Rynek

Koniec Ostrołęki C. Jaka piękna katastrofa

Energa Elektrownie Ostrołęka. Na zdjęciu elektrownia Ostrołęka B. Energa Elektrownie Ostrołęka. Na zdjęciu elektrownia Ostrołęka B. Sylwester Górski / Wikipedia CC BY 4.0
Enea i Energa podjęły decyzję o zawieszeniu finansowania budowy elektrowni Ostrołęka C. To spektakularna porażka wielkiego projektu PiS. Nie da się prowadzić polityki gospodarczej opartej na samej polityce, a oderwanej od realiów. Tylko ile my za to zapłacimy?

Elektrownia Ostrołęka C była ukochanym dzieckiem ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. To miał być ostatni wielki blok opalany węglem kamiennym o mocy 1000 MW. Budowanie dziś wielkiej elektrowni na węgiel, na dodatek daleko od śląskich i lubelskich kopalń, od początku wydawało się bezsensowne. Dlatego wszyscy powtarzali, że węgiel będzie zapewne rosyjski. Ale co było zrobić, skoro minister się uparł? A uparł się, bo jest szefem siedlecko-ostrołęckiego okręgu PiS i obiecał wyborcom, że wybuduje im elektrownię. Obiecał też górnikom, że znajdzie nowy rynek zbytu dla węgla, z którym nie ma co robić. Ostrołęka miała spalać 2 mln ton rocznie.

Czytaj także: Koniec węglowych iluzji. Tylko kto to powie górnikom?

Minister nie przejmował się opiniami ekspertów, że ta inwestycja w dzisiejszych warunkach nie ma szans na opłacalną działalność. Dlaczego? Bo koszt węgla i rosnące ceny uprawnień do emisji CO2 sprawią, że elektrownia będzie produkowała bardzo drogi prąd, którego nikt nie kupi. Inaczej mówiąc, będzie stała bezczynnie, uruchamiana od wielkiego dzwonu. Polityka energetyczno-klimatyczna UE ją wyeliminuje.

Czytaj także: Czego Polska chce za neutralność klimatyczną

Ostrołęka C, idée fix Tchórzewskiego. I gwarancja strat

Minister był impregnowany na argumenty, nawet te, które przedstawiał dr Wojciech Myślecki, przyjaciel i mentor w sprawach energetycznych premiera Morawieckiego i wielki wróg Ostrołęki. Tchórzewski – członek zakonu PC – był jednak nie do ruszenia. Nie tylko wymusił na państwowych koncernach Energa i Enea wspólne podjęcie tej inwestycji, ale też doprowadził do szybkiego podpisania kontraktu na budowę i rozpoczęcie prac. Głównym wykonawcą został amerykański General Electric. Roboty się zaczęły (osiągnęły już 5 proc. zaawansowania), choć Energa i Enea są w fatalnej kondycji i z pewnością nie stać ich na wydatek 6 mld zł (a są eksperci, którzy mówią nawet o 9 mld).

Mieliśmy więc groteskową sytuację: dwie państwowe firmy realizowały inwestycję, która generowała straty. Na dodatek nie miały na nią pieniędzy ani szans na kredyt. Nawet państwowe banki nie chciały pożyczyć. A Tchórzewski przekonywał, że elektrownia powstanie i to taki wielki sukces. Wyraźnie chciał sobie postawić za nasze pieniądze wielki pomnik. Było kilka pomysłów na znalezienie pieniędzy, w tym nawet pozyskanie Chińczyków, ale się nie udało. Powstał więc pomysł, by Energę przejął Orlen, a ten – wiadomo – ma forsy jak lodu. Orlen ogłosił wezwanie na przejęcie Energi, ale pytanie o Ostrołękę C pozostawało bez odpowiedzi.

Wreszcie decyzja o zawieszeniu finansowania

Słowem: zrobił się potężny bałagan i miarka się przebrała. Tchórzewski stracił stanowisko, Ministerstwo Energii, które sam stworzył, zaorano, a teraz trwa myślenie, jak z tego wybrnąć. Bo Tchórzewski, forsując szybką budowę, liczył, że jak się zacznie, to nie będzie rady i jakoś się dokończy. Zwłaszcza że główny wykonawca GE dostał kontrakt, a wiadomo, że z Amerykanami nie ma żartów. Trudno będzie im po roku powiedzieć: panom już dziękujemy. Zaraz by rząd miał na karku panią ambasador Georgette Mosbacher. Dlatego minister aktywów państwowych Jacek Sasin, który ma teraz energetykę na głowie, początkowo kluczył, przekonując, że węglowa Ostrołęka C mimo wszystko powstanie.

Teraz się okazuje, że nie powstanie. Decyzja o zawieszeniu finansowania budowy z pewnością nie zapadła w gabinetach prezesów Energi i Enei. Musiała mieć autoryzację premiera Morawieckiego, wicepremiera Sasina i zapewne prezesa Orlenu Daniela Obajtka, który wyrasta w PiS na nowego Piotra Naimskiego, czyli głównego stratega energetycznego. Decyzja o zawieszeniu finansowania to może być przygrywka do zakończenia projektu z założeniem, że teraz lepiej ponieść mniejsze straty, niż dokończyć budowę i martwić się stratami o wiele większymi.

Bo poza utopionymi milionami w budowę i wiszącymi w powietrzu potężnymi odszkodowaniami, jakie zainkasują wykonawcy, jest jeszcze kontrakt w ramach rynku mocy. To były pieniądze, którymi Ostrołęka C miała być przez pewien czas po uruchomieniu subsydiowana. Gdyby doszło do zerwania tej umowy, trzeba byłoby płacić kolejne kary.

Czytaj także: Energetyka próbuje odkleić się od węgla

Ostrołęka C elektrownią na gaz?

Wielu ekspertów przypuszcza, że w tej sytuacji jedynym rozwiązaniem może być szybkie przestawienie Ostrołęki C z węgla na gaz. Taka opcja miałaby większe szanse powodzenia, bo choć gaz jest drogi, to emisje CO2 są mniejsze i sama elektrownia kosztuje mniej. Ma przy tym większą elastyczność – można ją łatwo uruchamiać i wyłączać w zależności od potrzeb. Tyle że zaraz pojawi się problem: skąd wziąć gaz? Dolną Odrę PGE przestawia na gaz, ale tam sprawa jest prosta, bo to dwa kroki od Gazoportu. Ostrołęka leży blisko jamalskiej rury, więc najprościej byłoby się zaopatrywać z niej. Tyle że my z Rosjanami zrywamy gazowe stosunki, więc głupio jakoś.

Takich łamigłówek będzie zapewne coraz więcej, bo rozgrzebanych inwestycji, realizowanych wyłącznie z przyczyn politycznych, przybywa, a z pieniędzmi krucho. Trzeba będzie powiedzieć, że Centralny Port Komunikacyjny, przekop mierzei, Stocznia Szczecińska, gazociąg Baltic Pipe, fabryka samochodów elektrycznych – to wszystko były mrzonki. A społeczeństwo za te mrzonki zapłaci. I to słono.

Fotoreportaż: Kopalnia, która umarła po cichu

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Klasyki Polityki

Jak dzieci odczuwają i rozumieją ból?

Jeszcze na początku lat 80. uważano, że noworodki w ogóle nie odczuwają bólu! A ponieważ nie potrafią werbalnie wyrazić tego, co czują, nie dbano o ich komfort w szpitalach.

Paweł Walewski
08.08.1998
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną