Strzępka i Demirski o nowym spektaklu o dietach

Co by tu zjeść
Rozmowa z Moniką Strzępką i Pawłem Demirskim o aferze wokół krakowskiego Starego Teatru i ich nowym spektaklu – musicalu o dietach.
Monika Strzępka i Paweł Demirski – reżyserka i dramaturg, laureaci Paszportu POLITYKI, twórcy teatru społecznie zaangażowanego, uczącego widza krytycznego spojrzenia na rzeczywistość.
Łukasz Giza/Agencja Gazeta

Monika Strzępka i Paweł Demirski – reżyserka i dramaturg, laureaci Paszportu POLITYKI, twórcy teatru społecznie zaangażowanego, uczącego widza krytycznego spojrzenia na rzeczywistość.

Monika Strzępka: Przestałam jeść gluten, potem przeszłam na dietę tłuszczowo-mięsną. Nie liczę kalorii, jem, kiedy chcę, i tyle, ile potrzebuję. Ciśnienie spadło, ustąpiły bóle stawów, schudłam 10 kilo.
Łukasz Giza/Agencja Gazeta

Monika Strzępka: Przestałam jeść gluten, potem przeszłam na dietę tłuszczowo-mięsną. Nie liczę kalorii, jem, kiedy chcę, i tyle, ile potrzebuję. Ciśnienie spadło, ustąpiły bóle stawów, schudłam 10 kilo.

Aneta Kyzioł: – Kiedy tuż przed wakacjami realizowaliście w Starym Teatrze w Krakowie „Bitwę Warszawską 1920”, czuliście napięcie w teatrze albo wokół niego?
Monika Strzępka: – Nie wiem, może miasto huczało – wiadomo, Kraków zawsze huczy. Ale w teatrze atmosfera była wspaniała. Spektakl zrealizowaliśmy w sześć tygodni, aktorzy byli totalnie zaangażowani, mieliśmy poczucie, że znaleźliśmy miejsce, do którego będziemy chcieli wracać. Zresztą nawet gdyby były jakieś tarcia z zespołem, to w teatrze na próbach jest to normalne. Aktor nie jest bezwolnym instrumentem w rękach reżysera czy dramatopisarza. Na koniec poprzedniego sezonu odbyły się trzy premiery pod jednym hasłem i w jednym bloku. Byliśmy na dyrektorów Klatę i Majewskiego wściekli, bo nam się wydawało, że mamy za mało czasu na przygotowanie przedstawienia, ale teatr sobie z tym fantastycznie, także logistycznie, poradził. Oddaliśmy przedstawienie w takim kształcie, jaki sobie zaplanowaliśmy.

Zresztą ludzie do Starego chodzą. Frekwencja skoczyła o 10 proc., co jest zjawiskiem niecodziennym przy zmianie dyrekcji. Zwykle w pierwszym roku notuje się odpływ widowni. Widać coś ludzi w tej dyrekcji intryguje.

Paweł Demirski: – I najważniejsze: Klata jest dyrektorem od roku, na ocenę dyrekcji jest zdecydowanie za wcześnie.

„Dziennik Polski” wzywa do odwołania Jana Klaty z funkcji dyrektora i jako jeden z argumentów przywołuje wasz spektakl, gdzie Piłsudski ma depresję, a komunista Feliks Dzierżyński jest pozytywnym bohaterem i recytuje Norwida.
MS: Dzierżyński był Polakiem, dlaczego nie miał recytować Norwida? To był świadomy gest – pytanie o to, co czyni z ciebie Polaka i co cię z polskości wyklucza. Bo co to znaczy być prawdziwym Polakiem? Czy to jest kategoria etniczna, polityczna, psychologiczna czy moralna? A jeśli moralna – to ja nie mam zielonego pojęcia, jaka jest definicja tożsamości polskiej. Czy przemoc stosowana przez władzę jest na pewno moralnie wyższa niż ta stosowana przez rewolucję? „Bitwa Warszawska” jest przedstawieniem, w którym stawiamy pytania o interes narodowy wielkiej rzeszy ludzi mieszkających między Odrą a Bugiem. Jeżeli walczymy o niepodległość – to od czego ona ma nas uczynić niepodległymi? Czym dzisiaj dla nas jest wolność? Czy to aby na pewno jest w naszym interesie, że jesteśmy rozgrabioną kolonią, drenowaną przez wielki kapitał od dwudziestu kilku lat?

Demonstranci w Starym domagali się powrotu do teatru Konrada Swinarskiego…
PD: ...Ale to są konserwatyści, którzy nie znają swojej tradycji. Swinarski przecież nie od początku był uznanym mistrzem. Holoubek trzasnął drzwiami, wychodząc z jego „Dziadów”, Iwaszkiewicz oburzał się na jego spektakle. Oni nie odnoszą się do tego, co wtedy było substancją i sensem teatru Swinarskiego, tylko do jakiejś bajki, która potem powstała o tej twórczości i czasach. A poza wszystkim: Stary Teatr jest teatrem narodowym, powinien wymyślać i wykuwać przyszłość polskiego teatru, nowe estetyki, idee, a nie tylko powielać trendy, w gwiazdorskiej obsadzie. W latach 70. taki właśnie był, nowatorski i odważny.

A czy protest widzów, jak ten podczas „Do Damaszku”, to nie jest spełnienie marzenia o świadomym, ­reagującym widzu?
MS: Ale przecież to była ustawka.

PD: Protest nie byłby zły, gdyby był spontaniczny. Nam się to kiedyś zdarzyło na „Dziadach. Ekshumacji”. Wstała starsza para, powiedziała, że tego tekstu nie mógł napisać Polak, i wyszła. I my to rozumiemy – to był szczery gest oburzenia widza na to, co zobaczył na scenie. A nie: zorganizowana grupa, z gwizdkami, zaanonsowana wcześniej w gazecie, zaraz powstaje nagranie, natychmiast trafia na stronę internetową „Do Rzeczy”. Tych protestujących w ogóle sztuka i jej treść nie interesowała, to nie przeciw niej protestowali.

MS: Chcesz kawy?

Poproszę.
MS: Z cukrem?

Nie, ale z mlekiem.
MS: O, to może być problem. Wiesz, laktoza to śmierć. Cukier zresztą też. My słodzimy ksylitolem, jest z brzozy, nie podbija insuliny.

Czyli wchodzimy w temat waszego nowego spektaklu, musicalu „Bierzcie i jedzcie”. Diety.
PD: Najpierw myśleliśmy, że zrobimy w Chorzowie musical o Marcu ’68, jednak zmarł aktor, dla którego specjalnie pisaliśmy rolę Gomułki, i projekt jakoś stracił sens. Potem był pomysł, żeby zrobić o Andrzeju Lepperze. W końcu stanęło na dietach i jedzeniu. Wszyscy o tym gadają i wszyscy mają zdanie – wiedzą, co jest zdrowe, a co nie. Nas zainteresowało, skąd ta wiedza.

Z internetu.
MS: Ale skąd wie internet? Nie ma np. żadnych badań, które by niezbicie dowodziły, że cholesterol jest zły. „Bierzcie i jedzcie” jest o tym, skąd wiemy rzeczy o świecie i na jakiej podstawie budujemy w sobie przekonanie, że mamy rację. W dzisiejszym zmanipulowanym, zmediatyzowanym i rządzonym przez korporacje świecie rozsądny człowiek powinien kwestionować właściwie wszystko, każdą informację, którą dostaje. Zarówno o szkodliwości jedzenia jajek, jak i konflikcie w Syrii.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną