Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Węglowe iluzje. Jak ze strachu obiecać wszystko

Górnicy dostali liczne obietnice i muszą sobie chyba zdawać sprawę, że nie zostaną spełnione. Jak bowiem poważnie traktować deklaracje, że kopalnie będą pracowały jeszcze trzy dekady, choć wiadomo, że popyt na węgiel energetyczny skończy się za 10–15 lat? Górnicy dostali liczne obietnice i muszą sobie chyba zdawać sprawę, że nie zostaną spełnione. Jak bowiem poważnie traktować deklaracje, że kopalnie będą pracowały jeszcze trzy dekady, choć wiadomo, że popyt na węgiel energetyczny skończy się za 10–15 lat? Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Rząd znów obiecuje górnikom, że kopalnie będą działać nawet wtedy, gdy na węgiel popytu już dawno nie będzie. Górnicy – znów – te iluzje kupują. Choć zweryfikuje je pewnie Komisja Europejska, drogo nas to będzie kosztować.

Kiedy we wrześniu ubiegłego roku pod groźbą strajku okupacyjnego górnicy wynegocjowali porozumienie z rządem przewidujące warunki zakończenia wydobycia węgla, padła zapowiedź, że szczegóły zostaną uregulowane w umowie społecznej. Wydawało się, że taki dokument powstanie w ciągu tygodnia lub dwóch, bo rząd był gotów na najdalej idące ustępstwa. Nie pierwszy raz, bo tego typu umów społecznych w ciągu ostatnich lat podpisano co najmniej kilka. Górniczy związkowcy zdobyli negocjacyjne doświadczenie, czego nie można powiedzieć o przedstawicielach administracji rządowej, którzy zmieniają się tak często, że na naukę nie ma czasu.

Czytaj także: Hospicjum dla węgla, czyli plan Sasina na polską energetykę

Targi o każdą złotówkę

Tym razem stawka była wysoka, bo chodziło o zgodę na rozstanie z węglem, więc rachunek był słony. Aż siedem miesięcy czterej liderzy związkowi targowali się z wiceministrem aktywów państwowych Arturem Soboniem o każdą kopalnię i o każdą złotówkę. W środę parafowano ostateczny dokument. Choć pełnego tekstu do tej pory nie ujawniono, a media były skrupulatnie izolowane od negocjacji, to sporo wiadomo o treści umowy.

Dotyczy ona śląskich kopalń wydobywających węgiel energetyczny Polskiej Grupy Górniczej, Tauronu Wydobycie i Węglokoksu. Do rozmów nie przystąpiła Jastrzębska Spółka Węglowa wydobywająca węgiel koksowy dla hutnictwa i lubelska Bogdanka, bo to spółki giełdowe i w ich przypadku realia umowy muszą być inne.

Reklama