Ludzie i style

Polki pną się po drabinie Google

Google Google Forum
Agnieszka Hryniewicz-Bieniek została w lipcu globalnym dyrektorem Google for Startups. Wcześniej w strukturach tego działu awansowała Marta Krupińska.
Marta KrupińskaMarek Wiśniewski/Puls Biznesu/Forum Marta Krupińska
Agnieszka Hryniewicz-BieniekArch. pryw. Agnieszka Hryniewicz-Bieniek

Google for Startups został powołany do wspierania rozwoju początkujących firm na całym świecie. Google dostarcza im swoje technologie, łączy z inwestorami, wspiera rozwój, ale może też łowić ciekawe pomysły i prawdziwe start-upowe perełki. Koncern do tej pory stworzył sieć siedmiu kampusów, które pełnią funkcję ośrodków wsparcia młodych przedsiębiorców: Tokio, Tel Awiw, São Paulo, Madryt, Londyn, Seul i Warszawa, choć skala ich oddziaływania jest szersza i obejmuje w sumie 125 krajów. Internetowy gigant traktuje tę inicjatywę bardzo poważnie, bo przełomowe pomysły nie rodzą się dziś w garażach, ale właśnie w inkubatorach dla start-upów.

Czytaj także: Hej, Google, będziesz grzeczniejszy?

Polki awansują w Google

Agnieszka Hryniewicz-Bieniek do tej pory kierowała polskim oddziałem Google. Teraz przejęła stery w całym Google for Startups, więc będą jej podlegać szefowie wszystkich lokalizacji, w tym Marta Krupińska, która kilka miesięcy temu przejęła władzę w londyńskim oddziale.

Awans Hryniewicz-Bieniek to także duży skok dla samej Warszawy. Menedżerka będzie właśnie stąd nadzorowała funkcjonowanie całej sieci. Naszą stolicę poznają więc nawet te osoby z branży, które do tej pory nie widziały tutaj większego potencjału na rynku start-upów. Informacja odbiła się szerokim echem i nie brakuje opinii, że to transfer roku w branży technologicznej. Google jest rakietą, na której wystrzeliła już niejedna firma. Współpraca z właścicielem popularnej wyszukiwarki, systemu operacyjnego Android i producentem znanych aplikacji jest marzeniem wielu młodych innowatorów, którzy chcieliby zostać kolejnym Jobsem albo Zuckerbergiem.

Czytaj także: Na 20. urodziny Google zaprasza do świata, w którym nie trzeba myśleć

Świat nowych technologii docenia talent Polek i Polaków

Podobne awanse są dobre dla naszych przedsiębiorców, bo biznes opiera się na relacjach, a dzięki takim osobom łatwiej nam nawigować po międzynarodowych rynkach – podkreśla Tomasz Rudolf, współtwórca i prezes The Heart, korporacyjnego centrum innowacji.

Polacy od wielu lat pną się po szczeblach kariery w międzynarodowych korporacjach technologicznych, nawet tak znanych jak Google. Inni z powodzeniem rozwijają swoje własne przedsiębiorstwa, a później są dostrzegani przez potentatów, którzy szukają na rynku świeżego spojrzenia. Przykładem jest Marta Krupińska, która wbrew pozorom niekoniecznie najbardziej znana jest z tego, że kieruje Google for Startups w Londynie. Polka jest współzałożycielką firmy Azimo, umożliwiającej szybkie i tanie przelewy międzynarodowe. Start-up został założony w 2012 r. właśnie w londyńskiej przestrzeni Google. Magazyn „Forbes” nagrodził jej wyczyny miejscami w rankingach „30 under 30” i „60 Female Tech Executives”.

To sygnał, że Polki są utalentowanymi i cenionymi menedżerkami, co jest szalenie istotne, bo branża start-upowa na świecie kładzie duży nacisk na różnorodność, zwłaszcza na stanowiskach kierowniczych. Panie stają się mimowolnie ambasadorkami naszej branży, w szczególności Agnieszka, bo jej decyzja o pozostaniu w Warszawie i uczynieniu z niej centrum dowodzenia dla Google for Startups może przyciągnąć zainteresowanie zagranicznych inwestorów, którzy dotychczas nie przyglądali się Polsce – mówi Paweł Michalski, partner w klubie inwestorów prywatnych COBIN Angels.

Czytaj także: Apple ucieka na boki. Idzie w usługi, strach się bać?

Polska wciąż w technologicznej drugiej (albo trzeciej) lidze

Polki z Google nie są jedynymi cenionymi zarządzającymi w branży technologicznej. Przykładów wielkich karier jest wiele, a pierwszy z brzegu to choćby Wojciech Zaremba, 30-latek z Kluczborka, współzałożyciel OpenAI, firmy opracowującej rozwiązania bazujące na sztucznej inteligencji. Zaremba znalazł się na globalnej liście 35 największych innowatorów w wieku poniżej 35 lat, którą stworzył prestiżowy magazyn „MIT Technology Review”. Błędem byłoby jednak utożsamianie głośnych awansów z potęgą i mniemanie, że jesteśmy technologicznym niebem. Widać nas na mapie, ale nie jesteśmy jeszcze pierwszym kierunkiem podróży dla inwestorów poszukujących młodych, perspektywicznych firm.

Osobiście uważam, że Polska to wciąż druga, a nawet trzecia liga w branży start-upowej. Jesteśmy młodym rynkiem i nie powinniśmy się tego wstydzić. Mottem Berlina było przez wiele lat „arm aber sexy”, czyli „biedny, ale seksowny”. Dziś są w TOP3 w Europie pod względem infrastruktury start-upowej. W przypadku Berlina to efekt wytrwałej pracy wszystkich, którym zależy na rozwoju młodych firm, w tym sfery publicznej. Wierzę, że jesteśmy w stanie szybko awansować w tej lidze, ale wymaga to sporej ilości pracy – uważa Paweł Michalski.

Czytaj także: Kiedy wszystko będzie inteligentne?

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Nie każdy archeolog to Indiana Jones

Popkulturowy obraz archeologa awanturnika umacnia przekonanie, że ich głównym zadaniem jest odkrywanie skarbów. Ten fałsz fatalnie odbija się na wiedzy o przeszłości.

Agnieszka Krzemińska
27.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną