Moje miasto

Rodzice i dzieci, małżonkowie i rodzeństwo na listach wyborczych

Do zachodniopomorskiego sejmiku ponownie kandyduje szefowa Kancelarii Prezydenta Halina Szymańska. Do zachodniopomorskiego sejmiku ponownie kandyduje szefowa Kancelarii Prezydenta Halina Szymańska. Kancelarii Prezydenta RP / materiały prasowe
Do sejmików, rad miast i dzielnic startuje liczne grono kandydatów o znanych nazwiskach. A także wysocy urzędnicy państwowi.

W wyborach samorządowych startują członkowie rodzin znanych polityków i innych celebrytów: rodzice i małżonkowie, rodzeństwo i dzieci. Kandydatami są także osoby sprawujące inne ważne funkcje w państwie.

Ludzie prezydenta...

Do zachodniopomorskiego sejmiku z listy PiS startują szefowa kancelarii prezydenta Halina Szymańska i jej zastępca Paweł Mucha. Oboje są już radnymi w tym sejmiku i chcą reelekcji. „Jestem niezwykle dumny, że od 12 lat mam Państwa poparcie, aby skutecznie zabiegać jako radny o dobro Pomorza Zachodniego" – napisał na Facebooku Mucha, który radnym jest od 2006 r.

Nasi rozmówcy z kancelarii zastanawiają się, jak można łączyć pracę radnego z tak ważnymi funkcjami w Pałacu. Z kolei radni z zachodniopomorskiego tłumaczą, że sejmikowa aktywność Muchy i Szymańskiej jest „dość ograniczona i bardzo podstawowa”.

Szymańska została szefową kancelarii Dudy, gdy jej poprzedniczka Małgorzata Sadurska odeszła do PZU. Jest postacią z rubieży dużej polityki i nawet niektórzy posłowie PiS nie pamiętają jej nazwiska. Mucha podlega Szymańskiej w kancelarii, ale już w sejmiku to ona podlega jemu (Mucha jest szefem klubu sejmikowych radnych).

Nie jest tajemnicą, że Szymańska od kilku miesięcy szuka pracy poza kancelarią. Ostatnio miała nadzieję na posadę ministra rolnictwa po Krzysztofie Jurgielu, ale wygrał z nią Jan Ardanowski. Niektórzy informatorzy twierdzą, że Szymańska i tak może nie dotrwać do końca kadencji w kancelarii, a zastąpi ją właśnie Mucha.

...i jego ojciec

Ojciec prezydenta Jan Duda będzie „jedynką” listy PiS do sejmiku wojewódzkiego w Krakowie. Duda już od czterech lat jest radnym sejmiku małopolskiego (w poprzednich wyborach uzyskał jeden z najlepszych wyników, ponad 27 tys. głosów). Pracuje na dwóch uczelniach: w krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej oraz Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Tarnowie. Ponadto ojciec prezydenta od dwóch lat zasiada w Radzie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, nadzorowanej przez ministra nauki Jarosława Gowina. Jan Duda został tam rekomendowany przez Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Ojciec prezydenta dał się poznać jako zwolennik spiskowych teorii smoleńskich (brał udział w konferencjach organizowanych przez ekspertów Antoniego Macierewicza), przeciwnik in vitro oraz doradca w sprawach rodziny i wychowywania dzieci. W czasie spotkania mężczyzn św. Józefa w Krakowie dowodził, że „nie ma lepszego kursu na chłopca niż częsta spowiedź. Dobrą szkołą dla chłopców jest też ministrantura. Ona daje kilka rzeczy: porządne środowisko, kontakt stały z praktykami religijnymi i obycie z kuchnią Kościoła”.

Kołodziejski na dwa etaty

O reelekcję na stanowisko radnego sejmiku mazowieckiego stara się Witold Kołodziejski, który jednocześnie od 2016 r. jest przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Kołodziejski nie przyjmuje do wiadomości, że łączenie polityki z funkcją kontroli mediów jest niedopuszczalne.

Konstytucja jasno mówi (w art. 214), że „członek KRRIT nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z godnością pełnionej funkcji”. Dlatego Kołodziejski zrezygnował z członkostwa w PiS, ale w klubie radnych pozostał i startuje z list tej partii. Prawnicy nie są zgodni co do oceny sytuacji szefa KRRiT. Nawet jeśli nie łamie prawa, to łączenie funkcji budzi zastrzeżenia etyczne.

Wiceminister i kuzyn żony

Wiadomo, że nie można łączyć funkcji wiceministra i prezydenta miasta. Jeśli więc Wojciech Skurkiewicz wygra wybory na prezydenta Radomia, odda tekę wiceministra obrony narodowej. Ten poseł PiS przez wiele lat był dziennikarzem lokalnego katolickiego radia.

Prowadziłem cotygodniowe rozmowy z lokalnymi działaczami, jako pierwszy zapraszałem do studia Ewę Kopacz i tak też poznałem Marka Suskiego, lidera PiS w okręgu – wspomina. Pod koniec 2005 r., za pierwszych rządów PiS, ktoś z partii zaproponował mu, by został rzecznikiem Lasów Państwowych. – Wiedziałem, że na zawsze muszę pożegnać się z dziennikarstwem, bo bycie rzecznikiem wiązało mnie politycznie z PiS. Potem w 2006 r. zostałem radnym i czułem, że powinienem lojalnie wstąpić do partii, która we mnie zainwestowała.

Wtedy jego kariera nabrała rozpędu: w wieku 36 lat został jednym z najmłodszych senatorów PiS, i to dwa razy, a w ostatnich wyborach, jak mówią w partii, „awansował do Sejmu” i został wiceministrem w MON. PiS bardzo zależy na tym, aby odbić Radom z rąk PO. Wygraną prezydenta Radosława Witkowskiego w poprzednich wyborach Marek Suski, szef lokalnych struktur, potraktował osobiście.

W Radomiu zapewne dojdzie do drugiej tury, w której Skurkiewicz zmierzy się z Witkowskim. Urzędujący prezydent ma w sondażach kilkuprocentową przewagę, ale partia Kaczyńskiego robi wiele, by pomóc Skurkiewiczowi. Rząd obiecał zainwestować 500 mln zł w radomskie lotnisko, a sam premier Morawiecki w ostatnich dniach pofatygował się do Radomia. Skurkiewiczowi zaszkodzić jednak może afera radomska, w którą zamieszani są nie tylko lokalni działacze PiS, ale też były prezydent miasta, a dziś poseł Andrzej Kosztowniak.

O mandat radnego do rady miasta Radomia stara się Łukasz Podlewski, kuzyn żony Skurkiwicza. Choć w polityce to absolutny debiutant, dostał jedynkę na liście wyborczej. Szybko jednak się uczy od partyjnych kolegów, bo jak oni powtarza, że wygrana kandydata PiS oznacza deszcz pieniędzy, który spłynie na to miasto.

„Radomianie potrafią myśleć pragmatycznie. Tylko jeden z kandydatów jest obecnie wiceministrem, zna się ze wszystkimi ministrami, wszystkie propozycje programowe przedyskutował ze swoimi kolegami w rządzie, ma na to zabezpieczone środki i obietnicę, że te środki będą tutaj pozyskane” – mówił Podlewski o Skurkiewiczu w regionalnej telewizji.

Matki, synowie...

Kiedy Andrzej Gołota schował się w cień, wyszła z niego jego matka. Bożena Gołota będzie ubiegać się o mandat radnej na warszawskim Śródmieściu z list PSL. Należy do partii od 21 lat, choć do tej pory nie udzielała się publicznie. „Wartości PSL są mi najbliższe. Cenię m.in. Władysława Kosiniaka-Kamysza i Jakuba Stefaniaka, to świetni, młodzi, ambitni politycy” – mówiła „Super Expressowi”. Ale w wyborach prezydenckich wybrałaby raczej Andrzeja Dudę. „Duda to konkretny polityk, wie, co robi, co mówi i dobrze na tym wychodzi. Podoba mi się jego prezydentura, choć jest trochę najpewniej kierowany przez Kaczyńskiego” – oceniła.

Jako radna zapowiada pomoc dla warszawskich seniorów. Pierwszy projekt: „Emerytura bez podatku”. Syn Andrzej ma w kampanii wyborczej wspierać matkę, ale jedynie „duchowo”.

Kandydatem PiS na prezydenta Siedlec jest syn ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego – Karol Tchórzewski. Ma 43 lata i od zawsze związany jest z partią. Z list PiS w 2006 r. został radnym mazowieckiego sejmiku i jest nim do dzisiaj. Od 2014 r. pełni tam funkcję wiceprzewodniczącego komisji budżetu i finansów. Głośno zrobiło się o nim dwa lata temu, kiedy obejmował stanowisko prezesa Przedsiębiorstwa Energetycznego w Siedlcach, czyli miejskiej elektrociepłowni. Jego kandydaturę rekomendował dotychczasowy prezydent Siedlec Wojciech Kudelski, członek PiS.

To kolejny syn ministra energii, który robi karierę w sferze publicznej. Najstarszy Mateusz Tchórzewski został szefem rady nadzorczej spółki kontrolowanej przez Agencję Rozwoju Przemysłu, a – jak donosił w lutym „Newsweek” – Konrad Tchórzewski kieruje w PZU biurem analizy zgodności inwestycyjnej.

...i córki

Do pomorskiego sejmiku kandydują córki dwóch znanych polityków. Po pierwsze, Anna Cymańska z Solidarnej Polski, córka posła Tadeusza Cymańskiego. Ma 28 lat, nigdy nie próbowała swoich sił w polityce.

„Mam piątkę dzieci, ale to Marta ma największe predyspozycje na samorządowca. Jest komunikatywna i pracowita. Nie jest zaangażowana partyjnie, jej poglądy są zbieżne z moimi. Potrafi prowadzić polemikę, aktywnie uczestniczyć w dyskusji. Jest po filologii angielskiej, zaczęła kolejne studia na stosunkach międzynarodowych, pracuje w dużej firmie. Jeżeli moje nazwisko może jej pomóc i będzie atutem, to mogę być tylko zadowolony” – tak zachwalał córkę w WP.pl Tadeusz Cymański. W 2014 r. do Parlamentu Europejskiego startował też syn Cymańskiego Mateusz.

Do pomorskiego sejmiku z list Platformy kandyduje córka wicemarszałka Senatu Bogdana Borusewicza (PO) i Aliny Pieńkowskiej, słynnej działaczki opozycyjnej w PRL – Kinga Borusewicz. Skończyła pedagogikę specjalną, zawodowo zajmuje się promocją. „Jest aktywna społecznie, ale z dystansem patrzę na jej działalność polityczną. Niech zobaczy, jaki to jest niełatwy kawałek chleba” – mówi Bogdan Borusewicz.

Jej kandydaturę wymyślił były starosta wejherowski Józef Reszke. Najpierw odmówiła, ale później razem z ojcem uznała, że przyszedł czas na działanie. W sejmiku pomorskim chciałaby zajmować się transportem publicznym, głównie kolejowym, oraz ścieżkami rowerowymi.

Żona i siostra

Do tej pory nie zaangażowały się w politykę, ale obie stwierdziły, że teraz przyszedł i na nie czas. Żona posła PiS Iwona Mularczyk startuje w wyścigu o fotel prezydenta Nowego Sącza, a najstarsza z rodzeństwa Morawieckich siostra premiera Anna Morawiecka chce zająć gabinet burmistrza Obornik Śląskich. Choć obie zarzekają się, że prowadzą odrębną działalność od ważnych dla nich mężczyzn, to liczą na premię za nazwisko.

„Jestem z Bielan” – z takim hasłem wyborczym w wyborach do rady dzielnicy startuje Dominika Kalisz, żona Ryszarda Kalisza. Para mieszka na warszawskich Młocinach, oboje są prawnikami. Do tej pory z polityką kojarzył się przede wszystkim Ryszard – był szefem kancelarii prezydenta za czasów Aleksandra Kwaśniewskiego, ministrem spraw wewnętrznych i administracji, przez kilka kadencji posłem.

Jak przyznała w jednym z wywiadów, Dominika Kalisz „zabroniła” mężowi kandydować w wyborach na prezydenta w Warszawie, mimo że otrzymał taką propozycję. Ona sama zapewnia, że nie ma ambicji, by wejść do dużej polityki, chce skupić się na dzielnicy – m.in. obronie terenów zielonych przed deweloperami, przedłużeniem ścieżki rowerowej wzdłuż Wisły do granicy z Łomiankami, budowie nowych placów zabaw dla dzieci, remontach już istniejących.

„Nie mam kompleksów. Do wszystkiego w życiu doszłam sama, studiowałam we Francji, zostałam adwokatem, kończę pisać doktorat z prawa rodzinnego i aktywnie pracuję zawodowo w kancelarii” – mówiła w wywiadzie dla „Faktu”. Dominika Kalisz startuje z trzeciego miejsca na liście Obywatelskiego Komitetu „Razem dla Bielan”, założonego przez byłego polityka SLD Grzegorza Pietruczuka, obecnego wiceburmistrza Bielan.

W wyborach samorządowych startują również żony dziennikarzy TVP – obie z list PiS. „Jestem dość pyskata” – ogłosiła Lucyna Klein-Klarenbach w wywiadzie dla WP.pl, odpowiadając na pytanie, dlaczego zdecydowała się wystartować w wyborach do rady dzielnicy w Wawrze z list PiS. Jej mąż Adrian Klarenbach prowadzi m.in. program „Minęła 20”.

Z kolei Elżbieta Gmyz-Wrotnowska, prywatnie żona korespondenta TVP w Berlinie, jest kandydatką PiS do stołecznej rady na warszawskim Mokotowie. Na co dzień pracuje w Narodowym Centrum Kultury jako zastępca dyrektora ds. projektów edukacyjnych, jest też kierownikiem warszawskiej Galerii Kordegarda.

Każdy może być politykiem?

Czy można być jednocześnie dziennikarzem i politykiem? Bogna Bender-Motyka, na co dzień dziennikarka TVP, startuje w wyborach z list PiS do sejmiku województwa lubelskiego. Jak pisał „Dziennik Wschodni”, choć na czas kampanii wzięła bezpłatny urlop, nadal zajmowała się przygotowaniem reportażu i była wpisana w grafik prac redakcyjnych. Co ciekawe, jest także pełnomocnikiem Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry w województwie lubelskim. To nie pierwszy jej start w wyborach – w 2014 r. bezskutecznie ubiegała się o mandat w sejmiku, a rok później w wyborach parlamentarnych.

Rolę radcy prawnego, kandydata do Sądu Najwyższego oraz radnego chce godzić też Piotr Sokal, który walczy z list PiS o mandat w radzie miasta w Jastrzębiu-Zdroju. Jak podała „Gazeta Wyborcza”, w latach 2015–17 trzykrotnie bezskutecznie startował w konkursach do sądu rejonowego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego, a ostatnio zgłosił się do Sądu Najwyższego – chce objąć stanowisko sędziego w Izbie Cywilnej.

Reklama

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama