Międzynarodowe Czytanie

Fragment książki: „Świat po apokalipsie”

Apokalipsa może się wydawać doświadczeniem pogrążającym wszystkich w bezdennej rozpaczy. Ale reakcje są bardzo różne.

Wraz z warszawskim Teatrem Studio redakcja „Polityki” proponuje swoistą alternatywę – lub uzupełnienie – do czytanych podczas Narodowego Czytania „nowel polskich”. Wyboru książek dokonało jury, w którego skład weszli: filozofka Agata Bielik-Robson, pisarka Małgorzata Rejmer, zastępca dyrektora Teatru Studio Tomasz Plata oraz nasi redakcyjni koledzy Justyna Sobolewska i Edwin Bendyk. Jedną z naszych propozycji jest książka „Świat po apokalipsie. Społeczeństwo w świetle postapokaliptycznych tekstów kultury popularnej”, której fragment publikujemy poniżej.

***

mat. pr.Świat po apokalipsie, okładka

Teksty postapo opisują jednak nie tylko społeczne funkcje i dysfunkcje alkoholu, ale również pokazują, jak samotny bohater mierzy się z samym sobą. W świecie postapokaliptycznym samotność jest czasami poszukiwanym luksusem (na przykład w zatłoczonych schronach przeciwatomowych, jak w pesymistycznym Obi-oba), a czasami ciężarem człowieka pozbawionego towarzystwa (dialogi prowadzone przez głównego bohatera z manekinami w Jestem legendą) lub chowającego się przed innymi, stanowiącymi śmiertelne zagrożenie (jak na początku filmu Ostatnia walka). W każdym z tych przypadków alkohol nie tylko uśmierza ból i łagodzi depresję, ale również ułatwia egzystencjalne zmagania z samym sobą. Samotne picie jest silnie osadzone w kulturze popularnej. Jego interpretacji, ale i racjonalizacji służą liczne przysłowia i anegdoty.

Apokalipsa może się wydawać doświadczeniem pogrążającym wszystkich w bezdennej rozpaczy. Ale reakcje są bardzo różne. Niektórzy czują się wreszcie naprawdę wolni od społecznych przymusów. Inni zachowują optymizm mimo wszystko, poświęcając się odbudowie cywilizacji. Ocaleni w postapo są różni – tak jak ludzie przed apokalipsą. W świecie przed zagładą bez problemu odnajdziemy bohaterów rozdzieranych rozpaczą, topiących smutki w alkoholu, a w świecie postapo subarytów folgujących wszelkim swym potrzebom i rozkoszujących się życiem – mimo świadomości końca ludzkości (jak popijający szampana na wyspie z placówką meteorologiczną bohater ekranizacji Ostatniego brzegu Julian Osborne). Alkohol może być przerywnikiem w pracy, jak w naszej codzienności: „Po okresie szatańskiej euforii Fallera ogarniała chandra. Pił wtedy na umór szczurówkę, pyszną nalewkę na mysich ogonkach, i nie lubił nikogo oglądać”. Wczuwając się w egzystencjalne lęki bohatera świata po apokalipsie odnajdujemy podobną strukturę uczuć i emocji jak przed katastrofą. Człowiek mierzy się przy kieliszku ze sobą w każdej sytuacji. Gdy subiektywny świat się rozpada, stan świata realnego nie ma znaczenia. Apokalipsa może wręcz uradować chorego na duszy, tchnąć w niego nowe życie.

Zmaganie się ze sobą to naturalnie także wyciszanie burzy myśli, otępianie się, redukcja nadmiernej złożoności naszego wewnętrznego świata. Preapokaliptyczna codzienność „społeczeństwa spektaklu” wypełniała czas bohaterów tysiącem mało znaczących czynności, „tititainment”, konsumpcją zapychającą percepcję bez konieczności nadmiernego wysiłku interpretacyjnego. Świat po apokalipsie przestaje bombardować zmysły ludzi nieskończonością bodźców. Trzeba zmierzyć się ze swą narracją tożsamościową. Dla wielu to zbyt wielkie wyzwanie egzystencjalne. Stąd alkohol jako „reduktor” nadmiernej kompleksowości życia wewnętrznego. W pierwszej części Matrixa jedna z postaci pyta głównego bohatera Neo: „Chcesz… się napić?”. „Pewnie” – odpowiada Neo bez wahania. Superbohater krztusi się jednak napitkiem. „Dobry, co?” – pyta z uśmiechem towarzysz. „Pędzi go Buldożer. W dwóch celach… do mycia silników i zabijania neuronów”.

Choć mało który tekst postapo poświęca wiele uwagi zmianie struktury i znaczenia czasu społecznego (nawet jeśli opisuje kilka wieków postapokaliptycznego świata, jak głośna i nagradzana Kantyczka dla Leibowitza), to jednak mieszkańcy świata po apokalipsie muszą zrewidować nie tylko sposoby ustalania i mierzenia czasu, lecz także jego wypełniania. W wielu przypadkach świat postapo pełen jest codziennego mozołu, walki o pożywienie od świtu do zmierzchu, jak w przypadku bohaterki dokudramy BBC. Ocaleni niczym chłopi pańszczyźniani zredukowani zostają do podstawowych funkcji życiowych. W takich sytuacjach alkohol staje się naturalnie – jak na dziewiętnastowiecznej wsi polskiej – antydepresantem, sposobem na ucieczkę od okrucieństwa codziennego bezmyślnego mozołu. Ale w innych tekstach ludzie mają za dużo czasu – dotyczy to zwłaszcza ocalonych w schronach lub na innych wysepkach cywilizacji na morzu zniszczenia. Wtedy alkohol staje się także wehikułem czasu, pozwalającym oddalić się od codziennej nudy i zwątpienia.

Analizując libacje alkoholowe w postapokaliptycznym świecie, sporo możemy się dowiedzieć o współczesnych. Nie tylko o codziennych mechanizmach więziotwórczych i transgresyjnych, ale również o wykluczonych społecznie alkoholikach zamkniętych w światach, które sfilmowane, mogłyby stać się bez cyfrowej obróbki częścią filmu postapo. Jak zauważył jeden z bohaterów: „Kolejny raz odniosłem wrażenie, że w Zonie może mnie zabić nie tylko mutant czy anomalia, ale także marskość wątroby”. Śledząc postapokaliptyczne fabuły, możemy zatem lepiej zrozumieć „prawdziwych stalkerów” podróżujących po zdewastowanych osiedlach, fabrykach i kopalniach, walczących o przetrwanie w codziennej i conocnej walce bezdomnych.

Lech M. Nijakowski, „Świat po apokalipsie. Społeczeństwo w świetle postapokaliptycznych tekstów kultury popularnej”, Wydawnictwo Scholar

Przeczytaj inne fragmenty z dwudziestki wybranych przez nas książek »

.mat. pr..

Reklama

Czytaj także

Historia

Hiroszima i Nagasaki – trauma Japonii

Ameryka przeczytała opis skutków zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę dopiero w rok po fakcie. Dla Japończyków to symbol narodowego męczeństwa. Wolą jednak nie rozpamiętywać, jaka droga zaprowadziła Japonię ku tragedii.

Adam Szostkiewicz
06.08.2020
Reklama