NFZ a szpitale: pat trwa

Sezonowy przegląd patologii
Szpitale wstrzymują przyjęcia pacjentów. Jak wiadomo, co roku w czwartym kwartale brakuje pieniędzy, bo właśnie wyczerpały się limity.
Wprawdzie NFZ jest monopolistą, ale to tylko płatnik. Polityki zdrowotnej w kraju nie kształtuje nikt.
Dana Neely/Getty Images/FPM

Wprawdzie NFZ jest monopolistą, ale to tylko płatnik. Polityki zdrowotnej w kraju nie kształtuje nikt.

Szpitali mających więcej niż 50 łóżek jest 750. Zadłużonych jest około 300, dokładnie – 41 proc.
Krzysztof Żuczkowski/Forum

Szpitali mających więcej niż 50 łóżek jest 750. Zadłużonych jest około 300, dokładnie – 41 proc.

Narodowy Fundusz Zdrowia ma w tym roku do wydania 64 mld zł z naszych składek na zdrowie. Z danych funduszu wynika, że już prawie 15 proc. tej puli wędruje do kieszeni prywatnych właścicieli klinik.
Łukasz Szeląg/Reporter

Narodowy Fundusz Zdrowia ma w tym roku do wydania 64 mld zł z naszych składek na zdrowie. Z danych funduszu wynika, że już prawie 15 proc. tej puli wędruje do kieszeni prywatnych właścicieli klinik.

Z powodu zbyt niskich kontraktów z NFZ lekarze specjaliści polecają swoje prywatne usługi lub radzą ponowić próbę dostania się do szpitala po nowym roku. Co prawda sami lekarze z powodu wykonania kontraktów nie przestają od października brać pensji, mimo że pracy mają o wiele mniej. Bo NFZ musi pokrywać koszty płac i utrzymania placówek (to ok. 80 proc. kosztów służby zdrowia), ale brakuje mu 20 proc. na dopłaty do tzw. procedur. Więc lekarze do pracy muszą przychodzić, ale leczyć nie powinni. Taka jest logika systemu.

Rozpoczął się właśnie proces kontraktowania świadczeń medycznych na przyszły rok, więc szpitale – coraz częściej także prywatne – w różny sposób próbują poprawiać swoją pozycję przetargową. Najskuteczniejszy to ściągnięcie telewizji, która – w imieniu pacjentów – upomni się o więcej pieniędzy dla szacownej, acz zadłużonej placówki. Dobrze jest też urządzić kolejną manifestację, najlepiej przed Kancelarią Premiera albo co najmniej siedzibą ministra zdrowia. Obie są w centrum, co dla telewizji ma znaczenie. Demonstrowanie pod siedzibą płatnika, czyli NFZ, z medialnego punktu widzenia jest pozbawione sensu.

Można też zamknąć szpitalny oddział ratunkowy, który dla chorych niewyleczonych przez lekarza rodzinnego i niemogących doczekać się terminu u specjalisty jest ostatnią deską ratunku. Zamknięcie SOR, pod którym daremnie na pomoc medyczną czekają ciężko chorzy, może narobić niezłego medialnego zamieszania. Do tego rodzaju trików uciekają się zarówno placówki dobre, jak i zarządzane fatalnie. A to skutecznie zamazuje istotę problemu.

Tkwi ona w tym, że z każdym rokiem pieniądze z kontraktów z NFZ są mniejsze. W ogólnej puli środków przybywa, choć w ostatnich latach dużo wolniej niż w czasach koniunktury, ale dzielone są przez jedynego płatnika, czyli NFZ, na coraz większą liczbę świadczeniodawców. To hamuje poprawę efektywności, ponieważ w danej placówce tzw. koszty stałe rozkładają się na coraz mniejszą liczbę świadczeń, co podnosi cenę jednostkową. Szpitale, nie zawsze z powodu złego zarządzania, coraz bardziej pogrążają się w długach. Z każdym miesiącem ich długi powiększają się o kolejne 40 mln zł.

Marek Wójcik, ekspert od spraw służby zdrowia Związku Powiatów Polskich, mówi tylko o tzw. zobowiązaniach wymagalnych, czyli takich, po które w każdej chwili może zgłosić się komornik. Jest ich już ponad 2,6 mld zł. Wszystkie niezapłacone rachunki przekroczyły sumę 10,5 mld zł. Tym razem jednak placówki publiczne nie mogą liczyć, że państwo – jak to robiło kilkakrotnie – znów oddłuży, czyli zapłaci. Ustawa o działalności leczniczej wyraźnie mówi, że może to zrobić jedynie właściciel, czyli w większości – samorząd lokalny. W przypadku jednak, gdy właściciel pieniędzy nie ma, co w naszej rzeczywistości jest regułą, zadłużony szpital publiczny musi się przekształcić w spółkę prawa handlowego. Spółka płaci sama za siebie: jak nie ma kasy, to plajtuje. Dlatego tegoroczny strach jest większy.

Szpitali mających więcej niż 50 łóżek jest 750. Zadłużonych jest około 300, dokładnie – 41 proc. Rekordzista, szpital Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku, zebrał już niezapłaconych faktur na prawie 300 mln zł. Pogrąża się w długach od lat. Tuż za nim w rankingu dłużników stoi szpital w Gorzowie Wielkopolskim, z długami prawie 260 mln zł, następne jest Centrum Zdrowia Dziecka. W dwóch pierwszych przypadkach długi przekraczają dwuletnią wartość kontraktu z NFZ. O sytuacji krytycznej, grożącej plajtą, mówi się wtedy, gdy suma zadłużenia przekracza roczną wartość kontraktu z NFZ. Dotyczy to ponad 70 szpitali. Ale ucieczka w spółkę nie jest wcale gwarancją ucieczki przed wierzycielami. Ze 133 szpitali już przekształconych zadłużonych jest aż 37 proc.

Przewlekłe zapalenie procedur

Miało być tak: jeśli placówka prywatna gotowa jest leczyć w zgodzie ze standardami, ale za mniejsze pieniądze niż publiczna, to NFZ będzie świadczenia kupował od niej. Taki system służyłby pacjentom i byłby jak najbardziej rynkowy. W praktyce NFZ wymyślił pseudorynkową hybrydę, która w dodatku interesów chorego nie chroni. Bardzo natomiast służy prywatnym interesom wpływowej części środowiska lekarskiego. Fundusz poszatkował proces leczenia na pojedyncze procedury i każdą zaczął kupować oddzielnie. Dobry z założenia pomysł coraz częściej w praktyce prowadzi do patologii.

Przyjrzyjmy się choćby procedurom jednodniowym. Nie z każdym schorzeniem musimy po kilka dni leżeć w szpitalu. Wiele zabiegów, np. usunięcie żylaków, zaćmy itp., można wykonać w takim właśnie trybie, co znacznie obniża koszty. W krajach UE świadczenia jednodniowe stanowią około 10–12 proc. zabiegów, w USA – 23 proc., u nas – zaledwie 2 proc. NFZ słusznie postanowił procedury jednodniowe upowszechnić. Zrobił to jednak w sposób karygodny, o wiele bardziej dbając o interes prywatnych klinik niż pacjentów.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną