Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Gdzie się podziały nasze pieniądze?

Polski (bez)Ład: kto i ile straci na podatkowej rewolucji Morawieckiego

Tak skomplikowanej i chaotycznej reformy podatkowej jeszcze w Polsce nie było. Tak skomplikowanej i chaotycznej reformy podatkowej jeszcze w Polsce nie było. Bartek Kiełbowicz
Kto w styczniu niespodziewanie dostał niższą niż dotąd pensję, zapewne wpadł w jedną z wielu pułapek Polskiego Ładu. Dobra wiadomość jest taka, że utraconą kwotę najczęściej da się jeszcze odzyskać. Ta zła: dopiero za ponad rok, po rozliczeniu PIT.
Patryk Sroczyński

Jako pierwsi podnieśli alarm nauczyciele i służby mundurowe, bo dostają pensje na początku miesiąca i już widzą na swoich kontach mniej pieniędzy, niż się spodziewali. Podobne problemy dotkną też w styczniu pracowników innych branż, którzy według rządu na Polskim Ładzie mieli zyskać, albo przynajmniej nie stracić. Zdaniem rządzących polityków to wszystko oczywiście tylko nieporozumienia albo wręcz informacje kłamliwe. Jednak i PiS wydaje się być w swej narracji zagubiony, bo gdy minister edukacji twierdzi, że żadnych strat nauczyciele nie ponoszą, resort finansów obiecuje zmiany w przepisach, a rzecznik rządu zapowiada wyrównanie ubytków w lutym i… przeprasza za zamieszanie.

Co wolno z kwotą wolną

A powodów tego zamieszania może być wiele, bo tak skomplikowanej i chaotycznej reformy podatkowej jeszcze w Polsce nie było. Ustawa wprowadzająca Polski Ład liczy 276 stron, zaś uzasadnienie do niej to kolejne 262 strony – wszystko przepychane przez parlament w wyjątkowym pośpiechu, na ostatnią chwilę, z pogardą dla wszelkich zasad stanowienia prawa. Miejsc na pułapki zatem nie brakuje. Pierwsze obserwacje sugerują, że najczęściej pułapki te dotyczą kwoty wolnej. W praktyce to część zarobków, których państwo nie opodatkowuje. Do tej pory większość pracujących korzystała z bardzo niewielkiej kwoty wolnej wynoszącej nieco ponad 3 tys. zł w roku. Dzięki temu można było oszczędzić miesięcznie ok. 43 zł. Nie miało to wielkiego znaczenia, a zatem mało kto sprawdzał, czy pracodawca kwotę wolną w ogóle uwzględnia. Można było tę niewielką ulgę odzyskać na koniec roku, w ramach tradycyjnego rozliczenia PIT. Wówczas dostawało się z urzędu skarbowego zwrot ok. 500 zł albo kwota ta pokrywała różne podatkowe zaległości.

Jednak od stycznia jest już inaczej.

Polityka 3.2022 (3346) z dnia 11.01.2022; Rynek; s. 41
Oryginalny tytuł tekstu: "Gdzie się podziały nasze pieniądze?"
Reklama