Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

„Lex Tusk”. Co może zrobić Bruksela? Na razie liczy na nacisk Ameryki

Prezydent Andrzej Duda Prezydent Andrzej Duda Jakub Szymczuk / Flickr
Komisji Europejskiej nie przekonują tłumaczenia Warszawy. Bruksela liczy na skuteczność nacisków USA w kwestii przyjętej przez PiS i podpisanej już przez Andrzeja Dudę ustawy o komisji mającej badać rosyjskie wpływy.

Rada UE ds. Ogólnych (unijni ministrowie) przeprowadziła we wtorek wysłuchania Polski i Węgier w ramach procedury z art. 7. – U sporej części ministrów czuć było niezadowolenie z powodu zaniżania rangi delegacji – mówi jeden z naszych rozmówców w Brukseli. Chodzi o to, że Warszawa wysłała tylko ambasadora przy UE Andrzeja Sadosia zamiast Szymona Szynkowskiego vel Sęka, ministra ds. UE.

„Lex Tusk”. Jourová: Jesteśmy zaniepokojeni

Podczas wysłuchania Polski pytania zadawali ministrowie z dziesięciu krajów Unii: Niemiec, Francji, Austrii, Beneluksu, Portugalii, Danii, Irlandii i Finlandii, czyli jak zwykle milczały kraje Europy Środkowo-Wschodniej tkwiące w „koalicji ciszy” wygodnej dla władz Polski.

Sadoś miał domagać się (bardziej stanowczo niż węgierska minister Judit Vargi) szybkich kroków w kierunku zamknięcia całej procedury. Próbował też doprowadzić do tego, żeby wysłuchanie nie dotyczyło najnowszej sprawy dotyczącej Polski, o której znowu głośno jest na całym świecie. Czyli przepchniętej przez PiS i podpisanej przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy o komisji mającej badać wpływy rosyjskie (nazywanej powszechnie „lex Tusk”). Nowe prawo według wielu ekspertów łamie co najmniej trzy konstytucyjne zasady. Opozycja zaś alarmuje, że przepisy są tak skonstruowane, by wykluczyć z życia publicznego przede wszystkim Donalda Tuska.

I rzeczywiście podczas wtorkowej dyskusji ministrowie z innych krajów Unii nie stawiali pytań o nowe prawo.

Natomiast przedstawiciele Komisji – Didier Reynders tuż przed obradami i potem, za zamkniętymi drzwiami, wiceszefowa KE Věra Jourová – zreferowali poważne obawy co do „lex Tusk”. „W Polsce nie mamy światełka w tunelu w zakresie niezależności wymiaru sprawiedliwości” – oświadczył Reynders. I dodał, że „szczególne wątpliwości budzi wprowadzenie nowej komisji, która jest w stanie pozbawić poszczególnych osób prawa wyborczego, będzie mogła zakazać im pełnienia funkcji publicznych”.

„Jesteśmy naprawdę bardzo zaniepokojeni doniesieniami na temat tej nowej ustawy ustanawiającej specjalną komisję. Istnieją obawy, że ustawa może zostać wykorzystana do wpłynięcia na możliwość wyboru osób na stanowiska publiczne bez uczciwego procesu” – powiedziała Jourová po posiedzeniu Rady UE.

„Lex Tusk”. Co może zrobić Bruksela?

Sadoś zarzucał Reyndersowi nieuzasadnioną krytykę wobec „lex Tusk”, powołując się na drogę odwoławczą do sądu administracyjnego od ewentualnych decyzji o „zakazie pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi na okres do 10 lat”. – Jesteśmy na teraz przekonani, że nie ma efektywnej zaskarżalności. Sąd administracyjny nie ocenia meritum – wyjaśnia jeden z naszych rozmówców w Komisji. W podobnym tonie Jourová miała wypowiedzieć się na zakończenia wysłuchania o Polsce.

Komisja Europejska przeanalizuje „lex Tusk” i uprzedza, że nie zawaha się podjąć stosownych działań. Jak jednak wynika z naszych rozmów w Brukseli, obecnie instytucje UE – podobnie jak było w przeszłości w przypadku „lex TVN” – pokładają główną nadzieję w nacisku politycznym USA. Unijne procedury, którymi dysponuje Komisja, są bowiem czasochłonne i bez szans na rozstrzygnięcia jeszcze przed kampanią i wyborami, pod które – ten pogląd podzielają moi rozmówcy – skrojone jest nowe prawo.

Doraźne narzędzia Brukseli w obronie praworządności są ograniczone, bo KPO i tak jest już zamrożony, a nad wypłatami nowych funduszy spójności (pierwsze wnioski mogą nadejść w drugiej połowie roku) znak zapytania i tak wisi od kilku miesięcy.

Europejska Partia Ludowa (m.in. PO i PSL) w Paramencie Europejskim już zawnioskowała o debatę poświęconą „lex Tusk” w tym tygodniu.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną