Drapieżniki, szaraki i marzyciele
Kto po Kaczyńskim i Tusku. W PiS delfin delfinowi wilkiem. W KO szara magma
Gdyby w Sejmie powołać koalicję ugrupowań, na których czele stoją liderzy działający jeszcze przed 1989 r., liczyłaby ona 363 polityków i polityczek: z PiS, Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Wśród nich znajdziemy ponad 100 osób poniżej 50 lat – to teoretycznie ogromny rezerwuar energii, ambicji oraz kompetencji życiowych i zawodowych zdobywanych już wyłącznie w III RP. Elita młodszych partyjnych kadr. Zbiór postaci, w którym naturalnie powinniśmy szukać następców władających polską polityką patriarchów: prawie 77-letniego Jarosława Kaczyńskiego, 69-letniego Donalda Tuska i 66-letniego Włodzimierza Czarzastego.
To dyskretnie zalatujące ejdżyzmem i nieco małostkowe wypominanie wieku ma swój sens, prowadzi nas bowiem do konstatacji, że pokoleniowa zmiana warty w trzech dużych partiach, organizujących większość życia politycznego po stronie prawej, lewej i w centrum, to kwestia najdalej kilku lat, nie dekad. Tymczasem żadna z nich nie wydaje się na to przygotowana (choć z zupełnie różnych powodów), a z tłumu kłębiącego się w szeregach za plecami liderów trudno wyłuskać niepodważalnych kandydatów i kandydatki do poniesienia partyjnych sztandarów na czele sztafety pokoleń. Są prymuski, cwaniacy, ekspertki, pracusie, załatwiacze, działaczki, performerzy – osoby wprawiające w codzienny ruch polityczną maszynę. Ale z potencjalnymi liderami jest kłopot.
Delfin delfinowi wilkiem
Jarosławowi Kaczyńskiemu trzeba oddać, że w polskiej polityce jest najlepszym łowcą talentów. Trochę w tym zapewne szczęścia, trochę intuicji, ale przede wszystkim efektywnego korzystania z pozycji na scenie politycznej. O ile Platforma Obywatelska musiała, zwłaszcza w większych miastach, konkurować o wartościowe, progresywne kadry z SLD i Razem, a w mniejszych ośrodkach o konserwatywno-liberalne z PSL, o tyle PiS po prawej stronie od momentu pożarcia Ligi Polskich Rodzin w 2007 r.