Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Bliższy wschód

Mamy swoją wojnę, na naszym bliskim wschodzie. Priorytety Trumpa są gdzie indziej

Premierowi Netanjahu udało się wciągnąć Donalda Trumpa w wojnę, której przebieg i skutki nie dadzą się ani przewidzieć, ani kontrolować. Jak w tej sytuacji cała prawicowa opozycja może w Sejmie głosować przeciwko przyjęciu programu SAFE, a prezydent grozić wetem; mówiąc metaforycznie – schowaniem klucza do sejfu?

Jeśli ktoś jeszcze potrzebował argumentów na obronę europejskiego programu zbrojeń SAFE, to właśnie je dostał. Atak Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran potwierdził tylko, jakie są dziś amerykańskie priorytety w sferze bezpieczeństwa. Minister Sikorski mówił w swoim dorocznym exposé, że Ameryka pozostaje naszym najważniejszym sojusznikiem, ale to niekoniecznie działa w drugą stronę. Odtwarzając „świat według Trumpa”, Sikorski umieścił Europę na czwartym planie: najpierw bezpieczeństwo granic USA, czyli opanowanie migracji; potem półkula zachodnia jako strefa bezpośrednich interesów USA; dalej – globalna konfrontacja z Chinami, i dopiero Europa z Rosją. Teraz Europa obsuwa się jeszcze niżej, w rankingu sojuszników wyparta przez Izrael; a wojna w Ukrainie, wobec tej na Bliskim Wschodzie, staje się już tylko męczącym lokalnym konfliktem, gdzie trudno o jakiś spektakularny sukces, jakim było choćby porwanie Maduro czy zabicie Alego Chameneiego.

Premierowi Netanjahu udało się wciągnąć Donalda Trumpa w wojnę, której przebieg i skutki nie dadzą się ani przewidzieć, ani kontrolować. I nie wiadomo, czy w ogóle jest jakiś plan na dalszy ciąg. Na razie całemu regionowi grozi destabilizacja, a światu – powrót terroryzmu, poważne zakłócenia w transporcie lotniczym i morskim, wzrost cen ropy. To na Iran i Bliski Wschód Ameryka przekieruje teraz wojsko, dostawy broni, zasoby finansowe, wywiadowcze, a przede wszystkim najważniejszy dziś zasób geopolityczny: uwagę Donalda Trumpa. W najdłuższym w historii orędziu o stanie państwa, wygłoszonym dokładnie w czwartą rocznicę napaści Rosji na Ukrainę, Trump poświęcił tej europejskiej wojnie ledwie kilkadziesiąt sekund – zresztą w swoim tradycyjnym samochwalczym tonie („gdybym wtedy rządził, to by jej nie było”).

Polityka 10.2026 (3554) z dnia 03.03.2026; Przypisy; s. 4
Oryginalny tytuł tekstu: "Bliższy wschód"
Reklama