Ludzie i style

Dobranoc, panie Gąbko. Nasza Klasa przeszła do historii

Nasza Klasa już jako nk.pl Nasza Klasa już jako nk.pl mat. pr.
27 lipca 2021 r. zakończył działalność serwis społecznościowy nk.pl. Znany niegdyś jako „Nasza Klasa”, zrewolucjonizował polski internet.

Historia polskiego internetu w pigułce – w latach 90. tworzyli go profesjonaliści i pasjonaci; na przełomie wieków dołączyła do niego młodzież zaludniająca czaty i blogosferę. Sieć była pełna hobbystów i fetyszystów; zwykli użytkownicy traktowali ją czysto użytkowo – można tu było znaleźć newsy i informacje oraz błyskawicznie się komunikować.

Dominowała anonimowość – raz, że pozwalała wymyślić swoją sieciową personę, która nie musiała w ogóle mieć związku z realem, dwa, że przydawała się przy emocjonujących dyskusjach, w których nie obowiązywały żadne zasady. Symbolizował to słynny obrazek, na którym pies korzystający z komputera mówi do kolegi: „W internecie nikt nie wie, że jesteś psem”.

Tymczasem w listopadzie 2006 r. wystartowała nasza-klasa.pl. Strona, która – wzorem amerykańskiego serwisu Classmates czy pierwotnej wersji Facebooka (zrzeszającego absolwentów Harvardu) – miała być tworzonym przez użytkowników katalogiem byłych uczniów polskich podstawówek, liceów itd. Nie liczyło się zainteresowanie czy hobby, a sam człowiek – i ludzie, których znał. Nasza Klasa była jednym z elementów rewolucji mediów społecznościowych.

Czytaj też: Historie internetów

Tak się bawi nasza klasa

Na sukces założonego przez kilku studentów portalu złożyło się kilka czynników – po pierwsze, trafili w okienko, zanim polskim rynkiem zainteresowali się wielcy internetowi gracze. Po drugie, doskonała nazwa, nawiązująca zapewne do słynnej piosenki Jacka Kaczmarskiego. Po trzecie – nostalgia, jeden z najsilniejszych współczesnych narkotyków, chętnie wykorzystywany przez branżę reklamową czy Hollywood. W czasach mediów społecznościowych towarem stały się ludzkie wspomnienia. Po czwarte – internetową rewolucję napędzały tradycyjne media, zachwycone nie tylko mobilizacją użytkowników, ale i sukcesem (w tym finansowym) młodych polskich programistów.

Brzmi to cynicznie, ale przecież serwis dostarczał autentycznych wzruszeń. Szczególnie dla stroniących do tej pory od sieci starszych internautów, którzy zyskali możliwość odbudowania więzi zerwanych nieraz przed dekadami. Ktoś odnalazł miłość ze szkolnej ławki, w sieci i mediach krążyły anegdoty o rozwodach spowodowanych przez portal. Temat był tak gorący, że zajęli się nim artyści. W śląskim szlagierze „Nasz klasa S” Mirosław Jędrowski opisywał spotkanie po latach inspirowane portalem („Założysz konto, no i zacznie się / Kochanie, prosza, dziś zaloguj mnie”) – dawni koledzy wyrośli i dorośli („Richard chopina jak tyn wielki dąb / Marek we gymbie ci mo złoty ząb”), ale bawią się doskonale („O-o-o szalalala, heja bawi się nasza klasa / Szalalala heja, tak się bawi nasza klasa”). Piosenkę pt. „Tak się bawi nasza klasa” zaprezentował w Opolu zespół Leszcze – serwis urasta w niej do wehikułu czasu przenoszącego w szczęśliwsze i proste dni: „Nagle masz 16 lat / Nagle wstecz pojechał świat / Nagle w oku kręci łezka / W planie lekcji jest imprezka”.

Nie wszyscy decydowali się założyć konto w portalu – np. osoby, które nie patrzyły na szkolne czasy przez gogle nostalgii, ale wspominały traumatyczne przeżycia – pamięć o przemocy ze strony rówieśników czy nauczycieli była silniejsza od chęci sprawdzenia, kto przytył, kto wyłysiał, a komu urodziła się gromadka dzieci.

Czytaj też: To nie jest internet dla brzydkich i biednych ludzi

Smutny koniec Pana Gąbki

A kiedy wszyscy się już odnaleźli i powspominali, skończył się miesiąc miodowy i zaczęło zwykłe życie. Nowy internet polegał na tym, żeby się nim dzielić na bieżąco – pokazywać zdjęcia z wakacji, fotki samochodów, dzieci, zwierząt i obiadów. Anonimowe awatary zostały zastąpione przez wypucowane profile użytkowników prezentujących nie prawdziwą, ale „lepszą” wersję siebie. Co gorsza, można było dowiedzieć się o dawnych i obecnych znajomych więcej, niż byśmy chcieli – np. jakie mają poglądy polityczne. Media społecznościowe zmieniły sposób, w jaki rozmawia się o życiu, polityce i całej reszcie – dysputy znane dotąd z „u cioci na imieninach” trafiły do internetowego mainstreamu. Nasza Klasa utorowała drogę Facebookowi i innym drapieżnym portalom, które nie tylko handlowały danymi użytkowników, ale pozwalały na manipulowanie nimi przez precyzyjnie kierowane reklamy i fake newsy.

Nasza Klasa pierwszy raz skończyła się w 2010 r., gdy zamieniła się w nk.pl – portal z ambicjami gonienia Facebooka. Było to działanie skazane na porażkę – batalię z globalnymi gigantami w Polsce wygrały nieliczne firmy lokalne. Sztandarowym produktem, który dał sobie radę, jest Allegro. Powstało, zanim eBay zainteresował się naszym rynkiem. Tylko że Allegro oferuje bardzo prostą usługę, to konkretne narzędzie służące do kupna i sprzedaży.

Czytaj też: Co się stało naszą klasą

Tymczasem Facebook czy Nasza Klasa operują w zupełnie wirtualnych obszarach. Zajmują się wspomnieniami, nostalgią, relacjami międzyludzkimi. Organizują przestrzeń, w której przyjemnie jest przebywać. Facebook jest non stop rozwijany: żeby zatrzymać swoich użytkowników, żeby dostarczać im coraz więcej endorfin – wyścig zbrojeń, w którym mniejsi gracze bez wsparcia w postaci globalnego (lub lokalnego, ale olbrzymiego, jak rosyjski czy chiński) rynku nie mają szans. Los nk.pl przypominał nieco los komunikatora Gadu Gadu – w pogoni za próbami monetyzacji oba serwisy odeszły od swojej podstawowej funkcji, aż stały się nieprzyjemne w użyciu. GG powróciło z cyfrowych zaświatów jako prosty komunikator, nk.pl dokończyła żywota jako platforma gier.

Pozostaną wspomnienia – zarówno tamtych wzruszeń przy odnajdywaniu dawnych koleżanek i kolegów, jak i denerwującego pana Gąbki (maskotki portalu) czy komunikatora zwanego Śledzikiem. I tej złotej chwili na polskim rynku internetowym, gdy można było zbić kokosy na rodzimej wersji zagranicznego pomysłu na serwis.

Czytaj też: Czym jest wirtualny snobizm?

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Taktyka stanu wyjątkowego i bezwzględnych pushbacków nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Łukaszenka nadal prowadzi swój sabotaż, a nawet go nasila. Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Renata Lis
23.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną