Rynek

Promocja pandemiczna. „Co drugie miejsce wolne” wykończy przewoźników?

Kolej w czasach koronawirusa. Pusty dworzec główny w Poznaniu Kolej w czasach koronawirusa. Pusty dworzec główny w Poznaniu Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Co drugie puste miejsce w pociągach i autobusach dla pasażerów jest świetnym rozwiązaniem, ale wielu przewoźników może szybko doprowadzić do bankructwa. Linie lotnicze walczą, aby na pokładach podobnych zasad nie było.

W następny piątek na tory wracają po dwumiesięcznej przerwie pociągi EIP, czyli popularne pendolino. Na razie uruchomionych zostanie tylko osiem kursów dziennie, a te nowoczesne składy pojawią się jedynie na trasie Gdynia–Warszawa–Kraków. Zgodnie z rządowym rozporządzeniem spółka PKP Intercity będzie sprzedawać maksymalnie 50 proc. miejsc w każdym pociągu. Podobne zasady obowiązują w przypadku kursujących przez cały czas połączeń TLK oraz IC. Te jednak są dotowane przez państwo, tymczasem pendolino jeżdżą na zasadach komercyjnych. Ciężko będzie pokryć nawet bieżące koszty, gdy każdy pasażer w cenie jednego biletu dostanie dwa miejsca.

W marcu pisaliśmy: Czy kolej z minionej epoki przetrzyma koronawirusa?

Dwa miejsca w cenie jednego biletu

Ten sam problem mają przewoźnicy uruchamiający dalekobieżne połączenia autobusowe. W kwietniu większość z nich w ogóle zrezygnowała z kursowania, ale teraz próbują wracać na drogi. Na przykład Żak Express i Neobus oferują ograniczony rozkład jazdy, do restartu szykuje się także lider polskiego rynku – Flixbus. Jednak także w autobusach co drugie miejsce musi pozostać wolne. Podobnie jak w pociągach pasażerowie mogą dzięki temu poczuć się bezpieczniej, a do tego jazda jest znacznie wygodniejsza, gdy obok nikt nie siedzi. Tyle że taka swoista promocja pandemiczna może szybko zniszczyć prywatnych przewoźników, którym rząd przecież nie zwróci za fotele wyłączone ze sprzedaży. A drastyczna podwyżka cen biletów zniechęci nawet tych pasażerów, którzy wciąż chcą korzystać z transportu zbiorowego. Zwłaszcza w czasach taniej benzyny.

Czytaj także: Pandemia i zbiorkom. Czy samorządy to udźwigną?

Samoloty i carpooling bez ograniczeń?

Zasady, które rząd narzucił przewoźnikom, nie dotyczą tymczasem – nie wiedzieć czemu – transportu samochodowego. W przypadku tzw. carpoolingu, gdy w jednym aucie jadą obce osoby, które płacą kierowcy za przejazd, nie ma obowiązku zachowania wolnej przestrzeni, a przecież ryzyko zakażenia wydaje się nawet większe niż w autobusie czy pociągu. Przewozy te pozostają zupełnie nieuregulowane. Tak samo jak – przynajmniej na razie – transport lotniczy. Linie walczą jak mogą z pomysłami blokowania sprzedaży środkowych foteli. Zwłaszcza przewoźnicy niskokosztowi (popularnie zwani tanimi) twierdzą, że takie obostrzenia zniszczą ich całą strategię biznesową. A polegała przecież zawsze na sprzedaży maksymalnej liczby miejsc w jak najgęściej zapełnionym samolocie.

Na razie linie mogą odetchnąć z ulgą. O ile koleje nie tylko w Polsce, ale np. także we Francji mogą sprzedawać w pociągach z rezerwacją miejsc tylko co drugie miejsce, o tyle Komisja Europejska nie planuje nakazać przewoźnikom lotniczym blokowania jakichkolwiek foteli. Nie wiadomo, czy jej zdanie podzielą rządy poszczególnych państw członkowskich. Polska całkowicie zakazała ruchu lotniczego poza wyjątkowymi lotami repatriacyjnymi i czarterowymi. Te restrykcje obowiązują do odwołania. Trudno zatem powiedzieć, na jakich zasadach nasz rząd pozwoli liniom wrócić na polskie lotniska. Jeśli nie wprowadzi podobnych reguł jak w autobusach i pociągach, pojawi się pytanie, dlaczego tak bardzo dyskryminuje ekologiczne, naziemne środki transportu. A jeśli liniom każe latać z pustymi fotelami, te wielu połączeń do Polski po prostu nie wznowią.

Czytaj także: Lotnictwo w kryzysie, ale to jeszcze nie agonia

Niewielka nadzieja na wspólne unijne przepisy

Tym bardziej potrzebujemy jasnych zasad podróżowania po Europie w najbliższych miesiącach. Międzynarodowe połączenia lotnicze, drogowe i kolejowe będą stopniowo przywracane, a Unia przekonuje nawet, że nie trzeba rezygnować z wakacji za granicą tego lata. Tymczasem wspólnota to dziś gąszcz bardzo różnych przepisów. Grozi nam sytuacja, w której np. ten sam pociąg przejeżdżający przez kilka krajów będzie mógł mieć różną maksymalną liczbę pasażerów. Część państw zapewne narzuci bardziej restrykcyjne zasady liniom lotniczym, inne pójdą na kompromis.

Nadzieja na wspólne unijne przepisy dotyczące zasad sanitarnych w transporcie pasażerskim jest niewielka. To fatalna wiadomość dla przewoźników autobusowych i kolejowych – jeszcze niedawno byli traktowani jako podstawa ekologicznego transportu, alternatywa dla samochodów i samolotów w dobie walki z globalnym ociepleniem. Dzisiaj walczą o przetrwanie, chociaż w świecie po wirusie będą potrzebni jeszcze bardziej niż dotąd. Na SARS-CoV-2 szczepionka się w końcu pojawi, na globalne ocieplenie żadnego cudownego leku nie będzie.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Kawiarnia literacka: Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka

Polska to nie jest kraj, w którym wypada mówić, że 500 plus nie należy się wszystkim.

Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka
26.05.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną