Kraj

Uwertura do agresji? Co i po co robi Grupa Wagnera na Białorusi

Grupa Wagnera opuszcza Rostów nad Donem. 28 czerwca 2023 r. Grupa Wagnera opuszcza Rostów nad Donem. 28 czerwca 2023 r. Forum
Wagnerowcy są na Białorusi. To już widać, słychać i czuć. Rozpoczęli potencjalnie wrogą działalność tuż pod polską granicą, na brzeskim poligonie wojskowym. W takich sytuacjach zawsze pada pytanie: bać się czy nie? Jak poważne jest to, co się dzieje? Czy to strachy na lachy, czy wagnerowska uwertura do wojny?

Mińsk mógł wybrać inaczej, bo poligonów ma niemało, ale wybrał właśnie ten, co jest oczywiście strategiczną sygnalizacją i jawną prowokacją wobec Polski i NATO: „Patrzcie, mamy u waszych granic siły nieprzewidywalne i groźne, krwawo doświadczone w boju i niecofające się przed niczym”.

To, czy i jakie Łukaszenka ma zamiary i kompetencje, by użyć tych sił przeciwko Polsce i NATO, chwilowo nie jest jasne. To, że nie zawahał się ich pokazać jako groźby, jest ewidentne. Komunikaty białoruskiego resortu obrony są z pozoru eleganckie i nie budzą niepokoju: „Siły specjalne pod kierunkiem specjalnej formacji wojskowej Wagner szkolą się w doświadczeniach ze specjalnej operacji wojskowej”. Słowa „wojna” ani „Ukraina” nie padają. Ale wszyscy dziś już wiedzą, co, gdzie i jak robili bojownicy Grupy Wagnera w Ukrainie i jakimi doświadczeniami mogą się dzielić z białoruskim specnazem. Mordercza walka w okopach? Zabijanie jeńców? A może samobójcze szturmy na miasta, jak w Sołedarze i Bachmucie? Na razie sprawy nie posunęły się aż tak daleko. Co nie znaczy, że są niegroźne.

Białoruska armia ze wspólnego z wagnerowcami poligonu zdecydowała się pokazać światu operacje minidronami chińskiej marki DJI, które po obu stronach frontu w Ukrainie są uzbrojeniem powszechnym i masowo stosowanym.

Reklama