Ostry sprint po miliardy na zbrojenia. Czy Nawrocki z „patriotami MAGA” podłożą rządowi nogę?
Finansowy Instrument Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE – tak brzmi pełna nazwa nowego funduszu, który ma być utworzony w Banku Gospodarstwa Krajowego. Chodzi o uruchomienie „unijnych pożyczek” na zakupy uzbrojenia i sprzętu przydatnego w ochronie granic. Cudzysłów jest konieczny o tyle, że pożyczki to nie element wspólnego unijnego budżetu, a pula zbierana z rynku przez Komisję Europejską i dzielona między chętnych (nie wszystkie kraje UE).
Bruksela działa więc jak broker finansowy, korzystając z potencjału negocjacyjnego i wiarygodności kredytowej całej Unii Europejskiej: udało się jej ustalić warunki korzystniejsze niż te, jakie większość państw członkowskich byłaby w stanie zapewnić sobie indywidualnie. Komisja daje dziesięcioletni okres karencji w spłacie i 30-letni okres jego zwrotu. To oznacza, że kredyt będzie rozłożony w ratach do 2070 r., co nie powinno być dużym obciążeniem corocznego budżetu państwa. Choć przewidziane dla Polski ponad 43 mld euro to duża kwota, niskie oprocentowanie i długi okres spłaty kredytu z SAFE pozwoli nawet obniżyć ciężar zobowiązań na cele obronne.
Polski fundusz SAFE ma więc być kolejnym – obok pozabudżetowego Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych i pieniędzy z samego budżetu – źródłem finansowania zbrojeń. Nowatorskim, bo pierwszy raz w takiej skali organizowanym i skonstruowanym przez UE. To jeden z dowodów obronnego przebudzenia Europy, która nie tylko mówi o konieczności dozbrojenia, ale zaczyna zapewniać na to poważne pieniądze. Na razie jako pośrednik między zainteresowanymi a rynkiem finansowym, w przyszłości najprawdopodobniej również jako dostarczyciel środków własnych.
Czytaj także: