Trump psuje Wielkanoc politykom PiS. O co będziemy się kłócić przy świątecznym stole?
„To jest kanister. On jest dzisiaj przedmiotem troski przy kuchennym stole” – mówił podczas wiecu w Staszowie Przemysław Czarnek, pokazując wpatrzonej w niego publiczności zielony baniak na benzynę z naklejonym wielkim zdjęciem Donalda Tuska i ceną 10 zł, którą „już za chwilę” zobaczymy według polityka PiS na stacjach paliw.
Użyta przez Czarnka figura kuchennego stołu nie jest szczególnie oryginalna – to kalka z angielskiego kitchen table issues, sformułowania, które od późnych lat 80. XX w. funkcjonuje w amerykańskiej polityce jako symbol „zwykłych spraw zwykłych ludzi”. W tym rozumieniu kuchenny stół to miejsce, gdzie nie rozmawia się o wielkiej geopolityce, wojnach, sporach światopoglądowych, tylko o rachunkach za energię, cenach w sklepach, wydatkach na lekarzy etc.
Czytaj też: Notatnik polityczny. Rząd nie miał wyjścia, musiał coś zrobić. Dokąd dojedzie benzynowy ekspres Tuska?
Między jajeczkiem a babką
Odwoływanie się do kitchen table issues służy zawsze jako poręczny wihajster w politycznych opowieściach: gdy Demokraci lub Republikanie mają problem z nadmiernym zideologizowaniem przekazu, wtedy empatyczne pochylenie się nad przeciętnym obywatelem i (zwłaszcza) obywatelką, liczącą z marsową miną kolejne rachunki przy kuchennym stole, staje się narracyjną potrzebą chwili. W Polsce z podobnym mechanizmem mieliśmy do czynienia w pierwszych latach rządów PiS po 2015 r., gdy programy społeczne rządu Beaty Szydło i wizerunek szefowej rządu jako zwyczajnej kobiety bliskiej przeciętnym Polakom tworzyły zasłonę dymną osłaniającą autorytarną, ustrojową rewolucję wdrażaną przez Jarosława Kaczyńskiego.