Czy Jastrzębski okazał się ofiarą broni atomowej?
Rada Nadzorcza Grupy Lotos odwołała ze stanowiska prezesa Marcina Jastrzębskiego. Drzwi obrotowe w państwowych firmach kręcą się jak oszalałe.
Antoni Macierewicz i Piotr Naimski, prominentni politycy i wieloletni przyjaciele, obsadzili swoimi ludźmi spółki zbrojeniowe i energetyczne.
Adam Stępień/Agencja Gazeta

Antoni Macierewicz i Piotr Naimski, prominentni politycy i wieloletni przyjaciele, obsadzili swoimi ludźmi spółki zbrojeniowe i energetyczne.

Walka o wpływy na Nowogrodzkiej przekłada się na sytuację personalną w państwowej gospodarce. Im bliżej wyborów, tym takich zmian będzie więcej.

Powodów ostatniej fali dymisji nie należy się doszukiwać w sytuacji ekonomicznej firm i błędach w zarządzaniu. Zmiany są po prostu odwzorowaniem toczącej się w PiS walki o władzę i o wpływ na prezesa. A ta staje się coraz bardziej zażarta. Pisolodzy rozróżniają kilkanaście grup interesów w łonie Zjednoczonej Prawicy. Każda z nich stara się umacniać i poszerzać własne przyczółki w państwowej gospodarce, bo dzięki temu może należycie wykarmić swoich ludzi. Jarosław Kaczyński po mistrzowsku prowadzi politykę „dziel i rządź” i dynamicznie tym zarządza. Jednym poszerza, a innym zawęża sfery wpływów w państwowej gospodarce. Wszystkie najważniejsze decyzje muszą być z nim konsultowane. Gdy jest taka potrzeba, gotów jest nawet poświęcić przyjaciela Wojciecha Jasińskiego, pozbawiając go najbardziej dochodowego stanowiska, jakie może mieć polityczny nominat – prezesury Orlenu. Nikt się nie przejmuje ryzykiem gospodarczym, bo państwowe firmy działają głównie w obszarach silnie zmonopolizowanych, w których nie ma problemu z konkurencją. Płaci za to cała polska gospodarka. W cenach paliw, gazu, energii elektrycznej.

Czytaj także: Karuzela stanowisk w państwowych spółkach

Spółki przyjaciół

Jedną z ważnych grup stanowią zwolennicy Antoniego Macierewicza i Piotra Naimskiego, prominentnych polityków, których od dziesięcioleci łączy przyjaźń i jedność poglądów. To oni obsadzili swoimi ludźmi spółki zbrojeniowe i energetyczne. Te pierwsze obsadzał Macierewicz jako szef MON, te drugie – Naimski, pełnomocnik rządu ds. infrastruktury energetycznej, mający w PiS status głównego stratega energetycznego partii. I właśnie z tego klucza na fotel prezesa Grupy Lotos trafił Marcin Jastrzębski. Zastąpił na tym stanowisku Roberta Pietryszyna, przyjaciela ówczesnego ministra skarbu Dawida Jackiewicza i byłego rzecznika PiS Adama Hofmana. Polityczny upadek Jackiewicza i likwidacja Ministerstwa Skarbu Państwa pociągnęły za sobą konieczność „dejackiewiczyzacji” w gospodarce, bo nie do pomyślenia jest sytuacja, by wysokie stanowiska zajmowali ludzie, których promotorzy stracili zaufanie Nowogrodzkiej.

Demacierewiczyzacja pod nieobecność Naimskiego

Podobny proces nastąpił po rekonstrukcji rządu. Dlatego polityczny upadek Macierewicza pociągnął za sobą proces „demacierewiczyzacji” firm: Polskiej Grupy Zbrojeniowej i Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Kolejna na liście znalazła się Grupa Lotos. Do zwolnienia zakwalifikowany został Marcin Jastrzębski. Jak twierdzą źródła POLITYKI INSIGHT, wykorzystano moment, gdy Piotr Naimski przebywał z oficjalną wizytą w USA, bo były obawy, że nie odda Lotosu bez walki – jak kiedyś Ziobro nie oddał PZU. A jego wpływy na Nowogrodzkiej są wciąż poważne. Zobaczymy, co zrobi Naimski, kiedy wróci. Czy nie podejmie próby odbicia pomorskiego koncernu?

Komu Lotos?

Wiadomo, komu Lotos odebrano, ale nie wiadomo, kto go dostał. Na razie władzę w spółce sprawuje zastępca Jastrzębskiego Mateusz Bonca, dotychczasowy wiceprezes ds. finansowych. Jedna z teorii dotyczących dymisji prezesa mówi o konflikcie między tymi dwoma menedżerami, w którym wcale nie było przesądzone, kto kogo wysadzi ze stołka. Inna teoria wskazuje na spór dotyczący przyłączenia Lotosu do Orlenu. Jastrzębski miał ponoć po cichu sabotować ten projekt. To bardzo prawdopodobne, bo wiadomo, że Macierewicz i Naimski nie są nim zachwyceni. Uważają, że dla bezpieczeństwa energetycznego Polski lepiej jest, jeżeli obok Orlenu, w którym skarb państwa ma 28 proc. akcji, jest drugi gracz naftowy z większościowym udziałem państwa.

Jastrzębski, ofiara atomu

Fuzja Orlenu z Lotosem ma być sposobem na wykreowanie firmy zdolnej udźwignąć wielki projekt, którym PiS chce zapisać się w historii: budowę elektrowni atomowej. Ponoć Jastrzębski (czytaj: Naimski) nie był do tego przekonany. Możliwe więc, że Jastrzębski okazał się ofiarą broni atomowej. Jeżeli rzeczywiście projekt ten próbował torpedować, to świadczy o tym, że jako menedżer ma swój rozum. Bo od strony ekonomicznej to zadanie karkołomne, a dla narodowego koncernu naftowego bardzo ryzykowne. Ale w państwowej gospodarce nikt tym się nie przejmuje. Przyjdą następni i oni się będą martwić.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną