Kultura

Czy będą polskie Oscary?

Kadr z filmu „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego Kadr z filmu „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego Kino Świat
Nie wiadomo, co musiałoby się stać, aby „Zimna wojna” nie zakwalifikowała się do ścisłej piątki w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego.

Nominacje do Złotych Globów przyprawiły niektórych o palpitacje serca. Skoro „Zimna wojna” została wyeliminowana z konkurencji – a to przecież niezawodny miernik oscarowych szans – to rośnie prawdopodobieństwo, że i w tym najważniejszym wyścigu Polacy odpadną. Coraz częściej jednak wybory przedstawicieli prasy zagranicznej znacząco się różnią od gustów Akademików. Rok temu Złotego Globa odebrał Niemiec Fatih Akin za całkiem przyzwoity dramat „W ułamku sekundy”, ale pozycji faworyta długo nie utrzymał. Szybko wypadł z czołowej stawki i w efekcie nawet nie otrzymał oscarowej nominacji.

Czytaj także: Czym zachwyca „Zimna wojna”

„Zimna wojna” zbiera wysokie noty za granicą

W tym kontekście nieobecność „Zimnej wojny” wśród pretendentów do Złotego Globu i pojawienie się polskiego tytułu na oscarowej shortliście wcale nie zaskakuje. Film Pawlikowskiego ma znakomitą prasę w Stanach i nawet przed oficjalną premierą zbiera najwyższe noty. Krytycy nowojorscy uznali go za najlepszy obcojęzyczny dramat 2018 r. Podobnie National Board of Review. Pięć nagród Europejskiej Akademii Filmowej też robi wrażenie.

Joanna Kulig przed wielką, światową karierą

Nie wiadomo, co musiałoby się stać, aby „Zimna wojna” nie zakwalifikowała się do ścisłej piątki w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego, choć trzeba pamiętać, że faworytem – i to nie tylko w tej kategorii – jest „Roma”. A przecież mówi się jeszcze o ewentualnej nominacji dla Łukasza Żala za zdjęcia i, co byłoby największą niespodzianką, dla producentów za najlepszy film. Wszyscy oczywiście liczymy też po cichu na to, że stanie się cud i Joanna Kulig znajdzie się w gronie nominowanych aktorek. W pełni na to zasługuje. Takie kreacje jak jej Zula przechodzą do legendy kina, niemniej na wiele bym nie liczył. Rozsądek podpowiada, że tym razem na szczególną przychylność członków Akademii mogą liczyć pomijane i lekceważone w ubiegłych latach aktorki o innej niż biała barwie skóry. A cudem jest już fakt, że Hollywood dostrzega i na poważnie dyskutuje o niezwykłym dokonaniu artystki z dalekiej Europy Wschodniej, otwierając jej tym samym drzwi do wielkiej, światowej kariery.

„Komunia” wśród najlepszych dokumentów świata

Przypadek „Komunii” Anny Zameckiej (ukończonej w 2016 r.!) to kolejny fenomen, który zadziwia i szokuje. Ten piękny, pod każdym względem unikalny pełnometrażowy dokument uhonorowano rok temu Europejską Nagrodą Filmową. Skromniutki, kręcony domowymi metodami, o dysfunkcyjnej rodzinie, stanowi zarazem metaforę wszystkiego, co najważniejsze w życiu. Od kilkunastu miesięcy nieprzerwanie zdobywa najważniejsze laury na najbardziej prestiżowych międzynarodowych festiwalach. Od Locarno, Lipska, Bratysławy, Jihlavy po San Paulo, Monachium, Stambuł, Yamagatę.

I znów – w starciu z amerykańskimi filmami mocno promowanymi na tamtym rynku – trudno się łudzić. Niemniej już sama obecność w ścisłym gronie najlepszych dokumentów świata to dla młodej reżyserki i naszego kraju wyróżnienie, o jakim nikt chyba nawet nie marzył.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wiedza nastolatków o seksie przypomina średniowieczną mapę świata

„Seks domaciczny” to nieprzypadkowe przejęzyczenie. Polskie nastolatki nie za bardzo wiedzą, jaki organ do czego służy.

Joanna Cieśla
11.08.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną