Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Polska Cerkiew wspiera Moskwę? Życzenia dla patriarchy Cyryla

Spotkanie metropolity Sawy (z lewej) z patriarchą Cyrylem w sanktuarium na Grabarce w 2012 r. Spotkanie metropolity Sawy (z lewej) z patriarchą Cyrylem w sanktuarium na Grabarce w 2012 r. Agencja Wschód / Forum
Metropolita Sawa złożył gratulacje zwierzchnikowi rosyjskiej Cerkwi. I wybuchł skandal, bo z okazji 14. rocznicy intronizacji nie tylko śle Cyrylowi „najserdeczniejsze i braterskie pozdrowienia”, ale też pisze o sytuacji w Ukrainie.

„Podczas Waszej patriarchalnej posługi Rosyjski Kościół Prawosławny zajaśniał trudami Waszej Świątobliwości ożywieniem duchowym, służąc jako przykład dla innych. Wróg wiary nie lubi stabilności Kościoła, stara się go zniszczyć. Dobitnie świadczy o tym to, co wydarzyło się na Ukrainie. Jednak Moc Boża jest wielka, jest niezwyciężona. Głęboko wierzymy, że zło, które niszczy Boski organizm kościelny, zostanie zniszczone przez Zwycięzcę śmierci i piekła, Chrystusa” – pisze metropolita Sawa w liście zamieszczonym na stronie Cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego.

Czytaj też: Polska cerkiew niebezpiecznie gra z Moskwą

Śledztwo w sprawie promoskiewskiej Cerkwi

Sawa odnosi się m.in. do zgody ukraińskich duchownych niezależnych od Moskwy na uczestnictwo wiernych w świętach Bożego Narodzenia w tym samym czasie co katolicy i nabożeństwo świąteczne odprawione przez nich po raz pierwszy w głównym klasztorze prawosławnym Ukrainy Ławrze Kijowsko-Peczerskiej. Do 1 stycznia Ławra była kontrolowana przez Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego (UKP PM), ale 2 grudnia rząd w Kijowie zarejestrował podmiot prawny, który ma zarządzać kompleksem zabytkowych monastyrów w imieniu niezależnej od Moskwy Cerkwi: autokefalicznego Kościoła Prawosławnego Ukrainy (KPU).

To jeden ze skutków operacji Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, której funkcjonariusze wraz z policją i Gwardią Narodową od 22 listopada prowadzą przeszukania w obiektach UKP PM. Jak informował niedawno Ośrodek Studiów Wschodnich, przeszukano sanktuarium w Ławrze Peczerskiej w Kijowie, monaster Trójcy Świętej w Korcu oraz siedzibę diecezji sarneńskiej (obwód rówieński). Przeszukania prowadzono też w diecezji czerniowiecko-bukowińskiej, w Iwano-Frankowsku i w ławrze w Poczajowie.

W 350 budynkach znaleziono wiele wydawnictw prorosyjskich, ponad 150 tys. dol. w gotówce, dokumenty potwierdzające rosyjskie obywatelstwo hierarchów, instrukcje odprawiania nabożeństw w duchu prorosyjskim oraz prokremlowskie materiały propagandowe. Służby wszczęły dochodzenia w sprawach karnych o zdradę stanu lub podżeganie do nienawiści na tle narodowościowym.

Czytaj też: Cyryl na pasku KGB. Obrotny i nie taki święty sojusznik Putina

Ukraińscy wierni zrywają związki z Moskwą

W ocenie analityków ujawnienie przypadków współpracy konkretnych duchownych z rosyjskimi służbami czy skandali obyczajowych z ich udziałem obnaży działania rosyjskiej agentury, a równie istotnym celem akcji jest przyspieszenie procesu przepływu wiernych do niezależnej od Moskwy Cerkwi powołanej w 2019 r. (KPU).

Po wybuchu wojny, w marcu 2022 r., za zerwaniem związków z patriarchatem moskiewskim opowiedziało się 63 proc. badanych, w tym 52 proc. wiernych. Miesiąc później było to już 74 proc. respondentów sondażu ukraińskiej grupy Rejtynh. W sierpniu z Cerkwią zależną od Moskwy identyfikowało się już tylko 4 proc. ankietowanych, natomiast z autokefalicznym Kościołem Prawosławnym Ukrainy – aż 54 proc., a 14 proc. określiło się jako „po prostu prawosławni” (badanie Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii, KMIS). Od strony formalnej Cerkiew związana z Moskwą wciąż jest jednak największym prawosławnym Kościołem Ukrainy – w 2021 r. liczyła ok. 11,5 tys. parafii. Niezależna od patriarchatu moskiewskiego Cerkiew to ok. 6 tys. parafii, ale od wybuchu wojny przeszło do niej blisko 600 wspólnot związanych do tej pory z Moskwą.

Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny nie uznał niezależności (tzw. tomosu) przyznanego KPU w 2019 r. przez Cerkiew Konstantynopolską. Mówił o tym w niedawnym wywiadzie dla „Polityki” metropolita Sawa. Wyjaśniał, że generalnie jest za niezależnością ukraińskiej Cerkwi, ale nie może do niej dojść, dopóki między Kościołami w Ukrainie trwają spory dotyczące ważności święceń Filareta i wyświęconego przez niego następcy Epifaniusza. Jak dodał nasz rozmówca, „wszystkie Kościoły prawosławne, w tym i nasz, uznają, że Filaret został pozbawiony święceń i nie ma prawa udzielania ich innym. Nam chodzi o niekanoniczność święceń Epifaniusza, który stoi na czele tej nowej Cerkwi ukraińskiej, a nie o Ukrainę”.

Czytaj też: Rosyjscy żołnierze pójdą prosto do nieba

„Życzenia zdumiewają i przerażają”

List, który metropolita Sawa przesłał do patriarchy Cyryla, już wywołał burzę, tym bardziej że po wybuchu wojny polska Cerkiew czekała blisko miesiąc z zajęciem stanowiska. Polska Rada Ekumeniczna, której członkiem jest polska Cerkiew prawosławna, na razie milczy, dyrektor jest na urlopie.

Piotr Panasiuk, ekspert ds. prawosławia i prezes Fundacji Hagia Marina, skomentował życzenia wysłane do Moskwy w KAI: „Czuję zażenowanie tym listem, zwłaszcza że jest to kolejny raz, kiedy władze polskiej Cerkwi otwarcie stają po stronie Patriarchatu Moskiewskiego. Wydawało mi się, że w momencie napaści Rosji na Ukrainę doszło w naszej Cerkwi do zmiany. Sądziłem, że nastąpi odwrót od ruskiego miru i zwrócimy się w kierunku Grecji, skąd pochodzi polskie i ukraińskie prawosławie. Niestety, Cerkiew w Polsce staje się przekaźnikiem narracji patriarchatu moskiewskiego, szczególnie w kwestii autokefalicznej Cerkwi Ukrainy”.

Sprawę upublicznił portal ekumenizm.pl, który w redakcyjnym komentarzu przypomniał, że Cyryl i jego Cerkiew od początku inwazji wspierali Władimira Putina. „Rozboje, gwałty, tortury, morderstwa i nieustanne ostrzeliwanie Ukrainy to dla Cyryla i jego organizacji przejaw walki z dekadencją Zachodu i element metafizycznych zmagań. Cyryl jest w tym kontekście nie tyle bezwiednym wykonawcą woli Putina, ale i gorliwym pomocnikiem, biskupem frontu ideologicznego, który teologicznie usprawiedliwia inwazję na Ukrainę. W kontekście tych wydarzeń życzenia zwierzchnika polskiej Cerkwi nie tylko zdumiewają, ale i przerażają swoją serdecznością i uznaniem dla działań Cyryla” – czytamy.

List gratulacyjny z Warszawy opisały też portale ukraińskie – m.in. df.news, który zaczyna tekst zdaniem: „Gdy wojska rosyjskie zabijają i okupują Ukrainę z »błogosławieństwem« patriarchy Cyryla, metropolita warszawski i całej Polski Sawa życzył szefowi Patriarchatu Moskiewskiego »zniszczenia zła« w Ukrainie”.

Gratulacje na ręce patriarchy Cyryla złożyli także Putin, białoruski dyktator Aleksandr Łukaszenka i patriarcha Porfiriusz z Serbskiej Cerkwi Prawosławnej. Cyryl od wybuchu wojny wspiera działania prezydenta Rosji, nigdy też nie potępił zbrodni wojennych, a żołnierzy idących na front błogosławił. W tym roku po odprawieniu pierwszego nabożeństwa bożonarodzeniowego w Ławrze kijowskiej przez duchownych niezależnej od Moskwy, a więc i od niego, Cerkwi zaatakował ich słowami: „Po schizmatykach nie będzie śladu, bo oni realizują złą, diabelską wolę, niszcząc prawosławie na ziemi kijowskiej. Myślę, że nie będziemy długo czekać...”.

Szostkiewicz: Autokefalia ukraińskiej cerkwi jest potrzebna właśnie teraz

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Węgierska azylantka Patrycja Kotecka. „Są sprawy, które mogą wyjść na jaw. To ją psychicznie rozkłada”

Inteligentna, odporna psychicznie i tajemnicza. Ma wpływy w mediach. Decydowała o tym, co się działo w Ministerstwie Sprawiedliwości. Od niedawna znajduje się pod ochroną węgierskiego rządu. Jaką rolę odgrywa Patrycja Kotecka-Ziobro?

Anna Dąbrowska
29.01.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną