Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Polski Ład nagród wart. A konkretnie 1,5 mln złotych nagród

Polski Ład obciąża premiera, ministra finansów, jego zastępców oraz inne osoby wnoszące „twórczy wkład” w tę stertę papierów. Polski Ład obciąża premiera, ministra finansów, jego zastępców oraz inne osoby wnoszące „twórczy wkład” w tę stertę papierów. Prawo i Sprawiedliwość / Flickr
Polski Ład obciąża premiera, ministra finansów, jego zastępców oraz inne osoby wnoszące „twórczy wkład” w tę stertę papierów. Urzędniczy aparat wykonawczy robił, co mu kazano. Czy można tę hucpę wybaczyć?

Urzędnicy i współpracownicy Ministerstwa Finansów otrzymali (jeszcze w 2021 r.) nagrody za dobrą pracę przy Polskim Ładzie. Łącznie 146 osób dostało blisko półtora miliona złotych brutto. Niektóre nagrody (te dla dyrektorów) sięgnęły 30 tys. zł. Najczęściej było to jednak kilka tysięcy. Nie są to kwoty ogromne, lecz nie są też małe. Za to Polski Ład był hucpą i skandalem, z którego rząd wycofał się rakiem, nawet nie próbując się z tego tłumaczyć. Wielka reforma podatkowa nie weszła w życie, lecz i tak narobiła szkód, podkopując zaufanie przedsiębiorców oraz inwestorów do rządu, niezdolnego zapewnić stabilnych warunków prowadzenia biznesu.

„Wielkie projekty”, czyli wielkie atrapy projektów

Plan Mateusza Morawieckiego był taki, żeby obniżyć podatki wyborcom PiS, a podnieść je „liberalnym elitom”, a jednocześnie przypodobać się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Wyszło na to, że straciliby prawie wszyscy, w dodatku nikt nie wiedziałby ile. Próby łatania tego prawnego bubla doprowadziły do jeszcze większego chaosu, a w końcu do desperackiej zapowiedzi, że będzie można rozliczać się za 2022 r. „po staremu”. To kompletna kompromitacja, lecz akurat w przypadku tego rządu i tego premiera jest to bez znaczenia. Ta władza bowiem nieustannie zapowiada jakieś wielkie „dzieła” i czymś się bezwstydnie przechwala, następnie ustami premiera opowiada niestworzone historie na ten temat, by wreszcie zamilknąć jak gdyby nigdy nic.

Wszyscy się już przyzwyczaili, że Morawiecki konfabuluje i mija się z prawdą, a „wielkie projekty” są propagandowymi atrapami na użytek klienteli wyborczej PiS, widzów TVP i Jarosława Kaczyńskiego osobiście. Właściwie nikt się już nawet nie gniewa, bo poniekąd nie ma na kogo. Nie takie grzechy ma Morawiecki na sumieniu, żeby akurat czepiać się nieszczęsnego Polskiego Ładu.

Czytaj też: Pasterz orze, jak może. Tak się robi interesy na „kościelnej ziemi”

Nagrody się nikomu nie należą

Gdybyż to było przynajmniej cicho nad tą trumną. Tymczasem teraz te nagrody… Czy mamy być aż tak wspaniałomyślni, aby wybaczając hucpę z Polskim Ładem, ryczałtem zaakceptować również te kłopotliwe nagrody – tak jak słuchamy niechętnie, acz bez lęku pomruków minionego już pioruna i grzmotu?

Można i tak, lecz sprawa jest z etycznego i instytucjonalnego punktu widzenia skomplikowana. Skoro Polski Ład był zły, to nagrody się nikomu nie należą – podpowiada intuicja. Jednakże nagrody nie do końca są gratyfikacją za sukces tego rządowego projektu. Przede wszystkim bodajże są wyrazem uznania za ciężką pracę nad tym nieudanym przedsięwzięciem. Wina za jego fiasko zapewne w niewielkim stopniu obciąża nagrodzonych, gdyż jako urzędnicy są wykonawcami poleceń. Ba, etos urzędniczy wręcz nakazuje posłuszeństwo i solidne wykonywanie nawet takich (byle tylko zgodnych z prawem) poleceń, których się osobiście nie uważa za słuszne.

Polski Ład obciąża premiera, ministra finansów, jego zastępców oraz inne osoby wnoszące „twórczy wkład” w tę stertę papierów. Urzędniczy aparat wykonawczy robił, co mu kazano. I bardzo możliwe, że pracował bardzo dobrze, czyli pilnie, sprawnie, a nawet z poświęceniem. Większe wątpliwości budzą nagrody dla dyrektorów departamentów, lecz w gruncie rzeczy i oni niewiele mogą, gdy zapada „decyzja polityczna”.

Złe państwo ma dobrych funkcjonariuszy

Niestety, nawet najgorsze rządy potrzebują kadr i trwają dzięki kadrom. Co ma począć obywatel urzędnik, gdy przyjdzie mu pracować dla złego rządu i przykładać rękę do złej sprawy? Może zrezygnować z pracy, uznając ją za rodzaj niegodziwej kolaboracji. Jednak nie możemy wymagać od wszystkich, aby tak właśnie myśleli, poza tym nie każdy może sobie pozwolić na rzucenie posady. Paradoksalnie zdarza się, że źle administrowane i okradane państwo nie tylko trwa dzięki dobrym urzędnikom, lecz dzięki nim nie upada, co mogłoby być jeszcze gorsze niż owe złe rządy. Imperium Rzymskie było państwem bardzo niesprawiedliwym, a jego potęga wynikała nie tylko z wielkiej armii, lecz również z doskonałych kadr urzędniczych. Czy to dobrze, że złe państwo ma dobrych funkcjonariuszy? Czy są oni podporą dla tyranii, czy może zdrową częścią niesprawiedliwego systemu? Nie rozstrzygniemy tego w tym miejscu, lecz nie możemy też oczekiwać, że będzie to rozstrzygał na własną rękę pracownik Ministerstwa Finansów w Warszawie.

Rzecz jasna są pewne granice pobłażliwości dla dobrej pracy w złej sprawie. Mogę sobie łatwo wyobrazić, że MON nagrodził niejednego oficera i żołnierza, który wykonywał na bezprawne polecenie władz tzw. pushbacki, narażające zdrowie i życie uchodźców na granicy polsko-białoruskiej. Nagrody mogły się też posypać za bezprawnie, acz rączo stawiany mur na tej granicy. Warto by to sprawdzić, bo w tego rodzaju przypadkach, gdy działanie urzędników jest jawnym bezprawiem i prowadzi do utraty zdrowia i życia bezbronnych i niewinnych osób (a na pograniczu zmarło z powodu wywózek do lasu co najmniej kilkoro uchodźców), nagradzanie byłoby bezczelnym szalbierstwem.

A co z urzędnikami Ministerstwa Sprawiedliwości biorącymi udział w represjach wobec niepokornych sędziów i prokuratorów albo wykonującymi polecenia Zbigniewa Ziobry i jego zastępców, związane z ewidentnymi nadużyciami władzy i sprzeniewierzaniem środków publicznych w ramach Funduszu Sprawiedliwości? To może już zakrawać na współudział w przestępstwie urzędniczym. Mam tu jak najgorsze przeczucia. Dlatego owe nieszczęsne premie w Ministerstwie Finansów aż tak bardzo mnie nie rażą.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną