„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Kraj

O czym Kaczyński gawędził 40 minut, czyli chmury nad Polską

Prezes PiS, wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński Prezes PiS, wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński Facebook
Przy okazji Jarosław Kaczyński ogłosił brawurową jak na XXI w. koncepcję politologiczno-filozoficzną. Stwierdził oto: „jest wielką degradacją narodu, gdy mu się zmienia rządy”. A to nie wszystko.

Jarosław Kaczyński przez niemal 40 minut gawędził w Polskim Radiu o aktualnej sytuacji kraju. „Gawędził”, bo analiza wywodów, było nie było, wicepremiera odpowiedzialnego za bezpieczeństwo państwa oraz, było nie było, prezesa rządzącej partii i de facto osoby nr 1 w kraju jako żywo nie pozwala na użycie poważniejszego terminu.

Kaczyński. Trochę Gomułki, trochę Gierka

Oto na pierwszym miejscu wśród największych zagrożeń, które czyhają na Polskę i Polaków pod koniec 2021 r., Jarosław Kaczyński wymienia „działanie wewnątrz Polski dużej wpływowej grupy, która ma za nic polskie interesy”. Oczywiście swoim zwyczajem sprytnie nie precyzuje, na czym miałoby to polegać. Sugestia zdrady, działalności na rzecz wrażych wywiadów itp. jest jednak jasna i pozostaje ze słuchaczami – i o to chodzi. Skądinąd frazeologia najważniejszego prezesa Polski kolejny raz przypomina Władysława Gomułkę. Pewnie nie przez przypadek.

Czytaj też: Kryzys na granicy. Duda i Kaczyński, czyli fochy i brak wizji

Za niebezpieczeństwo nr 2 Kaczyński uznaje inflację. W sumie słusznie, gdyby tylko jego własny rząd oraz Adam Glapiński, stary druh, a dziś prezes banku centralnego, odpowiedzialnego przecież także za hamowanie inflacji, od dawna coś w tej materii robili. Tymczasem ekipa władzy w imię propagandy sukcesu problem lekceważyła. Tu z kolei przypomina się frazeologia Edwarda Gierka, kolejnego I sekretarza czasów PRL.

Za trzecie niebezpieczeństwo premier do spraw bezpieczeństwa Kaczyński traktuje nawrót pandemii. I znowu – słusznie. Tyle że równocześnie jego rząd w strachu przed spadkiem popularności wśród swojego elektoratu, w dużej części sceptycznego wobec szczepionek, a nawet samego koronawirusa, nie wprowadza zalecanych przez wielu ekspertów działań mogących pandemię ograniczyć. Na podobne lekceważenie rozumu nie zdecydował się żaden z wodzów PRL.

Czytaj też: Kompania pod wodzą mgr Przyłębskiej podbija Europę

Po tej frazie blaknie już wszystko

Wódz i, powtórzmy, urzędnik państwowy odpowiedzialny za bezpieczeństwo kraju na swojej liście zagrożeń nie raczy natomiast wymienić napiętej sytuacji na wschodniej granicy – zarówno w kontekście naruszania przestrzeni państwa, jak i naruszania przez to państwo międzynarodowych zobowiązań dotyczących praw człowieka i zasad humanitarnych.

Sprawę tę Kaczyński traktuje jedynie jako pałkę na opozycję i media niewtórujące nuta w nutę oficjalnej propagandzie. I tu znowu pojawia się wątek zdrady, którą ma być zwrócenie się o „interwencję zagraniczną”. To kolejny ważny w wokabularzu prezesa zwrot. Bo tak naprawdę chodzi o kierowane przez polskich sędziów wnioski do unijnych trybunałów o przeanalizowanie poziomu niezależności wymiaru sprawiedliwości RP. Oraz o działania Komisji Europejskiej, która najwyraźniej zdaniem wicepremiera zamierza obalić obecny gabinet w Polsce.

Szczęśliwie to się nie uda, bo „jesteśmy silni (…) i w żadnym razie nie mamy zamiaru się poddawać”, zapewnił gromko (chory ponoć niedawno) Jarosław Kaczyński. Przy okazji ogłasza brawurową jak na XXI w. koncepcję politologiczno-filozoficzną. Mówi oto: „jest wielką degradacją narodu, gdy mu się zmienia rządy”.

Po tej frazie blaknie już wszystko. Nawet wywody o tym, że „znaczna część mediów w Polsce” (Kaczyński nazywa je nie bez powodu „organizacjami medialnymi”) stoi „po stronie Łukaszenki”. Że ludzie próbujący przekroczyć granicę „nie są żadnymi uchodźcami i nie są też biedakami”. A stosujące na rozkaz rządu RP brutalne i bezprawne pushbacki służby graniczne i wojsko nie są „opresantami”.

Źle brzmi – zwłaszcza w kontekście rozważań nad zagrożeniami wiszącymi nad Polską – jedynie zapowiedź wodza, że PiS „ma obowiązek wygrać” wybory w 2023 r.

Czytaj też: Rząd PiS odmawia Unii i stawia na konfrontację

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Układ się rozpada. Spowiedź byłego doradcy Morawieckiego

Tomasz Krawczyk, były doradca Lecha Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego, o nadziejach i złudzeniach ludzi PiS.

Rafał Kalukin
03.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną