Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Ludzie i style

Znak szlopu

Świat zalewa szlop i cyfrowa breja. Objaśniamy nowe słowa

Podobno w zeszłym roku łączna długość tekstów wygenerowanych przez AI przekroczyła tę stworzoną przez ludzi. Podobno w zeszłym roku łączna długość tekstów wygenerowanych przez AI przekroczyła tę stworzoną przez ludzi. AMA/Shutterstock AI
Internet zaczyna przypominać zalew powtarzalnych, generowanych przez AI treści, które jedni nazywają „szlopem”, a inni po prostu cyfrową breją.

O zjawisku AI slop pisaliśmy tu już rok temu, a w rubryce Wiral co rusz opowiadamy o jakimś slopie, posługując się też polskim określeniem: breja AI. Podobno w zeszłym roku łączna długość tekstów wygenerowanych przez AI przekroczyła tę stworzoną przez ludzi, co jeden z komentatorów na platformie X skwitował: „Zaleje nas breja AI slopu, na powierzchni którego będą dryfować tylko nieliczni, używający własnego rozumu”. Hasło „breja” przyjmuje się jednak powoli i doczekało się konkurencji: słowa „szlop”, w którym spolszczenia angielskiego terminu dokonaliśmy, zamieniając „s” na „sz” (jak sztuczna inteligencja), choć zarazem wygląda trochę jak „slop” zapisany po węgiersku (a wszyscy jesteśmy ostatnio trochę bardziej Węgrami).

W social mediach już się pojawia, w zdaniach takich jak „Nie no, gra wygląda jak szlop”. Hasło weszło też do słownika miejski.pl z definicją „Uwłaczające określenie na sztuczną inteligencję lub treść przez nią wygenerowaną”. Ten, kto definicję napisał, nie sprecyzował, komu ma to słowo uwłaczać: samej AI, jej twórcom czy ludziom, którzy efekty jej działania puszczają dalej – jak Donald Trump, bo amerykański prezydent wydaje się jednym z najbardziej zaangażowanych w promocję efektów działania najdroższej amerykańskiej technologii, czyli np. obrazków ze sobą w roli Chrystusa.

Czytaj też: Gwiazdy PRL w filmach AI.

Polityka 18.2026 (3562) z dnia 28.04.2026; Ludzie i Style; s. 119
Oryginalny tytuł tekstu: "Znak szlopu"
Reklama