Kultura

Korektor wolności

Gliński z tytułem Człowieka Wolności. Przypomnijmy jego „zasługi”

Piotr Gliński Piotr Gliński Tomasz Stańczka / Agencja Gazeta
Dawno organ sprzyjający władzy nie wykazał się tak zjadliwą ironią jak pismo braci Karnowskich w nagrodzie Człowieka Wolności dla prof. Piotra Glińskiego. Zdradzamy kulisy przyznanego właśnie trofeum.

Miło, że z inicjatywą przyznania ministrowi Piotrowi Glińskiemu nagrody Człowieka Wolności wyszła konkurencyjna redakcja tygodnika „Sieci”. W naszym wykonaniu taki gest zostałby potraktowany jako zbyt gruba ironia i część, jak to lubi powtarzać minister kultury i wicepremier, „przemysłu pogardy”.

Liczne „osiągnięcia” Piotra Glińskiego

Swoją kadencję Gliński zaczął, jak przystało na człowieka deklarującego programową otwartość na różne środowiska: od zmian personalnych, wycinki dyrektorów, niepotrzebnych gestów nieufności i próżnych audytów w podległych sobie instytucjach. Od prób kneblowania Teatru Polskiego we Wrocławiu za pornografię, którą sobie wyobraził, a później interwencji – w ministerialnym wydaniu bezprecedensowej – w sprawie wystawianej w Teatrze Powszechnym „Klątwy”, którą uznał za dzieło „paraartystyczne”, chociaż jej nie widział.

Jak przystało na wolnościowca, próbę zabezpieczenia polskiej publiczności przed działalnością reżysera „Klątwy” Olivera Frljicia zamienił w swoisty leitmotiv swojej ministerialnej kadencji, odbierając dotacje kolejnym imprezom, które zapowiedziały obecność tego twórcy w programie. Jako wyznawca idei tworzenia „przestrzeni do autentycznego dialogu i sporu” przejął utworzone już Muzeum II Wojny Światowej, łącząc je z dopiero powstającym Muzeum Westerplatte i zmieniając stopniowo charakter placówki, gdzie usunięto m.in. fragment wystawy stałej dotyczący – o ironio – właśnie sporów z ministerstwem.

Zabezpieczając prawo Polaków do korzystania ze środków, które przeznaczają na kulturę, minister Gliński wykupił za 100 mln euro – w transakcji przyjmowanej z kontrowersjami m.in. z uwagi na transfer pieniędzy za granicę – kolekcję sztuki Czartoryskich. A zabezpieczając wolność mediów, jego rząd uruchomił 800-milionową linię kredytową dla oskarżanej o stronniczość TVP. Jedno przyznają mu nawet oponenci: potrafi znaleźć pieniądze na to, na co nie mieli funduszy poprzednicy. W ten sposób flagowym przedsięwzięciem jego kadencji stało się Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. Choć rzadko idzie za tym informacja na temat inicjatyw, na które ministerstwo łożyć nie chce – a przed świętami, tuż przed ogłoszeniem nagrody tygodnika „Sieci”, przyszły informacje o zawieszeniu finansowania „Dwutygodnika”, istniejącego od dziewięciu lat, kluczowego internetowego periodyku o kulturze. Może dlatego, że wykazywał się szczególną otwartością, a w tej dziedzinie minister Gliński nie lubi konkurencji?

Taki kulturalny minister

Do osiągnięć merytorycznych należy dodać osobiste zalety Człowieka Wolności. W roku, w którym decyzje parlamentarzystów wywołały spore napięcia w stosunkach polsko-żydowskich, Gliński z charakterystyczną dla siebie dyplomacją opowiadał o opozycji, że „PiS jest traktowany jak Żydzi przez Goebbelsa”. A charakterystyczne dla siebie głębokie zrozumienie istoty pluralizmu wyraził w jednym z wywiadów, komentując Paszporty POLITYKI i Nagrodę Nike słowami: „Sorry, ale nie zadekretujemy braku istnienia tych ludzi”.

Jan Hartman: Domagam się przeprosin od premiera Piotra Glińskiego

To angielskie „sorry” nie pojawiło się bez przyczyny. Gliński deklarował tym samym budowę nowych elit, ale z konieczności (u nas wciąż panuje „przemysł pogardy”) szuka dla nich wzorów za granicą – wspierając w najtrudniejszych chwilach Polską Fundację Narodową, wysokobudżetową instytucję zajmującą się zatrudnianiem zagranicznych gwiazd w kryzysie kariery (Jean Reno) lub o słabej reputacji (Mel Gibson), by poprawiać wizerunek naszego kraju. Z dużą częścią polskiego środowiska kulturalnego Człowiek Wolności pozostaje w stosunkach chłodnych lub w otwartym konflikcie. Choć antyrządowe wypowiedzi znanych twórców na łamach „Sieci” bagatelizuje, a aktorom – Jandzie, Pszoniakowi, Radziwiłowiczowi – przypomina słowa Kazimierza Dejmka, że „aktor jest od grania...”, ucinając drugą część cytatu. Taki kulturalny minister.

Proponując korektę w polityce kulturalnej i eliminując patologie, Gliński odkrył, że – jak mówił – „spółki Skarbu Państwa finansowały prywatne teatry założone przez osoby aktywnie popierające poprzednią władzę”. Dziś, gdy gazeta finansowana w znacznym stopniu przez spółki Skarbu Państwa przyznaje mu swoją główną roczną nagrodę, można chyba uznać proces eliminacji patologii za oficjalnie zakończony?

Reklama

Czytaj także

Świat

Gdzie na świecie aborcja jest legalna, a gdzie kobiety muszą ją wykonywać w podziemiu?

Co roku na świecie dokonuje się ponad 40 mln aborcji – głównie w tych krajach, gdzie poziom wiedzy na temat antykoncepcji jest niski.

Redakcja
22.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną