Moje miasto

Parki na topie

10 najlepszych parków rzeźby w polskich miastach

Rzeźba Mateja Franka, Park Hestii w Sopocie. Rzeźba Mateja Franka, Park Hestii w Sopocie. Hestia
Na świecie parki rzeźby są popularne i często spotykane. Powoli przekonują się do nich także mieszkańcy polskich miast. Teraz ten proces przekonywania się powinien przyspieszyć.
„Fontanna w postaci Sylwii” Pawła Althamera w Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie.Bartosz Stawiarski „Fontanna w postaci Sylwii” Pawła Althamera w Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie.
„Stalowy Golem” Davida Cernego przy al. Marcinkowskiego w Poznaniu.Tomasz Kamiński/Agencja Gazeta „Stalowy Golem” Davida Cernego przy al. Marcinkowskiego w Poznaniu.
Kielce – budowa instalacji autorstwa Ludwiki Ogorzelec „Taniec Czarownic”.Piotr Polak/PAP Kielce – budowa instalacji autorstwa Ludwiki Ogorzelec „Taniec Czarownic”.

Poniższy tekst ukazał się w cyklu „Portrety Miast” w POLITYCE w 2014 r.

Od pół roku w Parku Rzeźby w Warszawie stoją „Mieszczanie z Bródna” autorstwa Pawła Althamera i grupy wolontariuszy. Pracę stworzono z różnych, na ogół dość nietrwałych, materiałów i pokazywano okresowo. W zeszłym roku „Mieszczanie” odlani w metalu stanęli już na stałe. W tym samym czasie w sopockim parku Hestii pojawił się neon-instalacja Katarzyny Kimak, a na placu Artystów w Kielcach stanął „Zjadacz kurzu” Jakuba Bąkowskiego – artystyczna instalacja, w której umieszczone zostało urządzenie monitorujące stan zanieczyszczenia powietrza w mieście, a równocześnie to powietrze oczyszczające. Po zimie w parkach rzeźby zaczną pojawiać się nowe instalacje.

Pomysł, by naturę łączyć ze sztuką, a kontemplowanie przyrody z kontemplowaniem rzeźb, jest niemal tak stary jak cywilizacja. Przyroda zasadniczo się przez ten czas nie zmieniła – w każdym razie nie tak mocno jak sztuka. Klasyczne popiersia, posągi, antyczne biusty czy splątane kompozycje postaci zastąpione zostały sztuką współczesną. Zmieniły się też warunki: parki rzeźby walczą o uwagę widza z pomnikami, ławeczkami, muralami czy graffiti. I radzą sobie coraz lepiej.

Trudno zliczyć wszelkie projekty artystyczne tworzone na świecie pod hasłem parku czy ogrodu rzeźb. Do tego stopnia, że wyspecjalizowane w sztuce lub turystyce portale regularnie tworzą przeróżne listy „top ten” zbierające najciekawsze tego typu przedsięwzięcia w Europie, Azji, Ameryce czy w poszczególnych krajach. Ba, zdarzyło mi się nawet natrafić na zestaw 10 najlepszych parków rzeźby w Los Angeles. Czyli tylu, ilu my (nieco nawet naciągając konwencję) możemy doliczyć się w całej Polsce. Praktycznie każde większe miasto w USA ma co najmniej jeden własny i z reguły imponujący rozmachem, jak na Amerykę przystało, park rzeźby. Z pierwszorzędnymi, takimi jak Storm King w Lower Hudson (100 rzeźb, 500 ha) czy Donald Kendall Sculpture Garden pod Nowym Jorkiem (45 rzeźb, za to takich tuzów sztuki, jak Henry Moore, Max Ernst, Alberto Giacometti, Auguste Rodin czy Joan Miró).

W Europie liderzy są trzej. Najstarszy (tworzony od 1907 r.) i chyba najsłynniejszy – monograficzny Vigelandsparken w Oslo, z 210 kamiennymi rzeźbami – przedstawiającymi łącznie 600 postaci – autorstwa Gustava Vigelanda. Po drugie, Yorkshire Sculpture Park koło Leeds, ponad 200-hektarowy, znajdujący się na terenie XVIII-wiecznej posiadłości. Miejsce to nieprzypadkowe, bo w jego pobliżu urodziło się dwoje najsłynniejszych brytyjskich rzeźbiarzy – Henry Moore oraz Barbara Hepworth – i ich prace w okazałej reprezentacji są główną atrakcją parku. Ale zgromadzono tam także prace takich luminarzy sztuki, jak Magdalena Abakanowicz, Dennis Oppenheim czy Niki de Saint Phalle. I wreszcie Europas Park pod Wilnem, działający od 26 lat, a założony z inicjatywy rzeźbiarza Gintarasa Karosasa. To jedna z głównych atrakcji turystycznych Litwy, z kolejną plejadą gwiazd sztuki: Sol le Wittem oraz Abakanowicz i Oppenheimem. W sumie blisko 100 dzieł twórców z 27 krajów świata.

Poniższa polska dziesiątka to nie tyle „top ten”, ile lista niemal kompletna, bo parki rzeźby to u nas ciągle rzecz wyjątkowa. Warto zauważyć, że na dziesięć takich lokalizacji aż trzy znajdują się w Poznaniu, a kolejna – pod Poznaniem. I tylko dwa przedsięwzięcia są utrzymywane za publiczne pieniądze (Orońsko i Warszawa). Dodatkowo większość z poniższych przedsięwzięć powstała w ostatnich latach, co dobrze rokuje na przyszłość.

Park Centrum Rzeźby w Orońsku. Już sama nazwa instytucji i jej historia (istnieje blisko 50 lat) zobowiązują. W pięknym, rozległym zespole pałacowo-parkowym pod Radomiem (dawna posiadłość słynnego malarza Józefa Brandta) wkomponowano już w pejzaż około 90 rzeźb i instalacji artystycznych. Wędrując ścieżkami, można się tu natknąć na prace takich mistrzów, jak Magdalena Abakanowicz, Wojciech Fangor, Teresa Murak, Gustaw Zemła czy Jarosław Kozakiewicz, a z obcokrajowców – Tony Cragg i – włączony ostatnio do ekspozycji – Thorsten Goldberg. Co ważne, profesjonalny zespół dba o poziom wystawianych prac, ale też od czasu do czasu odmienia ekspozycję, by wracając po jakimś czasie do Orońska, widz mógł czuć się zaskoczony. Dla podróżujących krajową „siódemką”, a gotowych na chwilę przyrodniczo-artystycznych doznań, to obowiązkowy przystanek na kawę i spacer.

Park Rzeźby na Bródnie w Warszawie. Przedsięwzięcie Muzeum Sztuki Nowoczesnej z widocznym międzynarodowym sznytem i silnie zaznaczoną osobowością jego pomysłodawcy Pawła Althamera. To zresztą bardzo w stylu tego twórcy, by artystyczny projekt umieścić pośrodku blokowiska, które z kulturą raczej się nie kojarzy. Od 2009 r. powstało kilkanaście prac, choć nie wszystkie możemy podziwiać, przedsięwzięcie Honoraty Martin „Zadomowienie” (2015 r.) miało bowiem charakter performatywny i efemeryczny, zaś praca słynnego Olafura Eliassona po okresie wypożyczenia wróciła do artysty. Z kolei instalacja dźwiękowa „Nie jesteś sam” Susan Philipsz bardziej nadaje się do słuchania, niż oglądania, zaś „Do odnalezienia” Ai Weiweia, zakopany głęboko w ziemi, jest właściwie konceptem, a nie obiektem do oglądania. „Drabinkę” Nika Kosmasa łatwo przeoczyć, bo przypomina sprzęt gimnastyczny, natomiast „Toguna” Youssoufa Dara – wiatę chroniącą przed deszczem. Jednak inne prace (np. „Anioł Stróż” Romana Stańczaka, „Bródno” Jensa Haaninga czy domek Rirkrita Tiravaniji) wprost zachęcają do oglądania, podziwiania i kontemplowania.

Elbląg. W połowie lat 60. dwóch twórców, Marian Bogusz i Gerard Kwiatkowski, powołało tu do życia Biennale Form Przestrzennych, mające być wzorcowym przykładem współpracy twórców i środowisk robotniczych. Z sojuszu klas niewiele wyszło, ale dzieła, które artyści projektowali, a wykonywali robotnicy miejscowej fabryki Zamech, pozostały. Sporo, bo około 50. Wszystkie z elementów metalowych. Niestety, przez kolejne dziesięciolecia władze miasta niespecjalnie dbały, by to niezwykłe dziedzictwo otrzymało odpowiednią oprawę. Rzeźby są więc rozrzucone po mieście, w różnych, niekiedy przypadkowych, lokalizacjach, a miłośnik sztuki musi włożyć sporo wysiłku w ich odnalezienie, niekiedy w gęstych krzakach. A jest czego szukać, bo zachowały się prace czołówki awangardy polskich rzeźbiarzy, m.in. Magdaleny Abakanowicz, Edwarda Krasińskiego, Jerzego Jarnuszkiewicza, Henryka Stażewskiego, Katarzyny Kobro.

Sztuka w przestrzeni publicznej. Kielce. Bardzo interesujące przedsięwzięcie miejscowych przedsiębiorców Doroty i Tomasza Tworków. To właściwie rotacyjny park rzeźby, każdego roku (od 2009 r.) w przestrzeni publicznej miasta instalowana jest jedna praca, by z czasem ustąpić miejsca kolejnej. Zaczęło się od monumentalnej „Wędrówki ludzi żelaznych” Zbigniewa Frąckiewicza, później pojawiały się – zawsze efektowne i pełne rozmachu, anektujące plac Artystów – realizacje m.in. Leona Tarasewicza, Ludwiki Ogorzelec, Adama Garnka, Roberta Kuśmirowskiego, Sylwestra Ambroziaka. W ubiegłym roku już nie pojedynczą pracę, ale wielką artystyczną publiczną akcję „Nomada”, zogniskowaną wokół relokowanej żydowskiej bożnicy, przygotował Paweł Althamer. Z udziałem m.in. Joanny Rajkowskiej (zasadziła w Kielcach mały gaj palmowy), Artura Żmijewskiego (na dwóch 36-metrowych zwojach namalował własną Torę), Mai Gordon, Marka Cecuły.

Visual Park. Poznań. Powstał w 2012 r., dotychczas liczy 11 prac i co roku wzbogaca się o kolejne. O poziom artystyczny i różnorodność form zgromadzonych w parku dba (skutecznie) zasłużona galeria poznańska ABC. Organizatorzy pomyśleli o tym, by rzeźby i instalacje zostały opisane w sposób pozwalający skonfrontować się z nimi osobom niemającym ze sztuką nic wspólnego. Są więc przy pracach tabliczki z komentarzami, a w centralnym punkcie parku można pobrać bezpłatny informator-przewodnik po parku.

Jest to o tyle istotne, że mieści się on na publicznym kąpielisku nad Jeziorem Strzeszyńskim. Chętnym proponuję więc zwiedzanie raczej poza letnim sezonem i weekendami. Chyba że w kontemplacji nie przeszkadza im wszechobecne: gwar, zapach kiełbasek z grilla, muzyka disco polo i konkurencja rubensowskich ciał wypoczywających tam masowo rodaków.

TZSP Poznań. Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych w Poznaniu, jako jedyne w kraju, nie budowało klasycznej kolekcji sztuki współczesnej, ale całą energię (i fundusze) wkładało we włączanie sztuki w przestrzeń Poznania. Przyjęto koncepcję rozproszenia tej sztuki po całym mieście, co oczywiście osłabia jej wyraz i sprawia, że o klasycznym parku rzeźby nie ma mowy, ale ze społecznego punktu widzenia jest zrozumiałe. Kto jednak przyjmie, że sam Poznań jest takim parkiem rzeźby i włoży w to trochę wysiłku, to może mieć sporą satysfakcję, oglądając prace Krzysztofa Sołowieja, Andrzeja Banachowicza i Magdaleny Abakanowicz na Cytadeli, dwóch wybitnych europejskich twórców Heinza Macka i Davida Cernego w al. Marcinkowskiego, ale też realizacje zdobiące lotnisko Ławica (Maciej Kurak, Piotr Kurka) i kilka innych miejsc. Trzeba dodać, że wszystko to było możliwe w dużym stopniu dzięki zaangażowaniu (także finansowemu) Piotra Voelkela.

Stary Browar. Poznań. Właściwie nie park, tylko centrum handlowe. Ale warte dostrzeżenia. Zakochana w sztuce Grażyna Kulczyk wypełniła przestrzeń między butikami sztuką: pracami Igora Mitoraja, Piotra Kurki, Leona Tarasewicza, na czele z monumentalną, zawieszoną w powietrzu instalacją „Umbra” Opertusa Lunuli. Sprzedając Stary Browar, zgodziła się na bezterminowe wypożyczenie wszystkich tych dzieł, by pozostały tam, gdzie były. A komu mało, może odwiedzić przylegający do centrum butikowy Blow Up Hotel, który dalej należy do Grażyny Kulczyk i w którego lobby zobaczyć można kolejne atrakcyjne dzieła z jej kolekcji.

Park Hestii. Sopot. Projekt perspektywiczny. Znana firma ubezpieczeniowa najpierw zafundowała sobie ulice swego imienia, a w zeszłym roku także park na granicy Sopotu i Gdańska. Sztuka ma się w nim pojawiać stopniowo i będą to nie tylko rzeźby. Rozpoczęto od muralu znanego malarza Jarosława Flicińskiego. Wygląda jednak na to, że w dalszym rozwoju parku sponsor tego przedsięwzięcia będzie chciał promować inną własną inicjatywę, czyli konkurs „Artystyczna Podróż Hestii”, bo dwie kolejne prace w parku sygnują jego laureaci: Matej Frank z rzeźbą „Przestrzenie” i Katarzyna Kimak z instalacją-neonem „Człowiek rodzi się na nowo”.

Europejski Park Rzeźby. Pabianice. Istnieje od sześciu lat na… polu golfowym w Pabianicach, a powstał z inicjatywy małżeństwa miejscowych biznesmenów Anny i Arkadiusza Majsterków. Największym sukcesem tego miejsca była plenerowa wystawa czasowa Magdaleny Abakanowicz. Ale wydaje się, że fundatorom nie chodzi o spektakularne rzeźbiarskie nazwiska, bardziej o połączenie golfa ze sztuką i stworzenie pomiędzy dołkami artystycznego klimatu.

Rzeźb jest kilkanaście. Z artystycznego punktu widzenia są zróżnicowane, ale stworzyli je artyści z różnych krajów, co uzasadnia nazwę miejsca. Zróżnicowane też są pod każdym innym względem. Od abstrakcji geometrycznej do prac figuratywnych, od marmuru, przez drewno, po beton. I od kameralnych po monumentalnego, górującego nad golfowymi pagórkami „Wtulonego” Tomasza Koclęgi. Pomimo nobilitującego zdawałoby się otoczenia jedną z prac skradziono, inną – uszkodzono. Może dlatego, że park może zwiedzać każdy, a nie tylko towarzystwo z kijami golfowymi w ręku.

Park Hanny i Jarosława Przyborowskich. Wojnowo. Kolejny projekt perspektywiczny, podobnie jak w Pabianicach i Kielcach, realizowany za prywatne pieniądze poznańskich biznesmenów, tym razem w ich ogrodowych włościach w malutkiej podpoznańskiej wiosce. Na razie stanęły dwie rzeźby, świadczące jednak o dość wysokiej poprzeczce, jaką zawiesili sobie gospodarze, znani zresztą rodzimi kolekcjonerzy współczesnej sztuki. To rzeźba Moniki Sosnowskiej oraz instalacja z obszaru op-artu Mikołaja Grospierre’a. Na lokalizację czekają też zakupione już rzeźby Pawła Althamera, pochodzące z obszernej instalacji, jaką przygotował on na Biennale Sztuki w Wenecji w 2013 r. Znając determinację kolekcjonerów, może to być ciekawe przedsięwzięcie.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

A gdyby internet przestał działać...

Z internetu korzysta już prawie połowa ludzkości. Co by się stało, gdyby pewnego dnia przestał działać?

Edwin Bendyk, Piotr Rutkowski
16.04.2019
Reklama