Maciej Berek złożył ślubowanie w Sejmie. Koalicja ws. TK idzie na ostro. Co teraz się wydarzy?
Wokół wyboru Macieja Berka od samego początku toczyła się polityczna gra. Po pierwsze, wiadomo było, że prezydent Karol Nawrocki nie przyjmie od niego ślubowania, podobnie jak od czterech z siedmiu pozostałych sędziów TK wybranych przez Sejm tej kadencji. Nawrocki nie robi tego, mimo że prawnicy są w większości zgodni, iż głowa państwa nie ma kompetencji, by decydować, od którego sędziego ślubowanie przyjmie, a od którego nie. Prezydent zresztą wydaje się zdawać sobie z tego sprawę, bo nie zadeklarował wprost, że ślubowania od Berka i pozostałej czwórki nie przyjmie. Nakazał po prostu czekać, mnożąc wraz ze swoimi współpracownikami przeszkody proceduralne.
Po drugie, nie zmienia to faktu, że kandydatura Berka, wcześniej bliskiego współpracownika premiera Tuska, została zgodnie uznana przez byłych prezesów i sędziów TK za polityczną. Ponadto dziewięć ważnych organizacji pozarządowych monitorujących stan praworządności zaapelowało, by w trosce o wiarygodność Trybunału Berek sam zrezygnował z kandydowania.
Tak się nie stało, bo stać się nie mogło: Berek w Trybunale ma być w założeniu politycznym taranem, który przełamie obstrukcję Nawrockiego i obecnego szefa TK Bogdana Święczkowskiego. Z punktu widzenia rządu radykalne działanie było też potrzebne dlatego, że morale czterech sędziów ignorowanych przez prezydenta, którym Święczkowski kazał siedzieć na korytarzu w TK, szybko spadało – poważni ludzie nie chcą być bez końca traktowani jak popychadła. Po ślubowaniu w Sejmie dołączy do nich teraz Berek i jako nieformalny przywódca całej ósemki wybranej przez obecny Sejm ma doprowadzić do przełamania impasu i przeprowadzić nowych sędziów z korytarza na salę rozpraw w TK.
Nowi sędziowie mają za sobą wydaną we wtorek opinię cieszącej się autorytetem prawniczym Komisji Weneckiej, która stwierdziła, że jeśli prezydent odmawia odebrania ślubowania lub je opóźnia, powinna istnieć możliwość złożenia go bez osobistego udziału głowy państwa.
Polityka, a nie prawo
Co się teraz wydarzy? Z całą pewnością rozgrywka będzie się toczyć bardziej według logiki politycznej niż prawnej. Mariusz Błaszczak z PiS już zdążył zagrzmieć o „zamachu na konstytucyjny organ państwa polskiego”.
„To jest wstęp do zamachu na kolejne instytucje państwowe. Maciej Berek nie spełnia kryteriów do tego, żeby zasiadać w Trybunale Konstytucyjnym, a więc będzie przejmowany Trybunał Konstytucyjny siłą. To jest bezprawie, to jest skandal, to jest przestępstwo popełniane na naszych oczach” – stwierdził Błaszczak na konferencji prasowej. Można się spodziewać, że podobne stanowisko zajmie wkrótce Kancelaria Prezydenta i sam Karol Nawrocki.
Po ślubowaniu Berka ósemka sędziów wybranych przez obecny Sejm będzie miała większość w Trybunale Konstytucyjnym. Pytanie, czy uda jej się doprowadzić do zwołania Zgromadzenia Ogólnego Trybunału i np. do uchylenia immunitetu szefowi TK Bogdanowi Święczkowskiemu, co mogłoby być wstępem do odwołania go z funkcji. Do tego jednak potrzeba będzie współpracy przynajmniej części sędziów wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji.
Bez wątpienia jednak koalicja rządowa nie może się teraz zawahać ani pozostać bezczynna. Musi też działać szybko, bo inaczej opinia publiczna znów odniesie wrażenie, że wokół TK trwa niekończący się pat i zamieszanie. Maciej Berek w Trybunale oznacza, że Trybunał musi być wyrwany z rąk Święczkowskiego, nawet jeśli trzeba będzie to zrobić w asyście policji. Tym bardziej że jutro będziemy mieli trzecią rocznicę wyborów 15 października i odsunięcia PiS od władzy, więc „odbicie” TK byłoby w tym sensie „prezentem” na rocznicę dla elektoratu obozu władzy.
To wszystko oczywiście opis w kategoriach politycznych, bo w sensie prawnym wątpliwości będą się mnożyć, a po zdemolowaniu instytucji państwa prawa podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości nie ma w tej chwili w Polsce organu, który mógłby jednoznacznie rozstrzygnąć ten spór. Nawet więc jeśli Trybunał zostanie przez koalicję odzyskany, nie będzie uznawany przez prezydenta i sejmową opozycję.