Gorączka przedoscarowa. „Polityka” typuje faworytów. „Grzesznicy” zgarną wszystko?
Trzymając kciuki za dwoje nominowanych Polaków – kostiumografkę Małgorzatę Turżańską („Hamnet”) i autora krótkometrażowej animacji Macieja Szczerbowskiego („The Girl Who Cried Pearls”) – w tegorocznym wyścigu o najbardziej prestiżowe laury filmowe najwięcej emocji budzi pojedynek między „Grzesznikami” a „Jedną bitwą po drugiej”. Estetycznie i tematycznie bardzo od siebie odległe, reprezentują zupełnie odmienne strategie zdobywania sympatii widzów.
Pierwszy jest radykalnym spektaklem o bluesie i wampirach. Podejmując wątek dziedzictwa winy i nierozliczonej rasistowskiej przeszłości Ameryki, spotkał się z ogromnym uznaniem zwłaszcza wśród Afroamerykanów. Drugi to dynamiczne kino akcji, a zarazem autorska satyra polityczna, analizująca wpływ teorii spiskowych na świadomość kolejnych pokoleń aktywistów pragnących walczyć z systemem. Oba wnoszą ciekawy punkt widzenia m.in. na rolę przemocy i rodziny i mogą być traktowane jako przewrotne komentarze do kreowanej przez Trumpa napiętej rzeczywistości.
Najlepszy film
Rekordowa liczba nominacji „Grzeszników” (16) jednoznacznie dowodzi, że produkcja Ryana Cooglera została doceniona przez całe środowisko. Potwierdzeniem tego są nagrody poszczególnych gildii – co zwykle bywa najbardziej wiarygodnym sygnałem w walce o główną statuetkę. Do tego dochodzi rzadko spotykane połączenie sukcesu frekwencyjnego z ambicjami artystycznymi: opowieść o przemocy rasowej i historii amerykańskiego Południa została opowiedziana w formie hybrydowego horroru, musicalu i dramatu historycznego.