Łatwo nie będzie
Młócenie powietrza i ścibolenie. Na taką politykę młodzi mają odrzut
Szybko zleciało: właśnie mija rok od pierwszej tury wyborów prezydenckich. Nostalgicznie przypomnę, że w głosowaniu 18 maja 2025 r. Rafał Trzaskowski wygrał z Karolem Nawrockim 31:29. A jak się skończyło, wiemy: polityczną katastrofą. Podważeniem, jeśli nie przekreśleniem, wyniku wyborów z 2023 r. Można zazdrościć Węgrom, że następca Viktora Orbána dostał pełnię władzy, aby przeprowadzić „dezorbanizację kraju”, rozliczyć gang, który – jak powiedział premier Péter Magyar – „splądrował Węgry”. Czy się uda, zobaczymy, ale przynajmniej jest szansa – w Polsce proces „depisyzacji” (pamiętne ślubowanie Tuska: rozliczymy, naprawimy krzywdy, pojednamy) został przerwany ledwie po kilkunastu miesiącach.
Już nie wracając do sto razy analizowanych przyczyn klęski ’25, Polacy (fakt, że minimalną większością) wybrali konflikt i paraliż państwa, bo taką właśnie prezydenturę, blokującą wszelkie działania rządu „13 grudnia”, jawnie zapowiadał Karol Nawrocki. I trzeba przyznać, że słowa dotrzymuje. A mimo to wszystko wygląda dziś inaczej, niż się wtedy wydawało: zarówno sukces, jak i porażka.
PiS się rozpada, prezydentura się sypie
PiS stracił niemal połowę poparcia z 2023 r., a obecne notowania partii (nieco ponad 20 proc.) są najniższe, za to formacji Tuska najwyższe od 15 lat, czyli od wyborów 2011 r. Prezydentowi Nawrockiemu, choć wciąż jest najpopularniejszym polskim politykiem, od powyborczej euforii ubyło kilkanaście punktów procentowych – po ledwie 10 miesiącach od objęcia urzędu aprobuje go mniej niż połowa obywateli.
W tym czasie prezydent wypróbował już i w znacznym stopniu zużył swoje narzędzia władzy. Rada Gabinetowa, która miała dręczyć „najgorszy rząd III RP”, odbyła się tylko raz i zakończyła prestiżową porażką nowego prezydenta; rzadkie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego kompromitowały się sporem o obecność „nieuprawnionego” Sławomira Cenckiewicza; pointą aktywności zagranicznej Karola Nawrockiego była nieszczęsna węgierska podróż z poparciem dla Orbána; z kolei udzielane z automatu weta odbiły bolesnym rykoszetem, zwłaszcza w sprawie programu zbrojeniowego SAFE i afery Zondacrypto.