Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Pyrrusowe zwycięstwo władzy PiS w Trybunale Julii Przyłębskiej

Julia Przyłębska w sali rozpraw Trybunału Konstytucyjnego. Mimo że sześciu sędziów podważa jej prezesurę, w sprawie Kamińskiego i Wąsika udało jej się zebrać tzw. pełny skład. Julia Przyłębska w sali rozpraw Trybunału Konstytucyjnego. Mimo że sześciu sędziów podważa jej prezesurę, w sprawie Kamińskiego i Wąsika udało jej się zebrać tzw. pełny skład. TVN
Władza PiS walczy o to, by jej ludzie nie ponosili odpowiedzialności za swoje działania, do końca i o jeden dzień dłużej. Ale dzisiejsze jej zwycięstwo w Trybunale Julii Przyłębskiej jest pyrrusowe. W spektakularny sposób pokazano Polsce i Europie, że władza rządzi sądem konstytucyjnym, czego w demokratycznych państwach prawa się nie spotyka.

Prezydent posiada pełną swobodę w stosowaniu prawa łaski i nikt tego aktu nie może kontrolować. Akt łaski może dotyczyć także osób podejrzanych, oskarżonych i skazanych nieprawomocnie, a więc formalnie niewinnych – orzekł dziś Trybunał niegdyś Konstytucyjny w sprawie rzekomego sporu kompetencyjnego pomiędzy prezydentem a Sądem Najwyższym. A chodziło o ułaskawienie związanych z obecną władzą Mariusza Kamińskiego i Michała Wąsika.

Czytaj też: Twarz bezprawia. Przyłębskiej wkrótce kończy się kadencja. Albo nie

Trybunał Przyłębskiej. Skład pełny, dwa zdania odrębne

„Sąd Najwyższy jest bezwzględnie zobligowany do zastosowania się do wyroków Trybunału Konstytucyjnego i zaprzestania stosowania uchwały siedmiu sędziów SN” – zakończył uzasadnianie postanowienia sędzia sprawozdawca Stanisław Piotrowicz.

Chodzi o uchwałę sędziów Izby Karnej SN (siedmiu) stwierdzającą, że prawo łaski prezydenta nie obejmuje sytuacji przed prawomocnym skazaniem, a tak zrobił w sprawie Kamińskiego i Wąsika Andrzej Duda. Dzisiejsze orzeczenie Trybunału Julii Przyłębskiej ma uniemożliwić kontynuowanie tej sprawy. Długo wydawało się, że do tego orzeczenia nie dojdzie, ale władza PiS jakoś namówiła dwóch z sześciu zbuntowanych członków Trybunału do udziału w rozstrzygnięciu tej sprawy, dzięki czemu zebrał się tzw. pełny skład (buntownicy twierdzą, że Julia Przyłębska nie jest już prezesem TK).

Koniec końców po miesiącach szarpaniny w sprawie uznania władzy Przyłębskiej najpierw zaprzyjaźniony ze Zbigniewem Ziobrą Bogdan Święczkowski, a potem Zbigniew Jędrzejewski dali się przekonać do orzekania. Jakich argumentów władza użyła wobec Jędrzejewskiego – nie wiadomo. Ale wiadomo (z wpisów na blogu wiceprezesa Trybunału Mariusza Muszyńskiego), że buntowników przekonywano m.in. sugestiami utraty atrakcyjnego zatrudnienia przez bliskich.

Władza PiS swoimi metodami dopięła celu: przywołała do porządku swoich nominatów w Trybunale Przyłębskiej i obroniła (przynajmniej tak sądzi) przed odpowiedzialnością karną Mariusza Kamińskiego i Michała Wąsika, czyli osoby kontrolujące w jej interesie działalność służb specjalnych (co może być bardzo istotne w nadchodzących wyborach).

Zwycięstwo władzy PiS jest jednak pyrrusowe, bo w ten spektakularny sposób pokazała Polsce i Europie, że rządzi sądem konstytucyjnym, czego w demokratycznych państwach prawa się nie spotyka. Po drugie, nie jest pełne. Dwóch sędziów miało zdania odrębne. Michał Warciński, a także Piotr Pszczółkowski, który uznał, że TK powinien sprawę umorzyć, bo nie istniał spór kompetencyjny, a prezydent nie może ułaskawiać przed prawomocnym skazaniem.

Czytaj też: Trybunał Przyłębskiej się zepsuł, SN stoi nad przepaścią

Co teraz zrobi Sąd Najwyższy?

Władza PiS walczy o to, by jej ludzie nie ponosili odpowiedzialności za swoje działania, do końca i o jeden dzień dłużej. Choć Trybunał już dwukrotnie orzekał, że prezydent Duda miał prawo ułaskawić Kamińskiego i Wąsika przed ich prawomocnym osądzeniem, najwyraźniej obawia się, że Sąd Najwyższy to ułaskawienie podważy. Na 6 czerwca wyznaczono bowiem w Izbie Karnej SN wznowioną rozprawę ze skargi rodziny Andrzeja Leppera, która uznała, że akt prezydenckiej łaski przed prawomocnym osądzeniem pozbawił ją prawa do sądu.

Sprawę tę zawieszono w 2017 r. na żądanie Julii Przyłębskiej, gdy do Trybunału wpłynął wniosek marszałka Sejmu właśnie o rozstrzygnięcie rzekomego sporu kompetencyjnego pomiędzy SN a prezydentem. Dzisiejsze rozstrzygnięcie ma powstrzymać SN przed orzekaniem w sprawie wniesionej przez rodzinę Lepperów i wymusić umorzenie. Czy trójka „starych” sędziów Izby Karnej SN się do niego dostosuje?

Zobaczymy. Sześć lat temu zaskoczyli wszystkich, ulegając żądaniu Przyłębskiej i zawieszając sprawę. Może teraz postanowią orzec? Tym bardziej że piątkowe rozstrzygnięcie jest wydane z udziałem dwóch „dublerów”, a Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł już, że orzeczenia zapadłe z ich udziałem nie spełniają kryteriów wyroku sądowego.

Ale sprawa nie zależy wyłącznie od trójki sędziów Izby Karnej SN. Jej kierownictwo zostało przejęte przez neosędziów, co daje możliwość np. niedopuszczenia do posiedzenia sądu w jakiejś sprawie. Jednym ze sposobów stosowanych przez I Prezes Małgorzatę Manowską i prezeskę Izby Cywilnej Małgorzatę Misztal-Konecką jest zabieranie „do analizy” akt sprawy, a bez nich orzec się nie da. Tak stało się m.in. ze sprawą wniesioną przez sędziego Waldemara Żurka, rozstrzygnięcie której może wpłynąć na ocenę legalności wyroków neosędziów.

Władza polityczna publicznie udowodniła, że sprawuje też władzę sądowniczą. Zarówno Unia, jak Rada Europy nie mogą tego nie zauważyć. Przekonamy się, jaki będzie to miało wpływ na ocenę stanu praworządności w Polsce i związaną z tym decyzją w sprawie unijnych dotacji, w tym miliardów euro z KPO.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną