Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Teraz z UE elastycznie? To może być test przywództwa Jarosława Kaczyńskiego

Prezes PiS Jarosław Kaczyński Prezes PiS Jarosław Kaczyński Prawo i Sprawiedliwość / Facebook
Czy prezes wesprze na sto procent szefa rządu? Czy złamie opór sasinowo-szydłowej części PiS? Czy zmusi do kapitulacji ziobrystów? Czy Zjednoczona Prawica jest gotowa ustąpić Unii w sprawie praworządności?

Dość nieoczekiwanie karierę w obozie władzy zaczęło robić słowo „elastyczność”. Jarosław Kaczyński na wiecu w Radomiu oznajmił w kontekście rozmów z Komisją Europejską, że wie, gdzie należy wykazać „pełną elastyczność”. Szef Partii Republikańskiej Adam Bielan wtórował prezesowi w TVN; europoseł powiedział, że jest za zakończeniem sporu z UE i namawia kolegów ze Zjednoczonej Prawicy, żeby byli „jeszcze bardziej elastyczni”. I nawet szef klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki pytany o relacje z Brukselą na korytarzu sejmowym odparł: „Twardo, ale elastycznie”.

Czytaj też: „Męczarnia”. Jak Bruksela radzi sobie z pisowską władzą

Czy Zjednoczona Prawica jest gotowa ustąpić UE

Towarzyszy temu mała ofensywa medialna propisowskich autorów. Samuel Pereira z TVP napisał o potrzebie „resetu” z Unią, a Wiktor Świetlik w portalu Interia.pl przestrzegał, że dalszy konflikt z Brukselą mocno uderzy w naszą gospodarkę.

Skąd nagle ta gotowość do kompromisu? Przecież nie tak dawno – w połowie wakacji – ten sam Kaczyński w „Sieciach” ogłaszał koniec kompromisów z Komisją Europejską i zaostrzenie kursu wobec Unii. O co w tym chodzi?

Rzecz jest tym bardziej tajemnicza, że niespecjalnie wiadomo, o jaki kompromis chodzi; na razie jesteśmy zdani na plotki i domysły. Wiadomo tyle, że rząd wciąż nie spełnił warunków akceptacji Krajowego Planu Odbudowy, które sam z KE wynegocjował. To tzw. kamienie milowe – w sądownictwie (m.in. przywrócenie do orzekania wszystkich odsuniętych sędziów), energetyce (ustawa o wiatrakach), stanowieniu prawa (zmiana regulaminu Sejmu).

Czy „elastyczność” ma objąć wszystkie kamienie milowe? Czy Zjednoczona Prawica jest gotowa ustąpić Unii w sprawie praworządności? Negocjatorzy z obu stron wykazują daleko idącą dyskrecję, co skądinąd wskazuje, że sprawę traktują serio.

W połowie października z Komisji Europejskiej do polskich ekspertów od spraw europejskich wyszedł sygnał, że rząd PiS szykuje się do ustępstw. Potem były wspomniane wypowiedzi Kaczyńskiego, Bielana i Terleckiego oraz teksty Pereiry i Świetlika.

Mateusz Morawiecki pod koniec października mówił zaś – w Brukseli i w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” – że porozumienie w sprawie KPO jest blisko, brakuje „5–10 proc.” i w ciągu kilku tygodni Warszawa wyśle wniosek o wypłatę funduszy. Ziobryści zaś z przykrością odnotowali, że zmalała częstotliwość ich występów w mediach publicznych.

Czytaj też: Jak PiS dawał się rozgrywać Orbánowi

Jak mocny mandat ma Morawiecki

To wciąż są jedynie poszlaki, które wskazują na to, że przynajmniej w części obozu władzy zwyciężyła myśl, że 36 mld euro z KPO w dotacjach i nisko oprocentowanych pożyczkach to coś, o co warto powalczyć. Z rozmów z politykami rządzącej prawicy wyłania się zaś całkiem klarowny obraz, jak wygląda układ sił wokół rozmów z Unią i jakie motywy kierują poszczególnymi graczami.

Mamy zatem obóz zwolenników „elastyczności”. To Morawiecki i jego otoczenie oraz wspierający premiera w tej sprawie Bielan. Szef rządu w ciągu ostatnich kilku miesięcy lawirował – zdążył już nazwać realizację KPO polską racją stanu oraz deprecjonować jego znaczenie – ale w rzeczywistości bardzo potrzebuje zarówno funduszy z Brukseli, jak i sukcesu politycznego.

Nie da się dziś tanio pożyczyć pieniędzy na komercyjnych zasadach – rentowność polskich obligacji osiągnęła poziom mocno niesympatyczny dla budżetu. Rozmówca „Polityki” z kręgów premierowskich wskazuje też, że najbliższy sojusznik PiS Viktor Orbán gotów jest do kompromisu z Komisją. Polska w Unii może wkrótce całkiem sama zasiadać w oślej ławce.

Jeśli zaś Morawiecki załatwiłby pieniądze z KPO, miałby argument w rozgrywce o wpływy w PiS. Szef rządu może kalkulować, że dzięki temu nie tylko utrzymałby się na stanowisku do końca kadencji, lecz i został kandydatem na premiera w kampanii wyborczej.

Wypowiedzi Kaczyńskiego zdają się wskazywać, że Nowogrodzka – czyli mainstream PiS – pozwoliła Morawieckiemu działać. Nie wiemy, jak mocny jest ten mandat i jak bardzo Kaczyński zaangażuje się w pomoc premierowi, ale wygląda na to, że argumenty szefa rządu – być może także nadzieja, że ugoda z Komisją i napływ funduszy podniosą słupki sondażowe – przekonały prezesa.

Trzeci obóz tworzą przeciwnicy Morawieckiego w PiS, zwani w mediach „spiskowcami”. To m.in. wicepremier Jacek Sasin, była premier Beata Szydło i marszałek Elżbieta Witek. Nasz rozmówca z tych okolic twierdzi, że ustępstwa rządu nic nie dadzą, Komisja pieniędzy i tak nie wypłaci, a żelazny elektorat prawicy będzie zdezorientowany i stanie się podatny na demobilizację. Motywacją „spiskowców” jest też oczywiście chęć osłabienia Morawieckiego i wyeliminowanie go z grona pretendentów do przejęcia władzy w partii.

Obóz czwarty to Solidarna Polska. U ziobrystów w zgrabną całość łączy się tu żywiołowa niechęć do Morawieckiego z chęcią budowy odrębnej od PiS tożsamości politycznej. A nic temu tak nie służy jak konflikt z Unią, w którym można dowolnie żonglować terminami „suwerenność”, „Targowica”, „eurokraci” itd. Porozumienie z Komisją jest zatem w oczywisty sposób sprzeczne z długofalowym interesem Solidarnej Polski.

Sprawa KPO i rozmów z Brukselą będzie zatem nie tylko sprawdzianem sprawności dyplomatycznych umiejętności rządowych negocjatorów, a nawet nie tylko papierkiem lakmusowym aktualnej pozycji Morawieckiego w obozie władzy. To może być także test przywództwa Kaczyńskiego. Czy prezes wesprze na sto procent szefa rządu? Czy złamie opór sasinowo-szydłowej części PiS? Czy zmusi do kapitulacji ziobrystów? Do wyobrażenia jest zarówno scenariusz, w którym osamotniony Morawiecki nie jest w stanie zaoferować Komisji niczego satysfakcjonującego, jak i taki, w którym Kaczyński przyjmuje taktykę „elastyczności” – a to może prowadzić do rozstania z Solidarną Polską. A może nie wydarzy się nic i obóz władzy będzie sobie dalej powolutku gnił, niezdolny do zdecydowanego ruchu w jakimkolwiek kierunku.

Czytaj też: Czy Meloni zagrozi stabilności Unii? PiS i Fidesz cieszą się za wcześnie

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną