Moje miasto

Mieszkańcy Warmii badają swoje niemieckie korzenie

Archiwalne zdjęcie Olsztyna Archiwalne zdjęcie Olsztyna photokrzysztof.blogspot.com / •
Dziś na Warmii i Mazurach nie ma porządnego podręcznika historii regionalnej ani programów edukacji. Fundacja Borussia nadrabia te zaległości.

Właśnie takie momenty jak 100-lecie niepodległości Polski pokazują, jak złożona i niejednoznaczna jest nasza historia – nasza, czyli obecnych mieszkańców Warmii i Mazur, południowej części Prus Wschodnich, które w 1918 roku pozostawały w granicach państwa niemieckiego. Po 1945 roku doszło tu do prawie całkowitej wymiany ludności. Dziś społeczność regionu tworzą Polacy, potomkowie repatriantów z dawnych Kresów Wschodnich, lecz także przybysze z Polski Centralnej, Warmiacy i Mazurzy o niemieckich korzeniach, potomkowie Ukraińców przesiedlonych w ramach akcji „Wisła”, ale także inne mniejszości narodowe i etniczne. Dla każdej z tych grup rok 1918 oznacza co innego, jak zatem świętować taki jubileusz?

Te i podobne pytania zadajemy sobie od 1990 roku, od kiedy powstała Borussia, stowarzyszenie założone w Olsztynie, dziś stolicy Warmii i Mazur, przez Roberta Trabę i Kazimierza Brakonieckiego. Byliśmy jedną z pierwszych organizacji obywatelskich powstałych na fali przemian ustrojowych, które stawiały nieoczywiste wówczas pytania o przeszłość lokalną, indywidualną i zbiorową pamięć o niej, o otaczający nas „obcy” krajobraz kulturowy i losy dawnych mieszkańców: Niemców, Warmiaków, Mazurów, Żydów.

Opowieść o współczesnych mieszkańcach Warmii i Mazur

Były i są to nadal – choć nie dla wszystkich jest to zrozumiałe – tak naprawdę pytania o przyszłość. Przyszłość naszą, obecnych mieszkańców, i przyszłość naszego regionu. Na te pytania próbowaliśmy jednocześnie szukać odpowiedzi. Jedną z nich był „otwarty regionalizm” (Robert Traba), postulujący aktywną postawę obywatelską, inicjujący dialog między tradycją miejsca a odziedziczoną pamięcią rodzinną, szanujący odmienność.

„Otwarty regionalizm” praktykowaliśmy w borussiańskich działaniach w dialogu z naszymi sąsiadami z zachodu i wschodu. Czy nasze pytania i odpowiedzi zostały zrozumiane? Jaką opowieść o nas, współczesnych mieszkańcach Warmii i Mazur, tworzymy dzisiaj? Czy nie bacząc na sprzeczności między narracją o przeszłości regionu a narracją o przeszłości narodowej, potrafimy zbudować opowieść o miejscu, w którym żyjemy?

My w Olsztynie próbujemy to robić – w naszym Domu Mendelsohna (dawnym żydowskim domu oczyszczenia, zaprojektowanym przez Ericha Mendelsohna, wyremontowanym i zaadaptowanym przez Borussię do nowej funkcji – jako Centrum Dialogu Międzykulturowego – służy od pięciu lat jako miejsce edukacji obywatelskiej, kultury niezależnej, przypominając o dawnych mieszkańcach Olsztyna) chcemy w tym roku zaproponować mieszkańcom Olsztyna cykl „Wolność zobowiązuje” – zaprosimy na obchody jubileuszu niepodległości Polski, lecz będziemy także świętować 100-lecie uzyskania przez kobiety praw wyborczych.

Przypomnimy także rok 1938, gdy podczas nocy pogromów tutaj, w dawnych Prusach Wschodnich, płonęły synagogi. To także akapit historii naszego regionu, który z wielu powodów jest mniej znany. Nie sposób zapomnieć także o rocznicy 1968 roku.

Jak zbudować świadomość regionalną?

Mamy świadomość, że nasze działania edukacyjne, kulturotwórcze, integrujące społeczność wokół wartości regionalnych nie docierają do wszystkich. Szczególnie dzisiaj widać dość dobrze, że z naszą narracją o historii regionu, odmienności jego przestrzeni kulturowej oraz o naszej roli – nie tylko jako jej mieszkańców, ale jej „współsukcesorów” (Robert Traba) – nie jesteśmy w tzw. mainstreamie. To efekt ostatnich 29 lat, w których organizacje obywatelskie nie uzyskały realnego wpływu na żadną z dziedzin: ani na edukację, ani na kulturę. Kolejnym rządzącym oraz samorządom zabrakło wyobraźni i odwagi, by III sektor traktować jak realnego partnera.

Dlatego dziś na Warmii i Mazurach nie ma ani porządnego podręcznika historii regionalnej, ani programów edukacji regionalnej dla dzieci i młodzieży. Z drugiej strony mamy wiele aktywnych, działających lokalnie stowarzyszeń i zaangażowanych osób i wierzę, że – podobnie jak Borussia – będą nadal działać na rzecz budowania świadomości regionalnej.

Co ważniejsze, mamy także wiele osób, które interesują się, a wręcz pasjonują dziejami regionu, odkrywają ją dla siebie, inspirują się historią miejsc, aktywnie uczestniczą w działaniach „Borussii” i podobnych organizacji obywatelskich. Przywołam przykłady z ostatnich tygodni.

Od jesieni ubiegłego roku wspólnie z Galerią Sztuki BWA realizowaliśmy projekt „Galeria Starego Olsztyna” – był on finansowany ze środków gminy Olsztyn w ramach Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego na rok 2017. Przestrzenią ekspozycyjną „Galerii” było miasto – historyczne pocztówki sprzed stu lat i zdjęcia powojennego Olsztyna prezentowaliśmy na murze aresztu śledczego w centrum miasta i na przystankach tramwajowych. Prezentacji zdjęć towarzyszyły m.in. warsztaty dla dzieci i młodzieży oraz „Tramwajowe podróże przez historię Olsztyna”, specjalne przejazdy tramwajem, połączone z opowieścią o dziejach miasta i jego najciekawszych zabytkach. Zainteresowanie mieszkańców Olsztyna tymi działaniami przerosło nasze oczekiwania. Usłyszeliśmy wiele pozytywnych głosów i pochwał.

Historia lokalna zamiast narracji narodowej

I drugi przykład z ubiegłego tygodnia – do Domu Mendelsohna zaprosiliśmy 15 lutego z wykładem dr Magdalenę Sachę, kulturoznawczynię z Uniwersytetu Gdańskiego, która zbadała współczesne narracje związane z Kortowem. Kortowo to znany w całej Polsce kampus akademicki, uchodzący za jeden z najpiękniejszych w kraju. Nie wszyscy wiedzą, że od 1886 roku mieścił się tam zakład psychiatryczny dla niemieckiej prowincji Prusy Wschodnie, a w czasie II wojny światowej doszło tam do tragicznych wydarzeń, kiedy zginęli pacjenci i personel zakładu. Na spotkanie z dr Sachą przybyło do Domu Mendelsohna tak wiele osób, że zabrakło nam miejsc siedzących. Dyskusji o pamięci i niepamięci o przedwojennym Kortowie nie było końca.

Dzieje się to, mimo iż obecna atmosfera polityczna w kraju, gdy dominuje narracja narodowa, nie sprzyja odkrywaniu historii lokalnej – w naszym przypadku niepolskiej. Okazuje się jednak, że jesteśmy nie tylko mieszkańcami Warmii i Mazur, lecz także obywatelami tego regionu!

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Klasyki Polityki

Jak dzieci odczuwają i rozumieją ból?

Jeszcze na początku lat 80. uważano, że noworodki w ogóle nie odczuwają bólu! A ponieważ nie potrafią werbalnie wyrazić tego, co czują, nie dbano o ich komfort w szpitalach.

Paweł Walewski
08.08.1998
Reklama