Nauka

Straszył in vitro, będzie konsultantem. Zła zmiana w polskiej genetyce

Czy Zarząd Polskiego Towarzystwa Genetyki Człowieka w ogóle został o tej zmianie poinformowany? Czy Zarząd Polskiego Towarzystwa Genetyki Człowieka w ogóle został o tej zmianie poinformowany? Thorsten Kempe / PantherMedia
Trudno zrozumieć decyzję ministra zdrowia, który obsadza w roli doradcy w jednej z najbardziej wrażliwych dziedzin medycznych naukowca o tak jednoznacznych poglądach. Prof. Kochański to m.in. ekspert episkopatu ds. bioetycznych i przeciwnik in vitro.

Jeśli wiele osób nie wyobrażało sobie na stanowisku ministra zdrowia prof. Bogdana Chazana, który nazywa środki antykoncepcyjne rakotwórczymi, to będzie musiało zaakceptować prof. Andrzeja Kochańskiego w roli nowego Krajowego Konsultanta ds. Genetyki Klinicznej. Właśnie odwołano z tej funkcji prof. Marię Sąsiadek. Trudno zrozumieć decyzję ministra zdrowia, który obsadza w roli doradcy w jednej z najbardziej wrażliwych dziedzin medycznych naukowca o tak jednoznacznych poglądach. Prof. Kochański to m.in. ekspert episkopatu ds. bioetycznych. Wsławił się wypowiedziami straszącymi rodziców decydujących się na in vitro upośledzeniem umysłowym ich dzieci.

W gronie genetyków od wczoraj spore poruszenie. Bo gdy gruchnęła ta wiadomość, wszyscy zaczęli dopytywać, czy Zarząd Polskiego Towarzystwa Genetyki Człowieka w ogóle został o tej zmianie poinformowany i czy konsultował przedstawioną kandydaturę.

Zapytaliśmy o to. Odpowiada prof. Olga Haus, prezes zarządu PTGC: – Niestety, nikt nie konsultował z nami kwestii zmiany konsultanta, co było dotychczas dobrym obyczajem w relacjach naszego Towarzystwa z Ministerstwem Zdrowia. Nikt ze mną na ten temat nie rozmawiał, dowiedziałam się – tak jak cały zarząd – w dniu, w którym zmiana nastąpiła. Odwołanie poprzedniej konsultant prof. Marii Sąsiadek uważam za dużą stratę dla całego środowiska, a moment został wybrany wyjątkowo niefortunnie – tuż przed egzaminami specjalizacyjnymi, nie wspominając o tym, że również przed końcem kadencji.

Koniec genetyki w Polsce?

W mediach społecznościowych pojawiły się wypowiedzi specjalistów genetyki. Na przykład: „Niech mnie ktoś dobije. Właśnie konsultantem krajowym genetyki klinicznej został prof. Kochański. Prolajfer, członek Ordo Iuris i doradca episkopatu. Facet anty-CRISPR, antyprenatalne badania i w ogóle antygenetyk. Koniec genetyki w Polsce”.

Czas pokaże, czy tak radykalne poglądy prof. Kochańskiego okażą się przeszkodą w rozwoju genetyki, ale trudno sobie wyobrazić, by nie kładły się cieniem na sprawowanej funkcji. Ostatnia kadencja na tym stanowisku prof. Marii Sąsiadek pokazała, że w Polsce trzeba bronić rzetelnej nauki w nowoczesnym wydaniu, praw pacjentów i dbać o wysoką jakość badań genetycznych – a niestety poglądy bliższe Radiu Maryja mogą to zdecydowanie utrudniać.

Czytaj także: Nadzieje i wątpliwości w polskiej genetyce

Straszył in vitro, będzie konsultantem

Jeszcze sześć lat temu, w 2013 r., prof. Kochański jeździł po Polsce z wykładami straszącymi, że zapłodnienie in vitro grozi autyzmem i upośledzeniami. Gdy „Rzeczpospolita” zapytała o to profesora, odpowiedział, że „nie straszy, tylko ostrzega, bo z punktu widzenia genetyki zapłodnienie pozaustrojowe może stanowić zagrożenie dla człowieka”. Twierdził przy tym, że posługuje się wyłącznie faktami naukowymi – te jednak zakwestionowano na jednym ze zjazdów środowiska genetyków w Toruniu.

Zresztą macierzysta placówka prof. Kochańskiego, czyli Instytut Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN w Warszawie, odcinała się kilkakrotnie od prywatnych opinii profesora – argumentując, że nie zajmuje się on akurat osobiście badaniami w tym zakresie. Ale nie spowodowało to żadnych reakcji. Dziś w glorii chwały naukowiec będzie sprawował niepisaną funkcję najważniejszego genetyka klinicznego w Polsce.

Czytaj także: Wielki kit – komercyjne testy genetyczne

Resort zdrowia gra na nosie genetykom

O czym to świadczy? Chyba najbardziej o braku wyczucia ze strony ministra zdrowia, który świadom przecież kontrowersyjnych wypowiedzi swojego nominanta, gra na nosie większości genetyków w Polsce i najprawdopodobniej bez porozumienia z nimi forsuje własnego kandydata. Bo też ma takie poglądy? Cóż z tego, że wielu lekarzy kilka lat temu w manifestacyjny sposób podpisało na Jasnej Górze „Deklarację wiary” – czyżby naukowców powołujących się na klauzulę sumienia obowiązywało inne prawo i inna medycyna? Jakby nie istniały żadne rekomendacje ani standardy (lekarze w Polsce zobowiązani są do ich przestrzegania!), a dostęp do obiektywnych badań naukowych był objęty reglamentacją.

Nauka versus wolność sumienia

Każdy uczony ma prawo mieć prywatne zdanie, ale trzeba udowodnić, że pozostanie ono bez wpływu na decyzje podejmowane publicznie, bo z prywatnym zdaniem profesora nie wszyscy muszą się zgadzać. Zwłaszcza że akurat renomowane badania w kwestii badań prenatalnych, zapłodnienia pozaustrojowego i innych rozwiązań w genetyce wskazują na co innego, niż uważają obrońcy wolności sumienia.

Gdy utytułowani profesorowie swoją ocenę rozmaitych metod leczenia wypowiadają w domu lub prezentują je na zjazdach naukowych, mają do tego prawo. Gorzej, gdy obnoszą się z nimi publicznie, wywołując wśród pacjentów dezorientację i strach. A już zupełnie źle, gdy ich przełożeni i koledzy po fachu, słysząc ich dyrdymały, wpadają jedynie w konsternację, ale nie robią nic, by ukrócić pseudonaukową mistyfikację. Szkoda, że obecne Ministerstwo Zdrowia też nic w tym kierunku nie robi. Przeciwnie – dobiera sobie konsultantów, co do których można mieć wiele zastrzeżeń.

Czytaj także: Amatorskie grzebanie w genach

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rzeź ptaków

Co roku myśliwi zabijają około 200 tys. ptaków. Wyłącznie dla własnej rozrywki. Żadnych innych powodów polowania na ptaki nie ma.

Joanna Podgórska
05.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną