Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Rynek

Czeka nas taryfa dynamiczna prądu. O co chodzi?

Co to jest cena dynamiczna prądu? Co to jest cena dynamiczna prądu? ratmaner / PantherMedia
Rząd przyjął projekt nowelizacji prawa energetycznego. Wśród zmian związanych z koniecznością implementacji unijnej dyrektywy znalazł się zapis dotyczący taryfy dynamicznej na energię elektryczną dla odbiorców indywidualnych – ustaliła „Rzeczpospolita”.

Mam nadzieję, że Sejm tego nie odrzuci, bo taryfy dynamiczne są niezbędnym narzędziem wprowadzania transformacji energetycznej. Zapowiadał je Michał Kurtyka – jako już praktycznie przyjęte – w czasach, gdy był ministrem klimatu i środowiska. Na ministerialnej stronie do dziś można znaleźć jego obietnice z 2021 r., że „dzięki takim narzędziom, jak wprowadzenie umowy z cenami dynamicznymi energii elektrycznej, wzmocnimy pozycję odbiorców, lokując ich w centrum rynku energii”. Gdybyśmy jeszcze mieli rynek energetyczny z prawdziwego zdarzenia, a nie centralnie sterowany państwowy monopol. Ale o tym możemy jedynie pomarzyć.

Czytaj także: Po co PiS-owi wielkie państwowe monopole?

Cena dynamiczna prądu

Wyjaśnijmy jednak, o co chodzi z tą ceną dynamiczną. Ceny prądu na rynku hurtowym cały czas falują w zależności od tego, jak w danym momencie wygląda bilans podaży i popytu. Energii elektrycznej nie da się na większą skalę magazynować, musi być produkowana na bieżąco. Tymczasem w pewnych okresach dnia zapotrzebowanie na nią rośnie, a w niektórych dramatycznie spada. Podobnie jest z wytwarzaniem, zwłaszcza ze źródeł odnawialnych – kiedy słońce świeci, farmy fotowoltaiczne wytwarzają dużo energii, a kiedy wieje wiatr, wiatraki wykręcają gigawatogodziny energii. Ta energia musi być zużyta przez odbiorców, bo inaczej trzeba zatrzymywać elektrownie konwencjonalne. Ale kiedy nie wieje i nie świeci, a zapotrzebowanie jest wysokie, wtedy trzeba uruchamiać wszystko, co może dać energię albo ją importować. I właśnie stąd na rynku hurtowym takie wahania – w jednej godzinie energia może kosztować astronomicznie dużo, za chwilę może się okazać, że jest jej tak wiele, że producenci gotowi są dopłacać, by ktoś ją zużył. Tak, tak, na rynku energetycznym możliwe są ceny ujemne.

Oczywiście na razie nas jako odbiorców domowych to nie dotyczy. My mamy jednolite taryfy, płacimy ceny stałe, uśrednione, niezależnie, kiedy zużywamy prąd. Nasz dostawca, na podstawie prognoz naszego zużycia, przewiduje, ile mniej więcej będzie musiał nam jej dostarczyć, i kontraktuje energię u producentów oraz dokupuje na giełdzie brakujące megawatogodziny, gdy zużywamy więcej, albo odsprzedaje nadwyżki, jeśli zużycie spada. Niektórzy odbiorcy domowi korzystają z taryf dwustrefowych – inną cenę płacą za energię w dzień, a inną, niższą, w nocy. To taka namiastka taryfy dynamicznej, bo w nocy system energetyczny cierpi od nadmiaru energii, która z tego powodu jest tańsza.

Czytaj także: Rażeni prądem. Kto ustala te szalone ceny i po co?

Inteligentne liczenie prądu

Chodzi jednak o to, by w tę grę rynkową włączyć odbiorców, by mogli korzystać z energii, gdy jest tania, i oszczędzać ją, gdy drożeje. Ten mechanizm jest elementem unijnego Zielonego Ładu i transformacji energetycznej. Po prostu w coraz większym stopniu nasze potrzeby energetyczne będą zaspokajane przy użyciu energii elektrycznej, gdy prąd będzie nie tylko zapewniał nam domowe oświetlenie, zasilał komputer, pralkę i lodówkę, ale także zastąpi w kuchni gaz, zasili akumulatory w samochodzie elektrycznym. Ogrzewać nas będzie także elektryczna pompa ciepła, nawet jeśli nadal będziemy podłączeni do elektrociepłowni. Bo w rurach krążyć będzie ledwie letnia woda, którą w naszym domu pompa ciepła zamieni w gorącą. Ocenia się, że zapotrzebowanie na energię elektryczną wzrośnie przynajmniej dwukrotnie, dlatego konieczne jest dostosowanie rytmu konsumpcji do rytmu produkcji. Bo jak w szczycie wieczornym wszyscy wzięliby się do ładowania akumulatorów w samochodach albo uruchomili najbardziej energożercze urządzenia, system by nie wytrzymał. I po to są taryfy dynamiczne. Oczywiście trudno siedzieć w domu z zegarkiem w ręku, śledząc bieżący poziom cen, by włączać i wyłączać domowe urządzenia. Tego typu zadania będą wykonywały same urządzenia, które będziemy mogli zaprogramować, by włączały się przy określonych, niskich cenach, a gdy te poszybują, by się wyłączały.

Warunkiem jest jednak to, by wszyscy odbiorcy mieli inteligentne liczniki prądu przystosowane do zdalnego odczytu i informujące o bieżącym poziomie cen. Liczniki takie mają już prosumenci, czyli ci, którzy zainstalowali panele fotowoltaiczne. Liczniki pracują w dwie strony, śledząc energię odbieraną i produkowaną przez właściciela domu. Operacja wymiany liczników, choć prowadzona już od lat, wciąż jest daleka od zakończenia. Dystrybutorzy energii nie spieszą się, bo obecny model rozliczeń bardziej im odpowiada. Taryfa dynamiczna miałaby wejść w życie w 2024 r.

Oszczędności i wydatki

Zapewne też wielu odbiorców nie będzie zachwyconych zmianami, bo uczestniczenie w energetycznej grze rynkowej dla jednych będzie oznaczać oszczędności, dla innych większe wydatki. A ponieważ Polska ciągnie się w ogonie transformacji energetycznej i stara się blokować ją na każdym kroku (minister Moskwa już zapowiedziała polskie weto w sprawie planu Fit for 55), to mamy energię brudną i drogą. A to nie tylko będzie biło nas po kieszeni, ale też będzie destabilizowało polską gospodarkę. Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach przedstawiciele gospodarki sygnalizowali, że z Polski będą się wycofywali zagraniczni inwestorzy, których nie stać już na produkcję w naszym kraju ze względu na drogi i obciążony śladem węglowym prąd.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną