Chiny chcą organizować igrzyska sportowe

Chiny pompują piłkę
Zachodni futbol przeżywa kryzys finansowy? Nic nie szkodzi, w Chinach już czekają – z ofertami organizacji europejskich superpucharów i kolosalnymi pensjami.
Mecz towarzyski na stadionie w Szanghaju, od lewej: Tao Jin (tyłem) oraz Javier Hernández, Paul Scholes i Shinji Kagawa z Manchesteru United.
Reuters/Carlos Barria/Forum

Mecz towarzyski na stadionie w Szanghaju, od lewej: Tao Jin (tyłem) oraz Javier Hernández, Paul Scholes i Shinji Kagawa z Manchesteru United.

12 mln dol. wynosi domniemana pensja najnowszej gwiazdy Shanghai Shenhua Didiera Drogby. Zespół sięgał dwa razy po mistrzostwo Chin i tylko raz (jak do tej pory) Drogba rozwalił swoją szafkę w szatni, wściekły na fatalną grę swoich kolegów.
AP/Fotolink

12 mln dol. wynosi domniemana pensja najnowszej gwiazdy Shanghai Shenhua Didiera Drogby. Zespół sięgał dwa razy po mistrzostwo Chin i tylko raz (jak do tej pory) Drogba rozwalił swoją szafkę w szatni, wściekły na fatalną grę swoich kolegów.

Tegoroczny Superpuchar Niemiec rozegrano 12 sierpnia w Monachium. Ale już następny najprawdopodobniej odbędzie się w Chinach. Zwolennikiem pomysłu jest prezes Bayernu Monachium Karl-Heinz Rummenigge, a popiera go między innymi szef Bundesligi Christian Seifert. Ostateczna decyzja zapadnie w najbliższych miesiącach, ale szanse na to, że dwie najlepsze drużyny zza Odry zmierzą się na Dalekim Wschodzie, są duże. Tym bardziej że Niemcy wcale nie będą na tym polu pionierami.

Stosowne umowy z Chińczykami podpisali już Hiszpanie, którzy rozegrają w Pekinie pięć kolejnych Superpucharów. Trzykrotnie, także w tym roku, zrobili to już Włosi. W dodatku na początku sierpnia władze Interu Mediolan ogłosiły, że chińska firma budowlana – ta sama, która ma do 2017 r. wznieść dla drużyny nowy stadion, by nie musiała już dzielić zasłużonego San Siro z lokalnym rywalem – wykupiła 15 proc. akcji klubu, stając się jego drugim największym udziałowcem.

Azjaci śmiało poczynają sobie też na najbogatszym futbolowym rynku świata, lidze angielskiej. Trzy lata temu biznesmen z Hongkongu Carson Yeung kupił Birmingham City. Niedługo później Chińczycy próbowali też przejąć Liverpool i chociaż operacja zakończyła się fiaskiem, działacze z Państwa Środka nie składają broni. W lipcu, zaledwie miesiąc po zdobyciu gola, który dał Chelsea zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów, dwukrotny król strzelców Premier League Didier Drogba wylądował w Szanghaju, gdzie przez następne trzy lata będzie grał dla miejscowej drużyny.

Kapitan Wybrzeża Kości Słoniowej na brak znajomych twarzy nie będzie w Chinach narzekać. W klubie partneruje mu Nicolas Anelka, legendarny napastnik francuskiej reprezentacji, trenerem jeszcze do niedawna był Jean Tigana, wcześniej szkoleniowiec między innymi Olympique’u Lyon, AS Monaco i Fulham, którego w kwietniu zastąpił Sergio Batista, były trener reprezentacji Argentyny. Jego rodak Darío Conca, w 2009 r. i 2010 r. wybierany na najlepszego piłkarza ligi brazylijskiej, reprezentuje barwy Guangzhou Evergrande. A ten zespół z kolei szkoli Marcello Lippi, mający na koncie zdobycie mistrzostwa świata z Włochami w 2006 r. Lokalni rywale drużyny z Kantonu, Guangzhou R&F, niedawno odkupili od angielskiego Blackburn napastnika Yakubu, trzeciego najskuteczniejszego strzelca w historii reprezentacji Nigerii.

Chociaż były zawodnik Chelsea twierdzi, że szuka w Chinach nowych wyzwań, mało kto ma wątpliwości – za transferem stoją względy finansowe. Lokalne przepisy mówią, że każda drużyna może mieć w swoim składzie najwyżej czterech obcokrajowców, z czego jeden musi być obowiązkowo Azjatą. Działacze wypełniają więc niewielkie limity, kusząc zagraniczne gwiazdy kolosalnymi pensjami. Darío Conca zarabia rocznie 10,4 mln dol. więcej niż Cristiano Ronaldo w Realu Madryt czy Leo Messi w Barcelonie. Wysokość kontraktu Drogby nie została ujawniona, ale nieoficjalnie mówi się aż o 300 tys. dol. na tydzień.

Wbrew pozorom luminarze zachodnich lig patrzą na tę sytuację z nadzieją, a nie lękiem.

Transmisyjne eldorado

Corinthians to małe państwo z prężną gospodarką. Drużyna z Săo Paulo ma kilkadziesiąt milionów kibiców w samej tylko Brazylii, jest warta pół miliarda dolarów, a rocznie zarabia ich ponad 130 mln. W zeszłym roku niemal odkupiła od Manchester City Carlosa Téveza za 40 mln funtów, takie stawki oferował w zasadzie tylko Real Madryt, znany z rozrzutności. Dlatego styczniowa konferencja prasowa, na której klub ogłosił zakup Chen Zhizhao, na pierwszy rzut oka wydawała się kuriozalna: 23-latek jest solidnym zawodnikiem, ale lepszych i młodszych niż on są na miejscu tysiące. Wątpliwości rozwiał odpowiedzialny za transfer menedżer Flávio Pires: „Jeśli to wypali, będzie o nas głośno w kraju, który zamieszkuje ponad miliard osób” – tłumaczył w rozmowie z dziennikiem „O Globo”.

Brazylijczycy chcą najwyraźniej powtórzyć sukces, jaki wcześniej osiągnęli na Dalekim Wschodzie Amerykanie. Chociaż koszykówka była przez lata jednym z najpopularniejszych sportów w Chinach, NBA nie cieszyła się tu szczególnym zainteresowaniem. Ale kiedy w 2002 r. Yao Ming został pierwszym w historii zagranicznym zawodnikiem wybranym z numerem 1 w amerykańskim drafcie, miejscowi kibice oszaleli. Mecze z udziałem idola regularnie przyciągały przed telewizory 30 mln fanów, a spotkanie, w którym naprzeciw niego stanął rodak Yi Jianlian, obejrzało 100 mln.

Na początku tego roku wybuchła kolejna koszykówkomania, chociaż jej bohater Jeremy Lin urodził się w Stanach, a z pochodzenia jest Tajwańczykiem. Na wyspie transmisje z meczów nagle zanotowały dziesięciokrotny wzrost popularności, na kontynencie „Jeremy Lin” stało się najpopularniejszym hasłem w wyszukiwarkach internetowych, a jego konto na Weibo, miejscowym odpowiedniku Twittera, ma już prawie 3 mln fanów.

Chiny stały się drugim największym rynkiem dla NBA poza Stanami Zjednoczonymi, połowa zysków wypracowywanych za granicą pochodzi właśnie stąd, a Goldman Sachs szacuje wartość spółki NBA China na 2,3 mld dol.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną