Kraj

„100 konkretów na 100 dni”. Koalicja Obywatelska przedstawiła program

Donald Tusk na konwencji KO w Tarnowie Donald Tusk na konwencji KO w Tarnowie Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl
To Polacy są autorami naszego programu „100 konkretów na 100 dni” – mówił Donald Tusk na początku konwencji programowej Koalicji Obywatelskiej. Wśród propozycji są m.in. 60 tys. zł kwoty wolnej od podatku, podwyżki dla nauczycieli czy finansowanie in vitro.

„Polacy chcą żyć godnie, normalnie, zarabiać na życie, które nie przypomina tego myślenia, czy starczy do pierwszego. To są myśli i marzenia kobiet, które chciałyby, aby Polska była miejscem przyjaznym do życia dla naszych córek, żon, matek” – stwierdził szef Koalicji Obywatelskiej.

Donald Tusk mówił, że politycy PiS zmieniają znaczenie słów, które wypowiadają. Przypomniał, że to jego rząd walczył z próbą przejęcia przez rosyjską firmę Azotów Tarnów. „Jesteśmy dziś w Tarnowie nie tylko dlatego, że to jest piękne miejsce. Tarnów to też Azoty. To miejsce, w którym dziś warto mocno podkreślić, kto wiarygodnie może przeprowadzić polskie rodziny przez te trudne czasy. To tutaj toczył się bój o to, czy polskie zakłady azotowe pozostaną w polskich rękach, czy wpadną w łapy rosyjskiego oligarchy”. I dodał: „Trzeba mieć tupet, by program gospodarczy PiS nazwać strategią odpowiedzialnego rozwoju”.

Pierwszym konkretem, o którym mówił Tusk, była kwota wolna od podatku podniesiona do 60 tys. zł. To oznacza, że osoby zarabiające do 6 tys. zł brutto nie zapłacą podatku PIT, a zarabiający więcej będą mieli znacząco niższy podatek. Kolejne konkrety mają dotyczyć samozatrudnionych, czyli przede wszystkim przedsiębiorców. To płacenie za zwolnienie lekarskie przez ZUS – a nie firmy – już od pierwszego dnia choroby; przedsiębiorcy mają też dostać prawo do urlopu. Obowiązek podatkowy ma powstawać dopiero w momencie, gdy wpłyną pieniądze za fakturę, a nie w chwili jej wystawienia.

Następne propozycje dotyczą praw kobiet. W ciągu pierwszych 100 dni po wyborach Koalicja Obywatelska ma zapewnić bezpłatne znieczulenie przy porodzie, bezpłatne badania prenatalne oraz prawo do decyzji o swojej ciąży. W przemyśle beauty, w którym pracują głównie kobiety, stawka VAT ma być obniżona z 23 proc. do 8 proc. Tusk bronił Karoliny z Łomży, która na kampanijnym spotkaniu z szefem KO ujęła się za kobietami prowadzącymi taki biznes i potem była prześladowana w pisowskich mediach.

Tusk obiecał także przywrócenie pełnego państwowego finansowania programu sztucznego zapłodnienia in vitro. Kolejnym postulatem są podwyżki dla nauczycieli o 30 proc., co najmniej o 1500 zł. „Tu nie chodzi tylko o kampanię. Polska szkoła ginie w czasie rządów PiS w wielu wymiarach, dzieci się męczą w polskiej szkole” – stwierdził szef KO.

„12 razy więcej kosztuje nas kancelaria premiera Morawieckiego niż kancelaria premiera, gdy ja piastowałem tę funkcję” – mówił Tusk w Tarnowie. „Problem polega na tym, że ich niekompetencja, głupota kosztuje nas setki miliardów złotych. Ich marnotrawienie idzie w dziesiątki miliardów złotych. Po raz pierwszy w historii kradzież ze strony władzy stała się kategorią makroekonomiczną. My w te sto dni też pokażemy bardzo dokładnie, na czym polegał mechanizm okradania Polski i Polaków w sposób tak bezczelny, że brakuje słów”.

„To moje przekonanie, że już po stu dniach ludziom będzie lepiej, ma pokrycie w naszych kompetencjach” – mówił szef PO. „Jeśli w Polsce powstanie rząd odpowiedzialny, który wie, jak działa gospodarka, to pieniądze znajdą się w sposób automatyczny”. Tusk zapowiedział też szybkie odblokowanie funduszy z Krajowego Planu Odbudowy, które pomogą sfinansować inwestycje w całym kraju.

Trzaskowski: po pierwsze, edukacja

Po Donaldzie Tusku wystąpił Rafał Trzaskowski. Prezydent Warszawy zastrzegł, iż nie będzie mówił o Jarosławie Kaczyńskim, Mateuszu Morawieckim, nie użyje też nazwy „PiS”. „Wszyscy byśmy chcieli, żeby ci ludzie i to, co sobą reprezentują, nie stanowili już żadnego punktu odniesienia. Nie chcemy mówić o ich paranojach, kompleksach, zajmować się ich szczuciem na innych ludzi, manipulacją, bo to nam tylko serwują. Chcemy porozmawiać o przyszłości. Jeśli chcemy być państwem nowoczesnym, musimy patrzeć w przyszłość”.

Trzaskowski zaczął od edukacji, wspomniał swojego dziadka Bronisława, który zakładał szkoły dla dziewcząt i walczył o edukację dla mniejszości etnicznych. Bronisław Trzaskowski był dyrektorem pierwszego liceum w Tarnowie, gdzie odbywała się konwencja PO. Prezydent Warszawy postulował nowoczesną szkołę, która będzie uczyć odróżniania prawdziwej informacji od fałszywej, programowania czy podejmowania ryzyka. Szkoła jego zdaniem powinna też nauczać samodzielnego myślenia i promować pracę w zespole.

Drugim wyzwaniem, o którym mówił prezydent Warszawy, jest katastrofa klimatyczna. Jego zdaniem nie można już negować wpływu człowieka na globalne ocieplenie. „Co młodzi będą mieli z edukacji, jeśli planeta spłonie, jeśli będą musieli walczyć o dostęp do wody” – stwierdził. Jego zdaniem odpowiedzią jest tworzenie nowoczesnych, ekologicznych miejsc pracy, przede wszystkim na Śląsku. Trzecim istotnym tematem dla prezydenta Warszawy są unijne fundusze, których wykorzystanie pozwoli zapewnić Polkom i Polakom „prawdziwe bezpieczeństwo”.

Rozliczenie PiS, rozdział państwa od Kościoła

Dalej występowali politycy KO specjalizujący się w konkretnych dziedzinach. Kamila Gasiuk-Pihowicz zapowiedziała rozliczenie bezprawia PiS, w tym decyzji poszczególnych osób: Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego, Jacka Sasina czy Zbigniewa Ziobry. Senator KO Krzysztof Brejza, sam będący ofiarą inwigilacji programem Pegasus, ogłosił plan rozliczenia podsłuchów pisowskiej władzy. Każdy Polak będzie mógł się zwrócić do służb i sprawdzić, czy był inwigilowany.

Borys Budka ogłosił inwestycje w zieloną energię, w tym zwiększenie możliwości sprzedaży energii do sieci przez prosumentów. Nowe ministerstwo przemysłu ma być umiejscowione na Śląsku. Współprzewodnicząca Partii Zieloni Urszula Zielińska zwracała uwagę na to, że przeciętna długość życia Polaków za rządów PiS się skróciła. Zapowiedziała zmiany proekologiczne, m.in. oczyszczenie rzek i powietrza czy wyłączenie najważniejszych przyrodniczo lasów z wycinki.

Izabela Leszczyna podkreśliła rolę transparentności finansów publicznych. Zapowiedziała wspieranie oszczędności Polaków: NBP ma emitować obligacje antyinflacyjne. KO proponuje też zniesienie podatku od zysków z oszczędności, tzw. podatku Belki dla lokat do 100 tys. zł na ponad rok. Adam Szłapka zapowiedział z kolei m.in. uwolnienie handlu w niedzielę. Mówił też o realnym rozdziale państwa od Kościoła. „Koniec transferów do biznesów Rydzyka” – podkreślał.

Bartosz Arłukowicz i Sławomir Nitras zapowiedzieli m.in. zniesienie limitów NFZ dla szpitali, udostępnienie samorządom pieniędzy z KPO, przywrócenie bezpieczeństwa na granicy z Białorusią oraz ukaranie procederu sprzedaży polskich wiz obcokrajowcom. Barbara Nowacka przypomniała obietnicę, że KO zliberalizuje prawo do aborcji w Polsce: do 12. tygodnia ciąży każda kobieta będzie mogła sama podejmować decyzję. KO ma także wprowadzić związki partnerskie, a mowa nienawiści ma być karana. Opozycja ma też przywrócić finansowanie telefonu zaufania dla młodzieży, doprowadzić do wymiany rzecznika praw dziecka i dymisji ministra edukacji Przemysława Czarnka.

KO chce także zwiększyć dostęp do ginekologów i żłobków na wsi, zapowiadała Ewa Szydłowska, kandydatka KO i rolniczka. Michał Kołodziejczak z Agrounii postulował, żeby co najmniej 51 proc. produktów w sklepach była pochodzenia polskiego na zasadach uczciwej kontraktacji. W małych miastach mają powstać nowoczesne hybrydowe bazary. Kołodziejczak zapowiedział też zbudowanie systemu retencji wody w Polsce i stworzenie nowego systemu ochrony konsumentów i pracowników.

„15 października skończy się złodziejstwo PiS. Uczciwej Polski już czas” – mówili posłowie Michał Szczerba i Dariusz Joński. Ogłosili rozliczenie działań rządu w pandemii, w tym Mateusza Morawieckiego, Łukasza Szumowskiego czy Janusza Cieszyńskiego. Rozliczona ma też być porzucona budowa elektrowni w Ostrołęce, która kosztowała państwo ponad 1,3 mld zł, sprzedaż majątku koncernu paliwowego Lotos, ostatnia afera wizowa czy sprzedaż nieruchomości po planowanej likwidacji lotniska Chopina w Warszawie. Posłowie obiecali też likwidację tzw. Funduszu Patriotycznego i Polskiej Fundacji Narodowej, na których zarabiają osoby związane z PiS, oraz wprowadzenie ochrony dla tzw. sygnalistów, którzy ujawniają nieprawidłowości w instytucjach publicznych.

Gen. Mieczysław Gocuł zapowiedział, że niesłusznie zwolnieni żołnierze zostaną przywróceni do służby lub odzyskają prawa emerytalne. Awanse żołnierzy zawodowych mają być oparte przede wszystkim na kompetencjach, a prawo o zamówieniach publicznych i procedury planistyczne nie będą pomijane przy zakupach broni. „Zamiast modernizacji technicznej mamy szemrane zakupy sprzętu” – mówił gen. Gocuł.

Tusk: skradzione wybory prezydenckie

Na zakończenie konwencji na scenę wspólnie wyszli Donald Tusk i Rafał Trzaskowski. „Po wyborach 100 konkretów musimy zamienić w fakty w ciągu 100 dni” – stwierdził lider PO. Podziękował marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu za bronienie niezależności tej izby przed „pisowską kliką”.

Dziękował też nieobecnej na konwencji Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, która miała mówić o konkretach KO w dziedzinie kultury. Szef KO, zastępując byłą marszałek Sejmu, obiecał ludziom kultury i sztuki wprowadzenie statusu artysty, dającego dostęp do ubezpieczeń społecznych. Na finansowanie statusu artystów ma pójść część pieniędzy z Funduszu Kościelnego.

Kolejnym konkretem KO jest odpolitycznienie instytucji kultury – w tym mediów publicznych, muzeów czy teatrów. KO ma przerwać finansowanie politycznej propagandy – 2 mld zł, które obecnie są przeznaczane co roku dla TVP, mają zgodnie z dawną obietnicą pójść na walkę z rakiem. Tusk zapowiedział również zniesienie cenzury wobec ludzi kultury i sztuki – w ramach której pracę tracą dyrektorzy teatrów czy muzeów wypowiadający się niezgodnie z linią obecnej władzy.

„To zobowiązania, które naprawdę wykonamy” – podsumował Tusk. „Dzięki nim ludzie szybko odczują, że mają więcej, że jest taniej i że żyje się im lepiej”.

Na koniec Tusk przypomniał wybory prezydenckie 2020 r., w których kandydatem Koalicji Obywatelskiej był Trzaskowski. „Rafał wygrał te wybory. Użyli całego aparatu państwa, żeby pozbawić szans tego kandydata wolnej Polski” – stwierdził szef KO. Zapewnił, że pilotowany przez Sławomira Nitrasa ruch ochrony wyborów będzie pilnował, żeby „nikt nam znów nie ukradł wyborów”. „Jesteśmy po to, żeby wygrać i obronić to zwycięstwo przed złem” – powiedział Tusk.

„Często mnie pytano, co czułem dzień po wyborach prezydenckich. Czułem wściekłość, że ci ludzie, którzy uczą nas, jak żyć, a pojęcia nie mają o rzeczywistości, mają czelność opowiadać nam o bezpieczeństwie” – mówił sam Trzaskowski. „A o tym mogą decydować tylko ludzie, którzy są doświadczeni, uczciwi. Jeśli ktoś jest nieuczciwy, ma stanąć przed prokuratorem, a nie być na listach wyborczych”.

„Wszyscy pytają, czy wygramy, czy damy ludziom nadzieję” – kończył Trzaskowski. „My dajemy nadzieję, ale to wy wszyscy musicie być przekonani, że wygramy. Przed nami ostatnia prosta. Nadzieja musi być w was i wygramy! „Zwyciężymy!” – dodał Tusk.

Marsz 4 czerwca zmienił dynamikę kampanii

Kampania Koalicji Obywatelskiej przyspieszyła po marszu 4 czerwca w Warszawie, w którym wzięło udział kilkaset tysięcy osób (według szacunków stołecznego ratusza 500 tys.). Szef Platformy w tamtym przemówieniu wymienił siedem punktów, które były hasłami marszu i walki opozycji w wyborach: „To Polska: wolna, uczciwa, bezpieczna, praworządna, samorządowa, czysta i zielona oraz europejska. Wszyscy co do tego się zgadzamy. Chcę tutaj przed wami złożyć solenne ślubowanie: idziemy do wyborów po to, by zwyciężyć, by rozliczyć, by naprawić ludzkie krzywdy i po to, by w konsekwencji pojednać polskie rodziny”.

Frekwencję w marszu podbiło podpisanie kilka dni wcześniej przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy „lex Tusk”, która ustanowiła speckomisję mającą badać rosyjskie wpływy w Polsce, a de facto być kampanijnym narzędziem do atakowania opozycji, przede wszystkim przewodniczącego PO. Po marszu na początku lata Koalicja Obywatelska przejęła inicjatywę w kampanii wyborczej. W sondażach opozycyjny alians przekroczył 30 proc. poparcia i zbliżał się do notowań PiS.

Listy KO, czyli Kołodziejczak i inni

Ważnym wydarzeniem było też ogłoszenie list PO w połowie sierpnia. Najgłośniejszym transferem był Michał Kołodziejczak z Agrounii. „Przyciągnięcie Kołodziejczaka na listy może oznaczać, że Tusk naprawdę robi to, co mówi od powrotu na polską scenę polityczną: chce iść po zwycięstwo i odsunąć PiS od władzy, i to już w tych wyborach” – komentował w „Polityce” Łukasz Lipiński. „Pod kilkoma względami na tym sojuszu KO może tylko zyskać. Kołodziejczak jest podobno niedoszacowany w sondażach (tak twierdzili liderzy PSL), przyciąga przeciwników PiS na wsi (na ten elektorat KO, słaba poza dużymi i średnimi miastami, nie miała szans). Może też być magnesem dla części wyborców Konfederacji, których może przyciągnąć radykalizmem, jako lider ugrupowania antyestablishmentowego. Last but not least: transfer lidera Agrounii spuści też trochę powietrza z tematu referendum towarzyszącego wyborom”.

Tusk ogłosił jeszcze kilka ciekawych transferów. Do Senatu z poparciem KO kandyduje były RPO Adam Bodnar. To kandydat wagi ciężkiej. Ciekawym ruchem było wystawienie Bogusława Wołoszańskiego (autora kultowego kiedyś cyklu telewizyjnego „Sensacje XX wieku”) w Piotrkowie Trybunalskim przeciwko Antoniemu Macierewiczowi. Inne transfery to posłanki Hanna Gil-Piątek, ostatnio związana z Polską 2050, czy Karolina Pawliczak z Nowej Lewicy.

Kontrowersyjna sprawa Giertycha

Mieszane uczucia w elektoracie i wśród polityków wywołała decyzja przewodniczącego PO o wystawieniu Romana Giertycha w okręgu kieleckim przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Tusk pod koniec sierpnia „tłumaczył się” z tego ruchu uczestnikom Campusu Polska Przyszłości organizowanym przez otoczenie Rafała Trzaskowskiego i wyborcom. Zaapelował o zaufanie i dodał, że w tej kampanii bierze odpowiedzialność za „ciemną stronę polityki”. Podkreślił, że ma dość mitów porażek i nie chce przegrać. Relacjonował, że Giertych obiecał mu przygotować całą serię niespodzianek dla Kaczyńskiego.

Nie mam gwarancji, że to zadziała – przyznał przewodniczący PO. – Ale jestem w sytuacji lidera partii, która nie ma ich [PiS – red.] pieniędzy, nie ma ich telewizji, nie ma ich podsłuchów, a nawet jakbyśmy mieli, tobyśmy ich nie stosowali. Trzeba być sprytnym, bezwzględnym, szybkim, szukać manewrów, forteli – mówił, powołując się na Lecha Wałęsę w latach 80. – Część z was odczuwa dyskomfort? To ja wam powiem: ja też! Ale większy dyskomfort ma Kaczyński. Ludzie, rachunek jest prosty! – mówił Tusk. I zapewnił, że Giertych będzie przestrzegał dyscypliny partyjnej. Adwokat miał mu obiecać, że „prędzej złoży mandat, niż złamie dyscyplinę”. Tusk dodał, że Giertych nie będzie miał wpływu na politykę KO w sprawie praw kobiet czy edukacji.

Sondażowa zadyszka KO

W ostatnich tygodniach kampania Koalicji Obywatelskiej jednak zwolniła, co znalazło odzwierciedlenie w sondażach. Według badania firmy Kantar dla „Faktów” TVN i TVN24 z początku września PiS z poparciem 37 proc. znów odskoczył od KO (31 proc.), osłabły też mniejsze ugrupowania opozycyjne – Trzecia Droga uzyskała w tym badaniu 8 proc., Lewica 6 proc.

Dzisiejsza konwencja programowa Koalicji Obywatelskiej miała być szansą na przełamanie tego trendu. Kolejnym impulsem ma być „marsz miliona serc”, który Donald Tusk zwołał na 1 października w Warszawie, dwa tygodnie przed wyborami do Sejmu i Senatu.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną