Rynek

Polski bezład. Pracującym zabiorą, emerytom dołożą, bogaci uciekną

Premier Mateusz Morawiecki Premier Mateusz Morawiecki PiS / Twitter
Chcąc utrzymać władzę, PiS wszczyna wojnę, w której wszyscy będziemy przegrani. Tzw. Polski Ład seniorów zachęca do jak najszybszego udania się na emeryturę, a młodszych średniaków do kombinowania i ucieczki w szarą strefę, bo inaczej mocno dostaną po kieszeni. Bogaci sobie poradzą.

Premier Mateusz Morawiecki odgrzał w środę nieświeże kotlety, ponownie prezentując główne założenia Polskiego Ładu. Nie powiedział nic nowego, nie zaprezentował projektów gotowych ustaw. Najwyraźniej chodziło tylko o to, żeby media rządowe miały okazję powtórzyć najważniejsze hasła wyborcze będące jego filarami: emerytura bez podatku, kwota wolna w wysokości 30 tys. zł, mieszkanie bez wkładu własnego. Robienie szumnie zapowiadanej konferencji tylko po to, by zapewnić, że stosowne projekty ustaw pojawią się w ciągu stu dni, wydaje się mocną przesadą.

Przez ostatnie tygodnie eksperci studiowali Polski Ład i wytykali najbardziej niebezpieczne dla gospodarki dziury i niekonsekwencje. Mateusz Morawiecki najwyraźniej się z ich opiniami nie zapoznał, wniosków nie wyciągnął, założeń nie poprawił. Odrobili natomiast lekcję przedsiębiorcy, więc spragnieni normalności Polacy, którzy wyjechali na długi weekend nad polskie morze lub Mazury, mogli się zorientować, jaki bezład wprowadzi Polski Ład do gospodarki. Ile pieniędzy zamiast do budżetu popłynie do szarej strefy.

Daniel Passent: Stary Ład

Rośnie szara strefa

Restauracje na wybrzeżu zwykle rozpoczynały sezon nieco później, w tym roku kto przeżył, otworzył podwoje już na długi weekend, biznes musi zacząć zarabiać. Zawsze można w nich było płacić kartami, teraz niespodzianka – niektóre przyjmują tylko gotówkę. Podobnie zachowują się właściciele pensjonatów. To znak, że pieniądze mogą płynąć do lewej kasy, właściciel ukrywa wtedy prawdziwe obroty. – Lewa kasa jest mi potrzebna na płace dla kelnerów – przyznaje jeden z nich. – Do tej pory na kilka letnich miesięcy zatrudniałem ich na umowę zlecenie, od stycznia „śmieciówki” mają być zniesione. Przecież nie mogę dać etatu komuś, dla kogo mam pracę tylko przez trzy miesiące. Podobnych argumentów używają hotelarze. I testują na klientach nowe zasady.

Kelnerom te nowe zasady, czyli praca na czarno, też się podobają. Zwłaszcza tym, którzy dorabiali tylko w wakacje. – Do tej pory, jeśli moje łączne zarobki nie przekroczyły 8 tys. zł rocznie, nie płaciłem od nich podatku PIT – przyznaje kelner z Jastrzębiej Góry. Taka była kwota wolna od podatku dla pracujących dorywczo. – Od stycznia kwota wolna rośnie aż do 30 tys., ale to przecież fikcja, bo będę musiał zapłacić 9 proc. składki na zdrowie, więc rząd nie tylko mnie, jako najuboższemu, nie dołoży, ale jeszcze zabierze. Więc wolę dostać pod stołem – dodaje.

Czytaj też: Mateusz Morawiecki. Janosik w wersji PiS

Ucieczka w ryczałt

Wielkie liczenie trwa w większych rodzinnych firmach remontowych, budowlanych, ogrodniczych i świadczących wszelkie inne usługi. Ich właściciele, którzy do tej pory korzystali z przywilejów, jakie dawał PIT liniowy dla przedsiębiorców (19 proc. podatku bez względu na wielkość przychodów oraz 381 zł miesięcznie składki na zdrowie), nie zamierzają od nowego roku prowadzić biznesu na dotychczasowych zasadach. Bo teraz tacy jak oni dostaną po kieszeni najbardziej. Składkę na zdrowie będą musieli płacić od całości przychodów, czyli w wysokości 9 proc. Jeśli więc firma przynosiła rocznie 200 tys. zł, trzeba będzie zapłacić 18 tys. zł na zdrowie zamiast dotychczasowych 4,5 tys. zł. W obiecywaną przez wicepremiera Gowina ulgę dla przedsiębiorców jakoś nie bardzo wierzą.

Pan Kazimierz z Gdyni, który przez ostatnie 20 lat dorobił się na nieźle prosperującej firmie budowlanej, kombinuje, jak przejść z PIT na ryczałt albo kartę podatkową. – Oczywiście, będę musiał firmę fikcyjnie podzielić, żeby się urząd skarbowy nie czepiał. O nowych inwestycjach w sprzęt raczej trzeba będzie zapomnieć, ale w tych warunkach, przy ciągłej niepewności, i tak nie opłaci się inwestować. Pan Kazimierz czeka, czy zasady ryczałtu lub karty podatkowej też się zmienią. Premier nic o tym nie mówił. Jeśli nie, dzieli firmę.

Jego pracownicy też nie wiedzą jeszcze, co zrobią, ale raczej z dotychczasowego samozatrudnienia zrezygnują. Szef nie obiecuje im etatów, raczej robotę na czarno. Trudno, młodzi są, na emeryturę w przyszłości i tak już nie liczą, a dostęp do publicznej ochrony zdrowia zapewniają im pracujące żony. Przyznają, że zasady samozatrudnienia były dla nich bardzo korzystne, nawet sobie pokupowali samochody na koszt firmy, w koszty wrzucają paliwo, czynsz za mieszkanie. Liczyli się z tym, że państwo te przywileje może w końcu ukrócić, ale nie tak gwałtownie. Więc jak państwo im tak, to oni tak.

Na Polskim Ładzie wielu straci, nie tylko ci o dużych dochodach

Sklepik rolnika wykończy sklep pracownika

O wzrost składki na zdrowie nie muszą martwić się rolnicy, im nikt przywileju płacenia złotówki od hektara nie odbiera. W Polsce wybory wygrywa wieś, więc PiS nie tylko rolnikom-przedsiębiorcom podatków nie wprowadzi, ale jeszcze zachęca do powiększania nieopodatkowanych biznesów. Na przykład do zakładania sklepików, w których – teoretycznie – sprzedawać będą żywność wyprodukowaną we własnym gospodarstwie. Teoretycznie, bo np. zwierzęta na kiełbasy i przetwory mięsne mogą kupować na terenie całego kraju. W nieograniczonych ilościach.

Rząd PiS głosi, że biznes rodzimy dzięki przywilejom podatkowym będzie w stanie skutecznie konkurować z zagranicznymi dyskontami. Praktyka zapewne będzie inna. Rolnik, który otworzy sklepik z „produkcją własną”, najpierw wykończy sąsiada nierolnika pozbawionego przywilejów, który do tej pory prowadził spożywczy w pobliżu. Wyśle go na bezrobocie. Przetwory z lokalnej małej przetwórni mięsa też mogą już nie być cenowo konkurencyjne wobec kiełbas wyprodukowanych chałupniczo ze świń ubitych w stodole. Kolejny strumień podatków nie wpłynie do budżetu. To wszystko się dla twórców Polskiego Ładu nie liczy. Chodzi wyłącznie o głosy mieszkańców wsi, których dochody mają rosnąć.

Czytaj też: Nowy nieład domkowy

Deweloperzy i bankowcy zacierają ręce

Mieszkanie bez wkładu własnego, kolejny filar Polskiego Ładu, najbardziej cieszy bankowców i deweloperów. Dzięki gotówce, którą państwo obiecuje rodzinom, mieszkania będą mogły drożeć jeszcze szybciej. Dla tych, do których pomoc państwa nie trafi, np. rodzin tylko z jednym dzieckiem, perspektywa własnego dachu nad głową jeszcze bardziej się oddali. Tanich mieszkań na wynajem nie ma, bo państwo PiS swój sztandarowy program „Mieszkanie na wynajem” zawaliło. I nie będzie, bo nawet Polski Ład nie obiecuje, że się za jego realizację w końcu porządnie zabierze.

Zamiast tego mamy kolejną obietnicę – własnego domu dla tych, których na niego nie stać, jeśli mają co najmniej dwójkę dzieci. Bankowcy chętnie udzielą pożyczek rodzinom bez zdolności kredytowej, skoro gwarantować ma je budżet państwa. Mamy niezakończoną aferę frankową, wkrótce będziemy mieli problem z kredytami złotowymi gwarantowanymi przez państwo. Zapłacimy za nie wszyscy.

Polski Ład chce kupić głosy niepracujących już emerytów oraz mieszkańców wsi za pieniądze, które państwo odbierze pracującym średniakom. Średniakom, którzy kokosów nie zarabiają, a jeszcze uczciwie płacą podatki. Żadnym bogaczom, bo ci wyniosą się z podatkami za granicę. PiS szczuje w ten sposób ludzi ciężko pracujących na tych, których niemądre państwo zachęca do jak najszybszego zakończenia aktywności zawodowej. Premier Morawiecki, zachwalając przedwyborczy Polski Ład, zapomina, że kraj, w którym nie ceni się pracy, rozwijać się nie będzie. Tylko średniaki będą się bronić, jak potrafią.

Prof. Andrzej Leder o nowej walce klas

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Młodzi: monogamia to tylko jedna z opcji

Amelia chętnie słucha, gdy jej chłopak opowiada, jak mu się udała randka z drugą dziewczyną. Dla coraz większej liczby młodych monogamia przestaje być normą. Staje się tylko jedną z opcji.

Norbert Frątczak
11.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną