Gęste zakupy z programu SAFE: na mapie Polski, nie Niemiec. Piłkę ma Nawrocki, będzie gol samobójczy?
Wbrew poglądom części wojskowych i własnemu rząd pokazał dokładniej, co zamierza kupić z unijnej pożyczki. Te obrazowe argumenty padają być może za późno, ale dobrze, że zostały użyte. Jest się do czego odnieść, będzie z czego rozliczać, ale przede wszystkim pokazane zostały konkrety, których w polskiej dyskusji o SAFE brakowało.
Po kilku tygodniach oskarżeń, podejrzeń, manipulacji i hejtu rząd pokazał prezentację, która nie ujawnia tajnej listy zatwierdzonych przez Komisję Europejską projektów. Pokazuje jednak wystarczająco dużo, by rozwiać większość wątpliwości na temat, kto i jak skorzysta na tej wersji wdrożenia instrumentu SAFE, jaką Warszawa wynegocjowała z Brukselą i jaką zoperacjonalizować ma ustawa, która trafi teraz na biurko Karola Nawrockiego.
Na 30 slajdach uzyskaliśmy opis, jaki dawno się nam należał. Wymagało jednak politycznego kryzysu, który momentami był jednocześnie straszny i śmieszny, by wymusić na władzach większą otwartość – oby została na dłużej z nami i zbrojeniami. Wydarzenie „Polska SAFE” – połączenie konferencji prasowej z wystawą sprzętu i „piknikiem z wojskiem” – odbyło się w niedawno wybudowanych halach produkcyjnych fabryki wojskowych radarów PIT-Radwar w Kobyłce, dokąd zakład ten stopniowo będzie się przenosić z warszawskiej Pragi-Południe.
Czytaj także: Czy Nawrocki się sparzy? W sprawie bezpieczeństwa kontratakuje, rozpycha się i testuje rząd
Wbrew manipulacjom opozycji
Miejsce wybrano również po to, by pokazać, że to właśnie takie firmy i takie miejsca – wbrew nachalnej narracji opozycji o Niemcach – będą głównymi beneficjentami polskich wydatków z funduszu SAFE.