Kraj

Trzecia Droga przetrwała. Hołownia i PSL jadą razem do wyborów

Szymona Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz ogłaszają wspólny start w wyborach. 5 sierpnia 2023 r. Szymona Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz ogłaszają wspólny start w wyborach. 5 sierpnia 2023 r. Szymon Hołownia / Facebook
Polskie Stronnictwo Ludowe i Polska 2050 Szymona Hołowni pójdą do wyborów razem – ogłosili liderzy obu ugrupowań.

Agnieszka Buczyńska, sekretarz generalna, druga wiceprzewodnicząca partii Polska 2050 Szymona Hołowni, napisała na Twitterze: „Jest Trzecia Droga! Wspólnie z PSL do wyborów idziemy jako Koalicyjny Komitet Wyborczy. Na naszych listach znajdą się społecznicy, eksperci, ludzie sprawdzeni w boju! Idziemy tworzyć nową politykę, budować lepsze jutro! Idziemy rozwiązywać problemy ludzi, nie polityków, bo polityka jest o ludziach!”.

Czytaj też: Przewodnik wyborczy. Co się wydarzy w najbliższych miesiącach

Kosiniak-Kamysz: Najważniejsze, kto będzie trzeci

Po godz. 16 na specjalnej konferencji prasowej Szymon Hołownia ogłosił, że „Polska 2050 i Polskie Stronnictwo Ludowe pójdą do tych wyborów razem”, a wynegocjowana umowa jest „przejrzysta i jawna”.

„Porozumieliśmy się dla milionów Polaków, którzy chcą mieć na kogo głosować” – przekonywał Hołownia. Przypomniał, że jego ugrupowanie nie zgadzało się na wystawienie członków Agrounii Michała Kołodziejczaka. „Porozumieliśmy się, kto się na tych listach znajdzie. Po 460 ludzi po każdej ze stron. Będziemy ich przedstawiać w najbliższych dniach”.

Z kolei lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że na listach znajdą się dawni członkowie Porozumienia, którzy weszli do klubu ludowców. „Dzisiaj Rada Naczelna PSL i Rada Krajowa Polski 2050 podjęły jednogłośne decyzje, że chcą współpracować. Jeśli zajmiemy trzecie miejsce, macie państwo gwarancję, że to jest koniec rządów PiS, że nie będzie ich koalicji z Konfederacją. Najważniejsze w tych wyborach jest to, kto będzie trzeci” – przekonywał.

Od dłuższego czasu media rozpisywały się jednak o kryzysie, możliwości rozwodu, trudnych rozmowach. Tłem sporu miał być ostateczny kształt wspólnych list wyborczych, zwłaszcza że czas uciekał, w ten weekend miały je zatwierdzić Rada Naczelna PSL i Rada Krajowa Polski 2050.

Hołownia nie zgadzał się m.in. na lidera Agrounii Michała Kołodziejczaka, byłego polityka Konfederacji Artura Dziambora czy działaczy dawnego Porozumienia. Lider 2050 argumentował, że nie może poprzeć wystawiania „Mejz i Kukizów”, którzy weszli do Sejmu, a potem zostali „kupieni” przez PiS Jarosława Kaczyńskiego. Z drugiej strony rozpuszczano wieści, że PSL ostatecznie może pójść z Koalicją Obywatelską. Dywagowano też, czy ugrupowania wystartują jako koalicja (wtedy próg wyborczy wynosi 8 proc.), czy z listy partyjnej (5 proc.).

W piątek te wszystkie informacje powoli traciły na znaczeniu, bo choć oficjalnych wypowiedzi o zgodzie nie było, to coraz więcej było przecieków, że do niej dojdzie. „Wszystko wskazuje na to, że PiS nie będzie się cieszył z rozpadu Trzeciej Drogi” – mówił w piątek „Gazecie Wyborczej” jeden z prominentnych polityków Polski 2050.

Czytaj też: Cztery scenariusze dla opozycji. Jeden przekreśla szanse na sukces

Gdzie jest ta Trzecia Droga?

To jednak pokazuje, że wspólny projekt Władysława Kosiniaka-Kamysza i Szymona Hołowni może nie być gejmczendżerem, na który obaj liderzy mieli nadzieję. Pierwsze sondaże po powstaniu dawały Trzeciej Drodze nawet 14 proc. poparcia, ale w ostatnim czasie wyglądało na to, że jest ona niebezpiecznie blisko ośmioprocentowego progu wyborczego.

„Trzecia Droga trochę jest, a trochę jej nie ma. Powołana w maju, bardziej funkcjonuje jako slogan niż realny projekt polityczny. Można ją dostrzec w elementach scenograficznych towarzyszących konferencjom prasowym bądź spotkaniom z wyborcami. Przede wszystkim służy jednak liderom jako poręczna metafora mająca pokazywać ich miejsce na scenie. Gorzej z konkretami” – pisał w ostatniej „Polityce” Rafał Kalukin, opisując koalicję, która mocno trzeszczy.

„Zresztą nawet już uświadomionym zwolennikom właściwej Trzeciej Drogi powinien doskwierać komunikacyjny chaos. Niby obaj firmujący projekt liderzy odbywają co jakiś czas wspólne wizyty w terenie, ale mimo wszystko częściej można ich zobaczyć solo. Każdy mówi wtedy swoje i nawet jeśli kontekstowo można się doszukać wspólnych mianowników, ogólnie sprawiają wrażenie, jakby obrabiali własne ogródki. Przydałaby się ręka planisty, który podzieli role i zarazem podkreśli wspólny przekaz. Prowizorka nie pomaga uwiarygodnić projektu, który wcale nie jest oczywisty dla części zwolenników obu partii” – dodał dziennikarz „Polityki”.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną