Ludzie i style

Pożegnanie Piszczka i popis Lewandowskiego

Łukasz Piszczek podczas mundialu w Rosji w 2018 r. Łukasz Piszczek podczas mundialu w Rosji w 2018 r. MAXIM SHEMETOV / Forum
Polacy wygrali ze Słowenią 3 : 2 w ostatnim meczu eliminacji do Euro 2020.

Zanim do tego doszło, scenariusz wydarzeń na Stadionie Narodowym w Warszawie kilka razy się załamywał.

Pożegnanie chłopaka z Goczałkowic

Jego bardzo istotnym punktem było pożegnanie z reprezentacją Łukasza Piszczka. Umowa była taka, że 66. występ w kadrze potrwa pół godziny. Plany trzeba było zmienić, bo już po kilku minutach z boiska ze złamanym nosem musiał zejść Kamil Glik. Niebezpiecznie byłoby wykorzystać dwie z trzech możliwych zmian w ciągu 30 minut i dlatego Piszczek żegnał się kwadrans później, niż planowano.

Na pewno scenariusz nie przewidywał również, że po huknięciu nie do obrony przez Sebastiana Szymańskiego zaraz na początku meczu, Słoweńcy po kilku minutach wyrównają i później po kolejnej stracie jeszcze raz to zrobią. Za trzecim razem już im się to nie udało. Dlatego trener Jerzy Brzęczek mógł się cieszyć po końcowym gwizdku.

Łukasz Piszczek miał bodaj jedną szansę, żeby strzelić gola głową. To się nie powiodło, ale i tak zapamiętamy chłopaka z Goczałkowic jako świetnego piłkarza i człowieka. Z okazji pożegnalnych uroczystości koledzy, trenerzy, działacze i kibice prześcigali się w jego komplementowaniu. I chyba na wszystkie pochwały Piszczek zasłużył.

Czytaj też: Mała Borussia w Goczałkowicach-Zdroju

Spory wstyd

Wróćmy jednak do tego, co działo się na stadionie. A było to czasami nieprzewidywalne z powodu beznadziejnej murawy. Równa, zielona trawa okazała się nieosiągalną sztuką dla tych, którzy byli za to odpowiedzialni. Spory wstyd.

Trawa nie przeszkodziła na szczęście Robertowi Lewandowskiemu, bez którego trudno byłoby o wygraną. Drugi gol był całkowicie jego zasługą. Przebił się przez trójkę czy czwórkę Słoweńców i strzelił nie do obrony nawet przez Jana Oblaka. Trzecia bramka to też jego popis. Wyprowadził w pole kilku rywali, sprytnie podał, a Kamil Grosicki i Jacek Góralski nie mieli już kłopotów z dokończeniem dzieła.

Zwycięskie eliminacje za nami. Plan minimum wykonany, ale ani wczoraj , ani wcześniej we wszystkich pozostałych potyczkach reprezentacja nie pokazała, że będzie się liczyć podczas Euro 2020. Były krótsze lub dłuższe momenty ( z przewagą tych pierwszych), które napawały nadzieją na dobre czasy. Ale trudno jest sobie wyobrazić wyrównany, może nawet zwycięski mecz z którymś z potentatów. Jesteśmy co najwyżej średniakami. Można mieć wrażenie, że grupa solidnych, czasami nawet świetnych zawodników po złożeniu ich w zespół traci na wartości. Nie bez powodu Robert Lewandowski cieszył się w bardzo stonowany sposób i podkreślał potrzebę intensywnej pracy.

Czytaj też: Polska piłka to produkt futbolopodobny

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną