzie dla służb priorytetowy. Zrobią one wszystko, by nikt i nic nie zakłóciło nacjonalistycznego święta koalicji pod znakiem falangi”.

I odwołują oficjalnie swoje zgromadzenie, które miało przejść trasą narodowców od ronda Dmowskiego do Stadionu Narodowego. „Przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia w tych warunkach, w tym samym czasie i miejscu, jest niemożliwe. Naszym priorytetem głównym było zapewnienie bezpieczeństwa. (…) Przypominamy, że wydarzenie 14 Kobiet z Mostu było zaplanowane jako opowieść o prawach człowieka, zrealizowana w scenariuszu wymagającym zgoła innego otoczenia. Wraz z państwowymi obchodami pisowsko-faszystowskimi otoczenie całkowicie to wyklucza. Czy naiwnością było sądzić, że stanie się inaczej? Odpowiemy tak: wykorzystałyśmy wszystkie dostępne nam możliwości. Sprawiłyśmy, że opadły maski władzy. Zmusiłyśmy ją do obnażenia brunatnego oblicza – w tej chwili pełna odpowiedzialność za sojusz z Bąkiewiczem i jego akolitami w kontekście obchodów 11 listopada spada na Prawo i Sprawiedliwość oraz usłużne urzędy”.

Czytaj też: Nowe zabawki Bąkiewicza. Narodowcy są coraz głośniejsi

W oświadczeniu piszą także, że nie zdecydowały się na przeniesienie zgromadzenia w inne miejsce, bo byłaby to zgoda na wyznaczanie bezprawnymi metodami obywatelom miejsca do demonstrowania. „W ten sposób legitymizowałybyśmy bandyckie działania partii rządzącej. Nie możemy tego zrobić” – piszą aktywistki.

„Partia rządząca zrobi wszystko i użyje wszelkich bezprawnych, przemocowych metod, by dowieść, że Polska jest jej własnością. Podkreślamy raz jeszcze: ten sojusz nie jest nowy i nie został zawiązany po orzeczeniach sądów dotyczących zakazu odbycia zgromadzenia przez stowarzyszenie Marsz Niepodległości. 11 listopada będzie zaledwie widowiskiem spektakularnie go potwierdzającym”.

Aktywistki dodały, że rezygnacja z wydarzenia „Niepodległa dla wszystkich” nie oznacza, że 11 listopada 14 Kobiet z Mostu nie będzie działać w przestrzeni antyfaszystowskiej.

Czytaj też: Celebryci skrajnej prawicy

Marsz Niepodległości – przegrany na lata?

Robert Bąkiewicz wraz ze środowiskami nacjonalistycznymi i neofaszystowskimi, które pojawiają się na Marszu Niepodległości, z pewnością ogłoszą swoje wielkie zwycięstwo, ale to ich własny upór w przejściu coroczną trasą doprowadzi do kolejnych problemów w następnych latach.

Po pierwsze, narodowcy skompromitowali się niezarejestrowaniem swojego zgromadzenia, co najpierw wykorzystała antyfaszystowska grupa aktywistek, a następnie także ratusz, który skutecznie (sic!) zaskarżył w dwóch instancjach opóźnione przyznanie Marszowi Niepodległości statusu wydarzenia cyklicznego przez wojewodę mazowieckiego. Po drugie, przejęcie organizacji marszu przez Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych może nie być jednorazowe, czyli stowarzyszenie Marsz Niepodległości może na stałe utracić swoje wydarzenie. I wreszcie po trzecie – skoro stowarzyszenie Bąkiewicza nie jest w 2021 r. organizatorem i będzie na Marszu Niepodległości jedynie gościem, to za rok znów nie będzie mogło uzyskać statusu zgromadzenia cyklicznego.

Czytaj też: Narodowcy w asyście policji. Odradzają się stare demony

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Omikron. Czy faktycznie potrzebna nam nowa wersja szczepionki?

Żaden z dotychczasowych wariantów SARS-CoV-2 nie wymagał wprowadzenia zaktualizowanej wersji szczepionki. Omikron jest pierwszym, w przypadku którego taka ewentualność na poważnie jest brana pod uwagę. Jednak – czy to w ogóle konieczne? Są wątpliwości.

Piotr Rzymski
18.01.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną