Polityka. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

Subskrybuj
Kultura

Britney Spears pozostanie pod kuratelą. Ale są też pozytywy

Britney Spears. Zdjęcie z 2015 r. Britney Spears. Zdjęcie z 2015 r. DC / Backgrid UK / Forum
Choć przed Britney Spears jeszcze daleka droga, to mimo niekorzystnego dla niej wyroku widać już pewne pozytywne zmiany. Jej niedawne wstrząsające zeznania postawiły kwestię ubezwłasnowolnienia w zupełnie nowym świetle.

Po wstrząsających zeznaniach Britney Spears sprzed tygodnia wiele osób mogło dojść do wniosku, że piosenkarka jest na dobrej drodze, by odzyskać chociaż część kontroli nad swoim życiem. Sąd zdecydował inaczej – Jamie Spears, jej ojciec, nie zostanie odsunięty od sprawowania nad nią kurateli.

Przypomnijmy: Spears m.in. wyznała, że była zmuszana do pracy, przyjmowania leków psychotropowych (w tym bardzo źle działającego na nią litu), nie pozwolono jej na ślub i urodzenie dziecka (była zobligowana do stosowania antykoncepcji). Po nagłośnieniu sprawy odezwało się wielu amerykańskich prawników, przekonujących, że takie zeznania mogą nie wystarczyć, a cały proces dotyczący jakichkolwiek zmian w sposobie sprawowania kurateli przeciągnie się zapewne na wiele lat.

Czytaj też: Jak można kogoś ubezwłasnowolnić

Britney Spears i adwokat z urzędu

Wygląda na to, że amerykańscy prawnicy mieli rację. Zaraz po wstrząsających zeznaniach piosenkarki jej ojciec zdystansował się do wszystkich oskarżeń. Zaznaczył, że od 2019 r. nie podejmuje żadnych decyzji dotyczących jej prywatnego życia, a jego dozór ogranicza się do spraw biznesowych. Dodał, że sąd powinien przyjrzeć się zarzutom, ale jego zdaniem nadużyć dopuściła się Jodi Montgomery, także zajmująca się sprawami Spears za zgodą sądu i jej prawnika. Stoi to w sprzeczności z zeznaniami piosenkarki, która wyraźnie wskazywała na ojca jako osobę, która najbardziej ogranicza jej prawa. To przerzucanie win na pewno cały proces jeszcze wydłuży.

Jednocześnie w powszechnej ocenie jakąkolwiek zmianę w statusie piosenkarki utrudnia fakt, że reprezentuje ją Samuel D. Ingham III, którego sama nie wybrała. Przydzielono jej adwokata w 2008 r. – na początku funkcjonowania ubezwłasnowolnienia. Reprezentując Spears, Ingham zarobił ok. 3 mln dol. Jak zwracają uwagę postronni obserwatorzy, w jego interesie nie jest ani szybkie załatwienie sprawy, ani doprowadzenie do sytuacji, w której Britney miałaby dostać nowego adwokata albo prawo do wymiany obecnego.

Co więcej, Spears zaznaczyła, że nie była do końca informowana o wszystkich prawnych możliwościach, jakie ma, a adwokat przestrzegał ją przed ujawnianiem prywatnych szczegółów kurateli. Środowisko prawnicze zaskoczyła też reakcja Inghama na zeznanie Spears – wyznał, że jest nimi zszokowany, nie miał pojęcia, co powie w sądzie. Jak słusznie zauważają eksperci, rzadko się zdarza, by prawnik nie omówił z klientką dokładnie, co przedstawi w kluczowym dla sprawy zeznaniu.

Czytaj też: Uwolnić Britney? W porządku, ale niech nie robią tego media

Ubezwłasnowolnienie. Problem USA

Choć przed Britney Spears jeszcze daleka droga, to mimo niekorzystnego dla niej wyroku widać już pewne pozytywne zmiany. Po długim milczeniu na temat stanu jej zdrowia wypowiedział się jej były mąż Kevin Federline, stwierdzając, że jeśli wyjście z ubezwłasnowolnienia jest dla niej najlepsze, to w pełni ją popiera. Głos zabrała też jej młodsza siostra Jamie Lynn Spears. Wyjawiła, że choć nie wypowiadała się na ten temat publicznie (dopóki nie zrobiła tego sama Britney), to od lat wspierała ją w staraniach o zmianę sytuacji prawnej. To o tyle ważne, że osoby z bliskiego otoczenia Spears mogłyby być świadkami nadużyć i wiedzą najlepiej, czy poradzi sobie bez nadzoru.

Zeznania Britney postawiły jej sprawę w zupełnie nowym świetle, ale niczego nie zakończyły. Przed nią jeszcze wiele rozpraw, zeznań i prawnych przeszkód. Jednocześnie – zgodnie z przewidywaniami – już dziś postrzega się tę sprawę jako najważniejszy punkt w rozmowie o ubezwłasnowolnieniu. Nie ma jednoznacznych danych, ile osób w Stanach podlega tego typu kontroli. Szacunki mówią o 1–3 mln. Brak jasnych procedur, a także fakt, że na sprawowaniu opieki nad osobą ubezwłasnowolnioną wciąż można zarobić (co przykład Spears pokazuje), sprawia, że zmiana prawa niekoniecznie leży w czyimkolwiek interesie.

Czytaj też: „Moda na brzydotę”. O co chodzi w tej gorącej dyskusji?

Świat głośniej o Britney Spears

Po zeznaniach Spears głos zabrały też osoby działające na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Tak daleko idące pozbawienie praw obywatelskich osoby cierpiącej na zaburzenia psychiczne jest zdaniem wielu aktywistów przejawem daleko posuniętej dyskryminacji. Pojawienie się tego komentarza w dyskusji może pomóc i piosenkarce, i wielu innym osobom w podobnej sytuacji.

Decyzja sądu, żeby nie zmieniać na razie sposobu sprawowania nadzoru nad Spears, osłabiła nieco entuzjazm tych, którzy byli przekonani, że sprawa zakończy się szybko. Pewne jest natomiast, że zyskała międzynarodowy rozgłos. A to daje nadzieję, że cały proces odzyskiwania przez Spears niezależności zostanie przeprowadzony otwarcie i z należytą starannością.

Czytaj też: Paparazzi patrzy

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Sinéad O’Connor: historia zniszczonej kariery

W dzisiejszej gorącej debacie o „kulturze unieważniania” warto pamiętać o historii. Książkowe wspomnienia Sinéad O’Connor nie pozostawiają wątpliwości, że ją unieważniono całkiem skutecznie.

Bartek Chaciński
20.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną